Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 30 listopada 2015

Narzędzia pisarza

Czyli wszystko, czego używam, kiedy piszę coś dłuższego niż pięć stron.
Jak mi na czymś zależy, to zakładam temu czemuś osobny zeszyt i nie ruszam się bez niego i karteczek samoprzylepnych z domu. Zapisuję tam wszystko: pomysły, rzeczy do sprawdzenia, tekst właściwy, imiona bohaterów (nie zawsze są takie proste, "Sagara" zapamiętałam dopiero około ósmej strony, a ile karteczek musiałam zużyć, żeby mi weszło do głowy), rzeczy do zrobienia i wymyślenia. Wszystkie inspiracje - rysunki (pozdrawiam Amelkę!), piosenki, tytuły filmów. W "Syrenkach" przykleiłam do tylnej okładki nawet specjalną kartkę z wydrukowanymi najlepszymi reakcjami po Lamencie. Rysuję osie, spisuję plany, wklejam karteczki, wykreślam i bawię się. Sprawia mi to radość. Im więcej pokreśleń, tym ładniejszy zeszyt!

Zdarza mi się jednak zapisywać pojedyncze myśli, których kompletnie nie rozumiem po tygodniu. Wiecie "sprawdź licencję czcionki" jest klarownym zapisem i za rok będę ogarniać, o co mi chodziło. Ale zagadkowe "alternatywne zakończenie(?)" przyklejone do okładki nie daje mi spać od kilku tygodni. Nie mam pojęcia, jaki proces myślowy za tym stał. Jeśli ktoś na coś wpadnie, to dajcie znać, haha.

Ta podłużna kartka to wszystko, co chcę zamieścić w finalnej wersji mojego prodżektu. Nie wszystko jest klepnięte, nawet tytułów jeszcze nie mam, ale i tak zadbałam o to, żeby nie było wycieków. Co to to nie! Nikt poza mną nie zna treści tej listy i jeszcze przez chwilę tak zostanie!

Zeszyt ten jest mega tajny, więc macie jedyną w życiu okazję, żeby podejrzeć moje (i nie tylko moje, "echolokacja" to hasło rzucone przez koleżankę Amelę, a "RKO" przez kolegę Grzesia i uznałam je za warte zanotowania, nawet jeśli kolega nie za bardzo ogarniał, o czym mówimy) szalone myśli spisywane na matmie!
Niestety, czasy, kiedy twórcy wystarczył długopis i kartka już trochę minęły. Lubię otaczać się gadżetami. Podbudowuje to moje ego, bo wydaję się sobie bardziej profeszynal. Ot, takie widzimisię.

Jestem leniwa i w programach nie przebieram (jeszcze, bo planuję to zrobić) i opka piszę w Wordzie, do niego też przepisuję je z magicznego kajetu, czego nienawidzę robić, ale czasem mus jest (znalazłam ostatnio niezły patent i już nie wywołuje to u mnie odrazy). Czasem jednak trafia się dzień, kiedy kompletnie nie mogę się skupić. Wtedy otwieram Zen. Rzadko zdarza mi się to robić, ale naprawdę czasem mi pomaga. Tak, jak głosi napis: po prostu siadasz i piszesz i nie musisz się przejmować, że coś wygląda nie tak. Poprawi się.

Poza tym mam dwie aplikacje na telefon, które chciałabym tu przedstawić - Evernote i Pocket. Druga to takie usprawnione zakładki. Ponieważ mogę sobie ją zsynchronizować ze wszystkimi urządzeniami, a także przeglądać strony offline, jest bardzo wygodna. Długo mi zajęło, zanim zaczęłam na serio z niej korzystać, a nie tylko trzymać, bo ma ładną ikonkę, ale teraz wszystko tam zapisuję. Coś ciekawego do poczytania na potem? Trach. Fajne arty? Bam. Tutorial? Bum.

