Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 10 listopada 2015

No i co ja mam z tobą zrobić, "Panie"?

No ja bym nie poszła? Ja? Pewnie, że poszłam do kina, choć walczyłam ze sobą bardzo, bardzo zawzięcie. Przed państwem recenzja nowego filmu o Piotrusiu Panie.
Największą wadą tego filmu jest to, że przynajmniej w tym województwie nie można go obejrzeć z napisami. Nie i już. Przynajmniej Młoda miała z tego pożytek, bo mogła ze mną iść. Tak więc mocno walczyłam, czy iść czy może jednak odpuścić, ale jak już Paint zrobił filmik o tym filmie, to się wybrałam. Niestety, dubbing chyba trochę zniszczył ten film. Niedopasowane głosy (wyjątek: Krzysztof Banaszyk, który jako Czarnobrody był u lala i jeszcze trochę fajniejszy) były wystarczającą udręką (Piotruś, który przez cały film brzmi, jakby miał katar, będzie mi się śnił w koszmarach dubbingowych), ale dorzućcie jeszcze dialogi nieraz tak głębokie, jak przydrożna kałuża i zrozumiecie mój ból. Mam nadzieję, że te patetyczne przemowy brzmią nieco inaczej w oryginale.

Drugim największym problemem tego filmu jest tytuł. Taki fajny, prosty po angielsku, a po polsku na siłę podciągnięty pod... no w sumie nie wiem co. Wytłumaczcie mi proces, który stał za przerobieniem "Pana" na "Piotruś. Wyprawa do Nibylandii". Rozumiem, że w Polsce słowo "Pan" niekoniecznie od razu skojarzyłoby się z Piotrusiem, ale na kiego dorabiać tę "Wyprawę"? Brr.

Trzeci najpoważniejszy problem (a wszystkie trzy są podobnego kalibru w mojej hierarchii, choć to niby ten powinien być najwyżej) jest problemem fabularnym. Mam nadzieję, że twórcy planują sequel, bo jak nie, to będę ostro zawiedziona.
Dobra, już wyjaśniam. Film opowiada historię, w jaki sposób Piotruś do Nibylandii w ogóle trafił, skąd się wziął i jak to się stało, że zaczął się tam panoszyć. I radzi sobie z tym całkiem nieźle, serio, historia jest zgrabna i ładna, momentami przytłaczają ją patetyczne dialogi, ale daje radę. A teraz, drogi przyjacielu, przestań czytać, bo mogę ci trochę zaspoilerować. Trochę bardzo. Czytasz? No dobra... W historię wprowadza nas narratorka, która zapowiada film m.in. o "przyjaciołach, którzy zostają wrogami". I już wszyscy, którzy widzieli zwiastun albo chociaż listę postaci, wiedzą, że mowa tu o Haku, który w filmie się z Piotrusiem całkiem nieźle kumpluje. Niestety, sytuacja ta nie zmienia się aż do końca filmu, co wprawiło mnie w wielkie rozgoryczenie, gdyż czekałam na łzy i żałość, kiedy Hak odwraca się od przyjaciół. A tu klops. Za to podobał mi się ostatni dialog filmu:
- Już zawsze będziemy przyjaciółmi, prawda, Hak?
- No przecież się nie skłócimy. 
He. He. He.

Dlatego czekam na drugą część, w której mi to wyjaśnią i będą łzy, krzyk i zniszczenie mojej duszy. Tak. Potrzebuję tego.

Poza tym, nigdy nie spodziewałabym się, że zacznę shipować Haka i Tygrysią Lilię (!), a ten film potrafił mnie do tego przekonać. No nieźle.
Koniec spoilerowania.
Nie podoba mi się też czas akcji filmu. Druga wojna? Zdecydowanie za późno. Pierwsza jeszcze by przeszła, ale nawet Disney ogarnął, że podczas drugiej wojny Piotruś już dawno rządził na wyspie.

Tak czy siak, film ma też plusy i należy do nich niewątpliwie klimat. Jest mrocznie, ale i magicznie, czyli klimat bardziej książkowy niż disneyowski, co oceniam na plus. Z drugiej strony nie podoba mi się dorabianie niektórych rzeczy i nie mam tu na myśli tylko mopa na głowie Tygrysiej Lilii, ale na przykład nazywanie elfiego pyłu jakimś "witium" czy "witanium" czy czymś jeszcze głupszym. Ta nazwa w ogóle pada raptem trzy czy cztery razy (dlatego jej nie pamiętam), więc potrzebna była jak tutu krowie. Za to bardzo miło się robi, jak wyłapuje się nawiązania, easter eggi czy mrugnięcia do widza, jak chcecie, tak nazywajcie, na przykład, kiedy Piotruś pyta w sierocińcu, kiedy "zabrano bliźniaków?", a my już wiemy, o jakich to bliźniaków chodzi (innych nie podpowiem, sami poszukajcie). I te mrugnięcia w sumie nadrabiają wszelkie mopy na głowie.

Poza tym sama wyspa jest zwyczajnie bardzo ładna. Szczególnie obóz czerwonoskórych. Za ciekawy pomysł uważam też rozpadanie się zastrzelonych dzikusów w kolorowy proszek, choć ani ja, ani Młoda w pierwszej chwili nie zajarzyłyśmy, skąd się ten proszek bierze.
- Hehe, Ala, patrz, jakie śmieszne kolorowe bomby
- To nie bomby, to martwi ludzie. 
Tak to było.
Wracając do samej historii, mam mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się wyjaśnienie pochodzenia Piotrusia, z drugiej mam wrażenie, że gdzieś już było, za to przedstawienie jej za pomocą pnia drzewa (zobaczycie, to zrozumiecie) spodobało mi się bardzo. Mniej jej kontynuacja pod wodą. Tym bardziej nie podobała mi się "woda przetrzymująca wspomnienia". Ileż można?

