Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 13 listopada 2015

Książka - lek na śmierć

Nie po takie posty przychodzicie na tego bloga. Dlatego piszę go z pełną świadomością, że go olejecie.
Miałam dzisiaj pisać o czymś lekko innym. W sumie temat podobny, ale forma miała być kompletnie inna. W ogóle nie tylko dzisiaj, ale przez ostatnie kilka dni nosiłam się z zamiarem napisania czegoś. A teraz jest po dwudziestej trzeciej i wreszcie się za to biorę. Medal za organizację czasu poproszę. 
Miałam pisać o ludziach, których perspektywa kończy się na książkach. Wiecie, kiedyś Moondrive zrobił konkurs na radę życiową i większość z komentarzy głosiła, że nie dość, że książka jest lekarstwem na wszystkie smutki, to jeszcze drogowskazem życia i do tego bez książek jesteśmy nikim, niczym i nie radzimy sobie w życiu.

Jestem inna?

Czy coś jest ze mną nie tak? Nie miałabym absolutnie żadnego problemu, żeby odstawić teraz czytanie i nigdy nic więcej nie przeczytać, gdyby wymagała tego sytuacja. Gdyby w jakiś dziwny i niemożliwy do wytłumaczenia sposób zależało od tego twoje życie albo życie kogoś ci bliskiego - naprawdę nie przestałabyś czytać? Szczerze? Raz na zawsze. Nawet gazety.

Wahasz się? No cóż: ja bym mogła. Co więcej, mogłabym zrobić to nawet bez powodu. Nie dlatego, że jestem super hero, że taka ze mnie męczennica. Dlatego, że czytanie nic dla mnie nie znaczy. Dobra, fajne hobby, miło było, ale tak jak spódnicę do tańca schowałam do szuflady, tak jak wymarzone pointy oddałam do depozytu, tak jak toczek kurzy się na półce - tak mogłabym odłożyć książki. Więcej! Mogłabym nawet przestać pisać, choć pewnie normalnie powiedziałabym, że sobie tego nie wyobrażam. Byłoby ciężko? Przez jakiś czas. W końcu i książki zaczęłyby się kurzyć (notabene przydałoby im się odkurzanie), a ja znalazłabym nowe hobby i nowe marzenia. Mam listę "rzeczy do spróbowania", coś by się znalazło.

W sumie smuci mnie to, że dla wielu osób to jest niepojęte. Nie tylko, że można nie czytać, ale że można PRZESTAĆ CZYTAĆ. Herezja. Nie będę tu pluć jadem ani apelować. Nie tym razem. Wiecie, hobby jak hobby, kinomani też się przerzucają na robótki ręczne.

Książka ma umilać czas. Tyle. Wcale nie sprawia, że przenoszę się do innego świata, wcale nie sprawia, że jestem lepszym człowiekiem, nie leczy raka, nie przywraca do życia. Rozwija słownictwo, wyobraźnię, poszerza horyzonty - tak. Ale czy odrywa od rzeczywistości? No mnie nie. Jestem inna, mogę to zaakceptować. Jestem nawet w stanie zaakceptować, że nie wszyscy są w stanie zaakceptować ten mój defekt. Mogę do końca życia znosić oburzone spojrzenia. Co mi tam.

Czy namawiam was, żebyście naśladowali moją postawę? Nie. To nie apel, mówiłam już. Jeśli książki pozwalają ci przetrwać każdy dzień, to trzymaj się tej taktyki. Twoje życie, cieszę się, że masz coś, co sprawia ci radość w taki stopniu.

Mnie sprawiają radość inne rzeczy.

Pewnie zastanawiasz się, czemu na zdjęciu jest kaczka. (Wiem, że to nie jest kaczka, ale lubię to słowo). Cóż, między innymi dlatego, że na początku ten post nosił nazwę "Małe rzeczy". Bo mnie właśnie te małe rzeczy sprawiają radość. Nie chcę brzmieć patetycznie, nie chcę robić z siebie kogoś ponad, bo nie jestem. Zapewniam, że każdy z was ma takie rzeczy.