Evernote to notatnik, gdzie możemy wrzucić wszystko - zdjęcia, skany, nagrania głosowe, pismo odręczne, zwykłe notatki i tak dalej. Czego dusza zapragnie, wszystko tam jest. Korzystam z tego cuda głównie nocą, kiedy muszę korzystać z jak najmniejszej ilości światła. Również można sobie je zsynchronizować z komputerem, co pozwala ominąć znienawidzony przez mnie proces przepisywania i można sobie po ludzku skopiować. Chociaż pisanie na telefonie jest dla mnie jeszcze trudniejsze niż na papierze (a tego drugiego nie lubię głównie dlatego że się potem nie rozczytuję), więc już wolę przepisywać.
Nie każde moje opko jest tak dużym projektem, jak Syrenki. Dlatego posiadam też mój Teoretycznie Możliwy Notes (który jest bardzo fajnym notesem, serio). Ruszam się bez niego z domu, ale tak czy siak wszystko i tak w nim kończy - pojedyncze zdania, słowa, pomysły, motywy a oprócz tego pomysły na posty na bloga czy książki do przeczytania. Nawet rozrysowałam drzewo genealogiczne moich Simów. Dosłownie - jeden wielki śmietnik, bo luźnych kartek też tam jest sporo. Wpinam je raz na pół roku w miejsce przedawnionych notatek. Dobry recykling, polecam.

Dlaczego lubię spisywać wszystko, co mi przyjdzie do głowy? Bo kiedy tego nie robiłam, szybko inspiracje wypadały mi z głowy, zanim zdążyłam wcielić pomysł w życie. Do tej pory mam wyrzuty sumienia, bo kiedyś przyśniło mi się coś mega i nie zapamiętałam, o co chodziło. Mam dobrą pamięć i zazwyczaj zapamiętuję wszystko, co muszę zrobić, a jak czegoś nie robię, to zazwyczaj celowo. Pisanie jest najbardziej uporządkowaną dziedziną mojego życia. Wiedząc, że zapisałam jakiś pomysł, mogę przestać o nim myśleć i zwyczajnie oczyścić umysł. A to czasem jest potrzebne. Innym razem trafia mi się też "pomysłowy recykling" i postać, motyw, a czasem nawet jedno zdanie, które znalazło się wcześniej w opku-niewypale dostaje drugie życie. Bardzo to lubię.

Dlatego zachęcam was, żebyście zakupili sobie zwykły zeszyt za złotówkę. Byle miał ładną okładkę i takie kartki, jakie lubicie (ja na przykład akceptuję tylko kartki w kratkę). Na początku pewnie nie będzie chciało wam się tam pisać, ale z czasem może poczujecie potrzebę - i wcale nie dlatego że papier ma moc. Dlatego że w magicznym kajecie jest wszystko i nie trzeba szukać po książkach, plikach i w pamięci. To po prostu mój pisarski bank i ile w niego zainwestuję, tyle będę miała korzyści. A poza tym notowanie zwyczajnie sprawia mi radość.

Ale może tobie wystarczy otwarty dokument, żeby coś zacząć i skończyć (ale tak skończyć skończyć). W takim razie dostajesz ode mnie wielkie gratulacje :)!



15 komentarzy:

  1. Jaki pozytywny post *-* no życzę chęci do pracy, i serio jestem dumna z 10 postów na miesiąc chociaż składam wniosek o więcej :3

    OdpowiedzUsuń
  2. :D
    Ja właśnie mam na odwrót - pisanie jest jedną z najbardziej poplątanych rzeczy w moim życiu xD
    A kiedyś z zeszytem próbowałam, ale jakoś mi nie wyszło. Projekt porzuciłam i przeniosłam się na komputer.
    I teraz mam jeden ładny folderek z rozdziałami plus jeszcze zgapa na 4 strony xD Na tej zgapie mam miliniony kol,orowych tabelek xD
    A z zeszytem to ja pisać nie umiem, bo jakoś tak.... nie wychodzi mi xD
    I ładnie słuchasz na matematyce, nie ma co xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Starałam się rozszyfrować coś ze zdjęcia. Ostatecznie udało mi się jedynie przeczytać kawałek dialogu.
    "-O kurde.
    -Noo..."

    U mnie pisanie to jeden wieli chaos. Zeszyt zakładałam, ale ostatecznie znalazły się w nim jedynie rozmowy na lekcji z przyjaciółką i jakieś dziwne rysunki. Wtedy przerzuciłam się na komputer. A potem ktoś twierdził, że zrobi formatowanie niespodziankę i wszystkie pomysły mi się usunęły xD
    No i podziwiam za to, że chce ci się tyle planować ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat trochę więcej rozszyfrowałam :3
      Zaraz posiedzę nad tym, może coś a' la spojler wyłowię :3
      Przykro z powodu formatowania :(
      Dlatego ja od razu zapisuję sobie wszystko na blogu w kopii roboczej xD

