Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 21 października 2015

A ja wciąż uwielbiam urodziny

W piątek czeka mnie dzień, do którego odliczam dni od co najmniej sześciu lat. Skończę magiczne szesnaście lat. Chodzę nakręcona od dobrego tygodnia i wcale nie dlatego, że wreszcie będę szesnastolatką!!!1!11!
Dzieci z drugiej połowy roku mają przekichane, serio. Za dziesięć lat pewnie będę wdzięczna za późną datę urodzin, ale zawsze byłam wściekła, kiedy na urodziny musiałam czekać do następnego roku szkolnego, kiedy wszyscy już dawno są dziewięciolatkami albo jedenastolatkami (nasto! jaka ja byłam wtedy podjarana!). I maniakalnie skreślałam dni w kalendarzu. Bo ja kocham mieć urodziny.

Nie rozumiem, skąd ta moda na nielubienie urodzin, nielubienie przyjmowania życzeń. Prezenty też nie za bardzo lubię przyjmować, ale kartki urodzinowe z kolei kocham. Okej, mogę zrozumieć, kiedy starsze panie nie chcą, żeby im przypominać, ile mają lat ;), ale moi kochani rówieśnicy i podobni wiekiem - nie zamykajcie się tego dnia w domu, tylko z niego korzystajcie. Nie bez powodu to wasze święto!

Dwudziestego trzeciego października wstaję rano i wiem, że to będzie dobry dzień. Nieważne, ile osób zapamięta, że to mój i tylko mój dzień - ja im skrzętnie przypomnę, bo cała moja postawa krzyczy Hej! To ja! Solenizantka! I pozwolę się przytulić każdej osobie, nawet jeśli nie lubię dotykania i wysłucham każdego "wszystkiego najlepszego!", nawet jeśli będzie puste i od kogoś, kogo głos przyprawia mnie o rządzę mordu, bo praktycznie nic nie zepsuje mi tego dnia. 

Nie czeka na mnie żadna impreza ani pół miasta z tortem, ani nawet Hannah Montana w wesołym miasteczku (pozdro dla kumatych). Może trafi mi się jakiś rysunek od siostry, może kilka życzeń na Facebooku. Ale wcale nie chciałabym tej odstawionej imprezy na molo. Wystarczy mi, że ten raz w roku kilka osób postawi sobie za punkt honoru udowodnić mi, że robię się stara, ale i tak mnie kochają. I będę mogła poczuć się wyjątkowo, bo mam wyjątkowych przyjaciół i wspaniałą rodzinę.

Dlatego tak bardzo uwielbiam urodziny - bo na co dzień mogę być hejterem, zakompleksioną nastolatką czy zestresowanym pracoholikiem, ale dwudziestego trzeciego października jestem gwiazdą. Jednodniową królową. Wszyscy kochamy królowe, ale jeszcze bardziej królowe kochają być kochane.

I nie sądzę, że to coś złego albo że powinnam schować się pod kocem i udawać, że dla mnie to kolejny, normalny, szary dzień. Nie sądzę, że to coś egoistycznego czy, broń Boże, dziecinnego. Mogę pogwiazdorzyć raz do roku, prawda? Tym bardziej, że to sweet sixteen!!1!


I to tyle na dziś, trochę krótko, ale jeszcze trochę informacji:

W sobotę będę na Targach Książki w Krakowie i na pewno możecie się spodziewać jakiejś relacji czy czegoś w tym stylu, ale nie wiem, czy do poniedziałku coś się na blogu pojawi. Przykro mi. Jak odczuwacie potrzebę dowiedzenia się, co akurat jem, to możecie wpaść na fanpejdż. Może faktycznie zacznę wrzucać fotki jedzenia.

Poza tym napisałam fajne opko o syrenkach, łódkach i dupkach, możecie je przeczytać tutaj. Serio, fajne mi wyszło (hashtag skromność), więc możecie obczaić i wyrazić zdanie.

Miłego dnia :D!



5 komentarzy:

  1. No to wszystkiego najlepszego! Spełnienia marzeń i takie tam. Nie rozumiem jak można nie lubić urodzin. Ja imprezy nie robię prawie nigdy, ale tort jest zawsze, nawet jeśli tylko dla rodziny. Bo ej, lubię tort, a to moje święto :) Już to pisałam, ale kocham opko o syrenkach. O, już wiem czego Ci życzyć. Żebyś napisała ten cykl i wyrobiła się jeszcze w listopadzie. I żeby cały był tak świetny jak pierwsza część.

    OdpowiedzUsuń
  2. HAPIIIII BERZDEEEJ TUUUU JUUUUU! I DUŻOOO HAJSUUUU TUUUU JUUUU! AND KSIĄŻKIIII TUUUU JUUU! I JESZCZEEEE VENYYY TUUUUU JUUUU!
    (Ok, już chyba zaczynam rozumieć, dlaczego nikt nie lubi, kiedy mu składam życzenia wyjąc jak książkocholiczka na przecenie w empiku xD)
    Ja też lubię mieć urodziny. Tylko żebym się nie starzała i zatrzymała się w przedszkolu (nadal tęsknię za tą różową kuchenką <3), ale urki chcę mieć xD
    Tylko ja zazwyczaj nie wyprawiam, raczej kiepska ze mnie gospodyni. Raz wyprawiałam... raz.... dwie osoby musiały sobie pójść, bo gdzieś jechały, więc zostałam z młodszą koleżanką. Ale nie mogłyśmy się pobawić LPS (JA SIĘ WCALE NIE BAWIŁAM LPS W CZWARTEJ KLASIE OCZYWIŚCIE ŻE NIE), bo przyjechał mój starszy kuzyn i jego starszy brat (też mój kuzyn xD).
    I skończyło się na oglądaniu Król Julian gra w TheSims3... ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. No, teraz mogę wam oficjalnie podziękować <3.
    Dzięki ślicznie, mam nadzieję, że wasze życzenia się w stu procentach spełnią :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny tekst! Też kocham urodziny i też miałam w tym roku sweet sixteen. Hannah w wesołym miasteczku nie było, ale impreza owszem. I może to za dużo tak celebrować urodziny, które nie są 18, ale nie żałuję. I nie wyobrażam sobie, że kiedyś nie będę lubiła urodzin. Chyba w alternatywnym świecie!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).