Lubię momenty, kiedy przychodzę do domu, a mama akurat coś spontanicznie śpiewa.
Lubię momenty, kiedy po całym dniu rozpuszczam włosy i przez chwilę czuć szampon.
Lubię momenty, kiedy mój pies mnie wita.
Lubię momenty, kiedy babcia mówi "ooo" na mój widok.
Lubię momenty, kiedy nikt mnie nie wygania, gdy tańczę na środku pokoju.
Lubię momenty, kiedy mam maile do sprawdzenia.
Lubię momenty, kiedy mogę głośno śpiewać z radiem.
Lubię momenty, kiedy mogę z kimkolwiek głośno śpiewać.
Lubię momenty, kiedy nie mam żadnych (żadnych nie widzę) włosów na ubraniu.
Lubię momenty, kiedy ktoś wysyła mi wymowne spojrzenia przez klasę.
Lubię momenty, kiedy zeszyty leżą idealnie przy krawędzi ławki.
Lubię momenty, kiedy ktoś mi patrzy w oczy.
Lubię momenty, kiedy wiatr wieje mi w twarz, a nie w plecy.
Lubię momenty, kiedy mogę przez chwilę po prostu patrzeć w sufit.
Lubię momenty, kiedy trawa jest zielona.
Lubię momenty, kiedy mogę się na tej trawie położyć.
Lubię momenty, kiedy widok zapiera dech w piersiach.
Lubię momenty, kiedy szukam z kimś kształtów na niebie.
Lubię momenty, kiedy wracam do domu.
Lubię momenty, kiedy spełniam jedno z drobnych marzeń.
Lubię momenty, kiedy czuję ulgę.
Lubię momenty, kiedy wychodzą mi idealne bańki mydlane.
Lubię momenty, kiedy w telewizji widzę pierwszą świąteczną reklamę.
Lubię momenty, kiedy Młoda się śmieje.
Lubię momenty, kiedy robię komuś ładne zdjęcie z zaskoczenia.
Lubię momenty, kiedy dziadek wcina się w rozmowę telefoniczną.
Lubię momenty, kiedy jedziemy z bratem samochodem, tylko we dwoje.
Lubię momenty, kiedy widzę burgera i przez chwilę nie wiem, jak zacząć to jeść.
Lubię momenty, kiedy kaczki wzlatują do nieba.
Lubię momenty, kiedy po kamieniu zostają ładne kręgi na wodzie.
Lubię momenty, kiedy wstaję po dobrym śnie.
Lubię momenty, kiedy dostaję pierwszy komentarz do posta.
Lubię momenty, kiedy komentarzy jest więcej, niż się spodziewałam.
Lubię momenty, kiedy wszyscy się śmieją.
Lubię momenty, kiedy Amela grozi mi śmiercią.
Lubię momenty, kiedy ktoś prosi mnie o radę.
Lubię momenty, kiedy w powietrzu czuć wiosnę.
Lubię momenty, kiedy rano delikatnie pada śnieg.
Lubię momenty, kiedy tata przychodzi w dobrym humorze.
Lubię momenty, kiedy mogę zjeść akurat to, co chcę.
Lubię momenty, kiedy wydaję pieniądze bez wyrzutów sumienia.
Lubię momenty, kiedy seria idealnie mieści się na półce.
Lubię momenty, kiedy ktoś lubi dokładnie to, co ja.
Lubię momenty, kiedy znajduję stare, zapomniane zdjęcia i pliki.
Lubię momenty, kiedy panuje nie niezręczna cisza.

I właśnie takie momenty są dla mnie ważne. Krótkie chwile radości. Książki mi ich nie dają i właśnie dlatego nie są nieodłączną częścią mojego życia.

I wiecie co? Lubię momenty, kiedy publikuję post na piętnaście minut przed północą. Ma się to wyczucie :).



20 komentarzy:

  1. Świetny post, zgadzam sie z Tobą, że należy cieszyć się z małych rzeczy, ponieważ to one umilają nam życie.
    Pozdrawiam, Julie