      Usuń
  4. Miałam kiedyś zeszyt, nie lubiłam pisać na komputerze. Zgadnij, na czym piszę teraz? Oczywiście, na komputerze :P
    Ale Twój post zmotywował mnie do tego, żeby kupić nowy zeszyt (który już stał się Strefą Natchnienia) i planuję znowu mieć wszystko na papierze, który trudniej stracić, niż plik w komputerze (pozdrawiam wirusy blokujące kompa i moją roczną prawie skończoną opowieść, która poszła na spacer po przymusowym czyszczeniu laptopa ;-;). I przy okazji ściągnę sobie evernote i pocket. Mam nadzieję, że na srajfony pocket jest xD
    Świetny post, zresztą jak zawsze :)
    Weny na Syrenki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wgl, jak myślę o tym alternatywnym zakończeniu, to mi się kojarzy jedynie z tym, że może miałaś napisać tak dla siebie alternatywę, jakby się to skończyło, gdyby miało się skończyć dobrze. Ale to raczej nie xd

      Usuń
  5. Ja też akceptuję tylko kratkę :) Mój ulubiony patent na pisanie jest taki, że piszę w zeszycie, w ogóle nie zwracam uwagi na poprawność, powtórzenia itd. Potem wszystko przepisuję na komputer i poprawiam. Serio, polecam tą metodę. Parę razy próbowałam założyć sobie zeszyt tylko na pisanie, ale zawsze tak jakoś się rozmywa i koniec końców mam tam wszystko łącznie z planami zbiórek harcerskich, moimi marnymi rysunkami i wypracowaniami na polski. Dlatego odpuściłam i mam jeden zeszyt na wszystko.
    Dzięki za pomysł z karteczkami i aplikacje. muszę wypróbować :)
    ogółem fajny post.

    OdpowiedzUsuń
  6. Magię notesów odkryłam już dawno, ale w pewnym momencie wykroczyły poza pisarskie sprawy. Nie lubię zapisywać nic w telefonie, bo zamknę apkę i zapomnę. A notes... Jejku, one są takie nastrojowe *-* ale w przeciwieństwie od ciebie zawsze mam go przy sobie. I nie rozumiem karteczek samoprzylepnych ;-; bardzo mnie irytują.
    Ogólnie to muszę rozejrzeć się za tymi aplikacjami, które podałaś 😅 świetny post 👌 czekam na kolejni i oczywiście na Syrenki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Moja praca na matematyce wygląda podobnie 😅

      Usuń
    2. Tyle że ja olewam tylko wtedy, kiedy mogę sobie na to pozwolić, żeby nie było, że cały czas 😂

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że jeden z tych tajemniczych zamazanych tytułów to opko wyjaśniające jak kupkają syrenki? ;)
    ps. Wypróbowałam karteczki samoprzylepne, genialny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja polecam notes, bo jak się ma cały czas otwarty komputerek, to później oczka bolą :/
    A mniej infantylnie: jak ktoś ma nowoczesny laptop, to pewnie może tam wszystko notować, bo otwieranie zajmuje mu pięć sekund, ale w moim przypadku każde uruchomienie mojego złoma, to wydarzenie. Także dlatego przydaje się notatnik. W moim są głównie pomysły na posty (raczej niewykorzystane, bo jestem beznadziejną blogerką), ale wczoraj zainspirowana twoim postem i odpowiadaniem (Alicjo, możesz czuć się wielką inspiracją) zanotowałam tam cudowny (jak na mnie, czyli w sumie może dla innych niezły) pomysł na opowiadanie. Miałam wszystko - szkoda, że chociaż teraz mam piękniutko zapisane, więc ogólny pomysł został, to wena uciekła w krzaki :(
    Nie mniej polecam Wiosenne Deszcze jako inspiracje (y). I notes!

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż wychodzi, że tylko ja nadal piszę ręcznie na kartkach zeszytu. Mam już ich niezłą kolekcję ������szkoda że nie moge się z nich odczytać ��

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobnie. Piszę już od wielu lat i uwielbiam pisać w swoim zeszycie.Raz wymyslilam tzw: "zasłoną dymną" która ma okładke z naposem matma i często ją wykorzystuję na matmie (nie wiem czemu ale wtedy mam największą wene) Nie jestem przekonana do tych aplikacji,ale kiedy nagle dostane pomysłu w środku nocy to korzystam z notatnika więc nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).