Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 29 grudnia 2015

Jarmark Bożonarodzeniowy w Dreznie

Zanurzmy się jeszcze na chwilę w bożonarodzeniowym klimacie. W sobotę dziewiętnastego grudnia miałam okazję odwiedzić Jarmark Bożonarodzeniowy w Dreznie i z niemałym poślizgiem, ale wreszcie korzystam z możliwości porównania i krótko przedstawię wam moje odczucia.
Jarmarków w Dreznie jest od czorta, ale my spędziliśmy dzień na tym największym. Jak we Wrocławiu za dnia było niewiele ludzi, tak w Dreznie mnóstwo ludzi było przez cały dzień, ale stawiam, że wpływ miała na to data - ostatni weekend przed Bożym Narodzeniem. Powiem wam, że przed zachodem byłam skłonna przyznać, że wrocławski jarmark podobał mi się bardziej, a potem, jak za dotknięciem różdżki, jakoś mi się spodobało. Dopiero po zmroku włączyła się dziwna aura jarmarku i nagle zrobiło się bardzo fajnie.
Dreznieński jarmark jest o wiele piękniejszy niż wrocławski ze względu na dachy stoisk. Każdy straganik miał na dachu swoją własną, nierzadko fantastyczną i unikalną konstrukcję. Część z nich nawet się poruszała - na przykład te kucharzyki. Nie mogliśmy oderwać od nich oczu. Każdy dach zdobiło coś innego - ogromne pierniki, świece, a nawet szopka betlejemska.
Atmosfera była świetna, a wyznania miłosne padały na lewo i prawo, w przeróżnych formach. Tyle miłości to ja już dawno nigdzie nie widziałam.

Jeśli chodzi o zawartość stoisk, to na szczęście nie ma t-shirtów zespołów metalowych ani temu posobnych rzeczy. Tak, jak we Wrocławiu, znalazło się sporo jedzenia maści wszelakiej, ale w odróżnieniu od niego też sporo drewnianych figurek, cała rzesza świeczek i świeczników, a wszystko handmade i wszystko piekielnie drogie. Serio, z niewielkim budżetem nawet nie ma co liczyć na jakiekolwiek zakupy, dlatego swój przydział spożytkowałam na kombinezon-piżamę stylizowany na Chewbaccę. I nie żałuję.
Jarmark oferuje też inne atrakcje, jak karuzela z kucykami. Polecam. Karuzele są bardzo cool. Szczególnie z kucykami.

No a poza tym on jest po prostu ogromny i dla takiego miłośnika bożonarodzeniowego kiczu, jak ja, to był naprawdę niesamowity dzień. Męczący - tak, szczególnie, kiedy się trzeba było przeciskać przez ludzi, ale bardzo miły. Polecam, Ala Kaczmarek.
Byliście kiedyś, chcielibyście, planujecie? Dajcie znać koniecznie :).



5 komentarzy:

  1. Kiedyś muszę wybrać się na jakiś jarmark, ale panicznie boję się tłumów, więc nie wiem co z tego wyjdzie. Chyba zostanę przy podziwianiu wspaniałych zdjęć z takich wydarzeń ♥ Tym bardziej, że wszędzie daleko, a moja rodzinka preferuje siedzenie w domu xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłem ale chciałbym

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne zdjęcia! Sama baaardzo bym chciała wybrać się do Drezna i nie tylko, bo słyszałam też, że Monachium jest przecudne. Jeśli chodzi o tłumy to coś w sam raz dla mnie, bo po prostu uwielbiam kiedy koło mnie jest ścisk i jest tłoczno. Jak na razie byłam tylko w Londynie i na Słowacji, ale myślę, że Drezno też za niedługo odwiedzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ogólnie uwielbiam tego typu jarmarki, a szczególnie tą atmosferę z nimi związaną :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).