    OdpowiedzUsuń
  2. No to od początku: kocham(y) cię Alicjo, prywatne posty są w porządku :D organizacja czasu powiadasz... ja mam złoty medal możesz się ubiegać o srebro :D
    Teraz mała dygresja. Przeglądając dzis twoje blogi stwierdziłam, ze chciałbym się z Tobą zaprzyjaźnić. Chwile później sięgnęłam po "podróże z małym bagażem" Tove Jansson. Napisała tam: "...spotkanie z autorem powinno mieć miejsce tylko na kartach jego książek". Może i ma rację?? W prawdzie w twoim przypadku możemy mówić 'tylko' o blogu ale mam nadzieję że w przyszłości to się zmieni :)
    Teraz do rzeczy. Mhhh książki książki... są ważne w moim życiu nie przeczę. Ale chyba po prostu dopisuję je do listy "małych rzeczy" lubię zapach nowych książek
    lubię wylewać łzy nad losami bohaterów
    lubię zastawiać się co myśleli poprzedni czytelnicy
    lubię kolekcjonować książki
    lubię je czytać ;)
    Świetny post. Serio. Dziękuję że jesteś i proszę błagam, niech zagrożenie życia nie sprawi że przestaniesz pisać. To byl dobry dzień <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi wyobrazić sobie takie zagrożenie, więc raczej możesz spać spokojnie, haha :D.
      Cieszę się, że udało mi się go naprawić!
      Dziękuję za ten komentarz <3

      Usuń
  3. Świetny post.
    Też kocham to uczucie, kiedy mam nowy komentarz. Jest wtedy takie coś "Kya! Mam nowy komentarz! Muszę zaraz odpisać" xD
    I uwielbiam też kłócić się i tyrać z ludźmi w komentarzach :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię momenty, kiedy panuje nie niezręczna cisza. - tym mnie zaskoczyłaś :) Bo ja niezręcznej ciszy nie lubię, myślałam, że nikt nie lubi, bo to takie... niezręczne :) Cieszmy się z małych rzeczy/ Bo wzór na szczęście w nich/ Zaaapisany jeeeEeest! Tak mi się przypomniało :D Przypomniało mi się, że kiedyś by la taka inicjatywa, żeby na początku roku założyć sobie słoik i codziennie na karteczce pisać, co miłego ci się dziś zdarzyło - nawet to, że ktoś ci powiedział z rana dzień dobry. To chyba pozwala zobaczyć, że w każdym dniu może być coś pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż jak byk stoi, że nie niezręczna cisza :).

      Usuń
    2. A-aaa... Wszystko jasne, to ja jestem debilem xp Haha, pozdrawiam serdecznie :D

      Usuń
  5. Głos rozsądku przemówił, hehe B)
    Oczywiście zgadzam się z Tobą, Aliszjo, dla mnie również czytanie nie jest nieodłącznym elementem mojej egzystencji :)
    Pozdrawiam cieplutko! Z niecierpliwością czekam na kolejne posty, również na Zbyt Bajkowo, gdyż to właśnie one czynią moje życie lepszym i wymuszają wyraz skrajnej ekstazy na mojej twarzy. :)
    PS. Ja również uwielbiam momenty, w których grożę Ci śmiercią :)
    I w których mnie obrażasz :)
    PS2. Zapomniałaś dopisać momentu, w którym ludzie zamykają okno, bo nie chce Ci się dupy ruszyć :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posty na zb się piszo, piszo, bedo niedługo B)..
      PS: To nie było tak, że mi się nie chciało, ja szanuję nauczyciela i nie chodzę po klasie w czasie lekcji, w przeciwieństwie do sprawcy zdarzenia :v.

      Usuń
    2. Też bym zamknęła okno na miejscu sprawcy, gdyby ktoś przez pół lekcji krzyczał, że mu zimno :)))
      Kc XD ♥

      Usuń
    3. Siedziałaś obok mnie, na pewno słyszałaś, jak krzyczę, a tyłka nie ruszyłaś XD.