Aktorsko wypada dobrze. Hugh Jackman i Rooney Mara robią ten film, a w ogóle Tygrysia Lilia jest najlepszą postacią. Nawet szelmowski Hak przy niej ginie. Z drugiej strony Czarnobrody (bardzo oryginalne imię) jest porządnym czarnym charakterem, rzekłabym wręcz, że bardzo porządnym i nie ma się czego powstydzić. Piotruś... no cóż, Levi sobie poradził. Dał radę, przebił Klan.

No dobra, jestem wredna. Nie było źle, raczej w porządku. Podoba mi się, że nie zatracił łobuzerskiej żyłki i że nie radził sobie z czytaniem.

Z aktorów nie podobała mi się jeszcze Cara Delavigne, którą wywaliłabym całkowicie, mimo że nie miała okazji wypowiedzieć ani słowa, a nawet zmienić wyrazu twarzy. Nie pasuje na syreny. Kompletnie. Jeszcze jej czoło zostało jakoś dziwnie powiększone, straszne to było.
Muzyka spoko. Nie złapałam się za soundtrack od razu po przyjściu do domu, więc nie było nic zachwycającego, ale na plus. Za to na uwagę zasługuje śpiewane przez piratów "Smells like teen spirit". Świetne. A jak chcesz powiedzieć, że Cobain się w grobie przewraca, to od razu sobie odpuść.

Podsumowując: historia bardzo fajna, ale niedokończona. Ogólnie film wypadł lepiej, niż się spodziewałam, bo spodziewałam się 2/10 i totalnego chłamu, a dostałam całkiem w porządku, przyjemny film. Niestety, miałam nadzieję na coś lepszego. I tak, ta wypowiedź ma sens :D. Niemniej, polecam, bo godnie prezentuje się wśród innych filmów o Nibylandii.



10 komentarzy:

  1. A ja właśnie chyba jutro na to pójdę, także idealnie wyrobiłaś się z recenzją :) Jak tak piszesz o tych czerwonoskórych to mi się kojarzą z potworami w PJ... dobra, nieważne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie lubię takie filmy. Mówię takie, bo wydaje mi się, że klimat jest podobny do na przykład Hugo i jego wynalazek; Gwiezdny Pył; Oz: Wielkie i poteżny... Dlatego podsuwam Ci pytanie - polecisz jeszcze jakieś filmy tego rodzaju? Z magią?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście bardzo chcę wybrać się na ten film( z ciekawości), ale moje "bogate" miasto niestety najwyraźniej chce zamknąć jedyne kino w promieniu 100 km. :/ Cóż, liczę, że będzie na internecie, to sobie obejrzę. Co do ogólnego zarysu - CZEMU WCIĄŻ WSZYSCY UWAŻAJĄ, ŻE PIOTRUŚ JEST DOBRY? ;-; W pierwotnej wersji książki, to on był zły, ale Disney narzuca najwyraźniej trendy i wciąż widzimy pogodne i dobre duszyczki .... Wrrr ..... Liczę, że ktoś się weźmie to roboty i przedstawi Piotrusia , tak jak powinno być ! ( czytaj: ekipa z Once Upon a Time♥)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotruś z OUAT to jedna z moich ulubionych postaci w serialu. No uwielbiam go jako zły charakter!

      Usuń
  4. Sama byłam na filmie w ten weekend. Wybrałam się z siostrą, co było trochę wymówką by dostać na bilety od rodziców. Odczucia co do całości mam podobne do Ciebie. Spodziewałam się byle czego, dostałam coś lepszego, ale nie na tyle dobrego by wpasować się w początkowe wyobrażenie. No i Hak i Tygrysia Lilia - cudo! W ogóle "dobry" Hak całkiem mi się podobał. :D No i oby była kolejna część, chcę zobaczyć jak przedstawią Piotrusia i Haka jako wrogów. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurka wodna, no nie wiem czy zobaczyć czy nie :/
    Mop nie jest problemem, problemem jest to że ona JEST BIAŁA! Czemu?
    W ogóle to książkę przeczytałam całkiem niedawno i ciągle jest w otchłani rozpaczy przez nią :/ To jest taaaakie smutne, że ja nie mogę! Boję się więc, że przez tego Haka może mi pęknąć serce ;( (I przez Piotrusia, ale to już pękło)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to nigdy nie jest dla mnie problemem, bo ja nigdy nie wiem, czy postacie są białe czy nie. Nie zauważam tego. Wczoraj zostałam uświadomiona, że Kida nie jest biała, pół życia w nieświadomości.

      Usuń
    2. Ale wiesz, biorąc pod uwagę fakt, że Tygrysia Lilia jest Indianką, to to trochę niefajne :/ I dlatego, że kupy się to fabularnie nie trzyma i dlatego, że wybielanie postaci jest w Hollywood jest notoryczne, a wcale nie daje fajnych efektów, a nawet wręcz przeciwnie.

      Usuń
    3. Nie mówię, że to fajne czy w porządku, tylko że dla mnie to nie jest problem, bo nawet sobie sprawy z tego nie zdaję.

      Usuń
    4. Rozumiem, to nie był atak na Ciebie ;) Po prostu ja uważam, że to jest bardzo nie w porządku i chcę zwracać na to uwagę innych, to może kiedyś Hollywood nas posłucha i zrezygnuje z wybielania postaci :)

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).