Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



niedziela, 4 października 2015

"Wesele Figara" w Operze Wrocławskiej

Jestem jedną z tych nastolatek, które na dźwięk słowa "opera" wcale się nie krzywią. A poza tym kocham Mozarta. Musiałam, po prostu musiałam, zobaczyć Wesele Figara, kiedy zobaczyłam je w repertuarze Opery Wrocławskiej.
Macie prawo nie wiedzieć, co to całe Wesele Figara jest. Spieszę z pomocą. To nic innego, jak opera buffa, do której muzykę stworzył, oczywiście, Mozart, a libretto napisał Lorenzo Da Ponte, opierając się na sztuce o tym samym tytule, która jest kontynuacją Cyrulika sewilskiego. Jedna z trzech największych mozartowych oper i przy okazji wzbudzała trochę kontrowersji.

Fabuła? Jak to bywa w takich przypadkach, zawiła i pokręcona. Figaro jest zaręczony z Zuzanną, ale w Zuzannie zakochał się hrabia. Hrabina z kolei chce odzyskać miłość męża, a Marcelina (przynajmniej chwilowo) pragnie uznania Figara. Cherubin za to kocha się we wszystkich kobietach, jakie spotyka. Oczywiście następuje intryga, pomieszanie z poplątaniem i happy end.

Niektórzy z Was mogli się zorientować, że jedną z moich miłości jest balet. Tańczyć nie umiem, ale lubię oglądać i lubię słuchać. Od czasu do czasu zdarza mi się również słuchać muzyki klasycznej jako takiej i prawie zawsze to jest Mozart. Cóż poradzę, to przeznaczenie.

Nigdy wcześniej nie widziałam opery. Nie słuchałam. Muzyki do opery owszem, ale opery jako takiej nigdy wcześniej. Dlatego w żadnym wypadku nie jestem ekspertem i ten tekst należy traktować bardziej ciekawostkowo niż jako coś w jakimkolwiek stopniu rzetelnego. 

Muzyka jest cudowna, oczywiście, nie ma tu w ogóle nic do gadania w tej materii. I na tyle, na ile moje totalnie zielone ucho może ocenić, głosy i śpiew też mi się podobały, ale jak hrabina pojechała z wysokim dźwiękiem, to pękały kieliszki.

Odkryłam przy okazji, że totalnie nie pasują mi damskie arie. Długie toto, rozwleczone i w ogóle nigdy nie lubiłam damskiego wokalu. Ale za to, kiedy aktorzy się na scenie przekrzykują mogę słuchać i słuchać. Nie mam na myśli prostego chóru, tylko autentyczną kłótnię. No świetnie to brzmi!

Kostiumy całkiem ładne, buty super, peruki trochę dziwne. Propsy dla Zuzanny, która cały pierwszy akt popylała w prześcieradle. A poza tym wymacała ją praktycznie każda inna postać. Serio, propsy. Scenografia w takiej trochę książkowo-składankowej formie, ale bardzo mi się podobała, a poza tym światło ładnie się odbijało od plastikowych ścian.

Ogólnie podziw dla aktorów, którzy potrafią zapamiętać trzy godziny śpiewu w (bądź co bądź) obcym języku.

Na koniec wspomnę o napisach. Cieszę się, że takie są, bo po włosku to ja ani me, ani be (chociaż pewnie już do końca życia zapamiętam, jak po włosku jest szpilka), ale te podczas Wesela były źle dopasowane i zbite w dziwny ciąg, więc trzy różne kwestie wyglądały jak jedno zdanie. Pod koniec wyświetlane były kwestie chyba z minutowym wyprzedzeniem. Z natury nie jest to najwygodniejszy system, ale gdyby chociaż zrobić je porządnie, to komfort oglądania niesamowicie by się podwyższył.

Gdzieś nad nami siedziała wycieczka szkolna. Podczas przerwy usłyszeliśmy komentarz: I stówa w plecy. No cóż. Dla mnie to na pewno nie były zmarnowane pieniądze. Bardzo przyjemnie spędzone trzy godziny, tym bardziej, że mieliśmy świetne miejsca ;).

PS: Zdjęć brak, bo oczywiście jest zakaz, ale jak bardzo chcecie, to tu znajdziecie galerię.



2 komentarze:

  1. Mnie do opery nie ciągnie za to uwielbiam teatr. Dla mnie nie jest ważne gdzie. Legnica, Wrocław, Warszawa czy Kraków. Ważne, aby grali dobrą sztukę. Niestety moja kochana rodzicielka nie podziela mojego zdania. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak.
    Moje koleżanki: Idziesz do OPERY?! Nie masz nic ciekawszego do roboty?
    Ja tego nie rozumiem. Lubię opery, balety. Śpiewam w chórze dzicięco-młodzieżowym w Teatrze Wielkim - Operze Narodowiej w Warszawie.
    P.S.
    Kocham muzykę klasyczną <3

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).