      Usuń
    4. Bo ktoś mnie uprzedził XDDDDDDDDDDDD

      Usuń
  6. Świetny post, daje do myślenia. Nie wiem, czy sama dałabym radę przestać czytać (heh, wtedy nie mogłabym przeczytać tego posta), bo osobiście należę do tego grona osób, dla których czytanie książek jest przyjemną odskocznią od rzeczywistości, z której raczej nie potrafiłabym zrezygnować. Ale gdybym miała to zrobić na rzecz tych wszystkich drobnych przyjemności, to bym się poważnie zastanowiła :)
    Chciałam dodać coś jeszcze do twojej listy, ale większość rzeczy, które lubię, już zostały wymienione. Zgadzam się w szczególności z ,,nie niezręczną ciszą" oraz patrzeniem sobie w oczy (uwielbiam to robić, nawet z przypadkowymi ludźmi z tramwaju czy ze szkoły, chociaż niektórym to się wydaje bardzo niezręczne!). I jak się tak porządnie zastanowiłam, to udało mi się coś wymyślić - i dodałabym do twojej listy ból mięśni po intensywnym treningu (wiem, że to dziwne, ale bardzo to lubię) i wypieki mojej Mamy :)
    To tyle z mojej strony, pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację, nie jest to lek na wszystko. Lecz dzięki niektórym książkom może się zmienić nastawienie do czegoś lub kogoś, możemy zacząć postrzegać rzeczy w inny sposób.
    Bardzo trudno byłoby mi odstawić czytanie książek, ale to nie byłby dla mnie koniec świata. To fikcja zamknięta na kartkach, nic więcej.
    Cieszenie się z małych rzeczy to piękna umiejętność. Można jej tylko pozazdrościć :)
    http://be-my-dreamcatcher.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Maleficent

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż, niestety całkowicie się z Tobą nie zgadzam, bo książki dają te małe rzeczy , przynajmniej dla mnie. Książki zbliżają mnie do innych ludzi, wcześniej obcych, z siostrą zamiast się kłócić dyskutujemy o przeczytanych lekturach, podczas smutków lepiej działają słowa Ricka Riordana niż jakakolwiek rodziecielska rada . Więc, całkowicie bym nie odstawiła książek na bok, to nie hobby, tylko "styl życia". Zdecydowanie wtedy byłabym pustą lalką, bez żadnych ambicji, głębszych myśli .... Brrr !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, tu się różnimy, bo ja książki szanuję na równi z filmem, muzyką, teatrem, nawet grami komputerowymi. Dla mnie to wszystko sztuka i jednocześnie część kultury. I cała ta kultura może być dla mnie stylem życia. Ale nie wyróżniam książek spośród wszystkich jej elementów ;). Tym bardziej, że nie tylko książki skłaniają do przemyśleń. Ale cieszę się, że masz coś, co aż tyle dla ciebie znaczy :D.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Znaczy się ja uważam, że różne dzieła oddziałują różnie, na różnych ludzi. Ja jestem strasznie empatyczna i np. kiedy skończyłam czytać GNW to obudziłam się następnego dnia z przekonaniem, że sama choruję na raka (serio, rano jestem mega nieogarnięta i przez te kilka sekund zanim zdążyłam sobie uświadomić, że to przez książkę, popłakałam się). Tak więc na mnie mega oddziałują i NAPRAWDĘ przenoszą mnie do innego świata.
    Ale rozumiem, że nie każdy może tak mieć. Mam koleżankę, która czyta niewiele, ale za to ogląda masę dobrych filmów. I nie uważam, żeby to sprawiało, że jest inteletualnie niższa niż wszystkie fanki "Miasta kości". Wręcz przeciwnie.
    Ja kocham książki, muzykę i teatr (a najlepiej połączenie dwóch ostatnich, czyli musicale). ALE nie potrafię oglądać filmów i seriali: po prostu mnie to nudzi i rzadko utożsamiam się z bohaterami na tyle, żeby się nimi przejmować(muszą być naprawdę dobrze napisani i zagrani). I chyba bym się bardzo wkurzyła, gdyby ktoś z tego powodu zaczął na mnie najeżdżać. Dlatego ciśnięciu po osobach, którym czytanie nie sprawia takiej przyjemności jak mi mówię stanowcze NIE!
    Czyli w sumie wychodzi na to, że się z Tobą zgadzam ;) (chociaż trochę racji mogą mieć osoby, które piszą, że masz trochę agresywny sposób pisania takich postów - nie żebym to krytykowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten sposób się raczej nie zmieni, bo ja się tak po prostu wypowiadam :). Jeśli kogoś będzie to kłuło w oczy, może nie czytać ;)

      Usuń
  10. A ja lubię Twoje posty.
    Czytać i podziwiać.
    Jeśli w grę wchodzi kwestia takich konkursów, to ludzie często piszą odpowiedzi, które ich zdaniem spodobałyby się organizatorom, a nie tak, jak rzeczywiście czują. To jest przykre.
    Ach, jakże mądrze piszesz, no i oczywiście zgadzam się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię momenty kiedy mam okazję wrócić do zakurzonych, ale niezmiennie ukochanych postów ❤.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).