Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 14 września 2015

Co sprawia, że ludzie wyznają mitologię grecką?

Pytanie właściwie powinno brzmieć twierdzą, że wyznają, bo wątpię, aby faktycznie obchodzili Dionizje i te inne pierdoły, no ale dobra. Dziś post, który pierwszy raz zaplanowałam w kwietniu, a który dopiero dziś ujrzy światło dzienne - i to jako osiemdziesiąty post na blogu! 
Odkładałam go dosyć długo, bo uważam ten temat za trudny. Ale w końcu to powiem, bo nie ma co w sobie dusić.

Ludzie. Książka to... tylko książka. I możecie ja czytać codziennie, możecie znać na pamięć, możecie przybrać ją sobie za osobistą Biblię, ale pozostanie książką i po przeczytaniu niczego nie musicie. Nie musicie wstępować do fandomu, nie musicie kochać książki, postaci i... nie musicie wyznawać mitologii greckiej po przeczytaniu Percy'ego Jacksona. Ani automatycznie nie stajecie się wyznawcami po przeczytaniu.

To ten moment, kiedy mówię, że ludziom zaciera się granica między fikcją a rzeczywistością. Wydaje mi się, że ten niegdysiejszy wypływ "wyznawców" najlepiej to obrazuje, ale to chyba także przypadłość dzieci. Ja tam byłam serio zawiedziona, że nie przyleciała do mnie sowa w jedenaste urodziny. Sowa z Hogwartu to było moje życzenie urodzinowe co roku. Zmarnowałam jakieś dziesięć życzeń, no ale dobra. Wiecie co? Niektórzy z tego nie wyrośli. Ciężko jest wyczuć różnicę, ale dla części osób książki dawno wyszły poza sferę żartów.

Okej, mam wiele przeciwko Nie lubisz Harry'ego? Masz Avadą! ale jestem w stanie to ogarnąć, póki naprawdę zostaje żartem. Głupim, ale żartem. Nie trzeba być geniuszem, że dla niektórych żarty się skończyły. Widać obłęd w ich oczach, serio. A potem się dziwią, że Kościół zakazuje Harry'ego. Jak czasem patrzę na niektórych ludzi, to też mam ochotę zakazać.

Wiem, co mówię. Byłam jednym z tych obłąkanych ludzi i to nawet nie w wieku jedenastu lat, ale trzynastu czy też czternastu. To mi strasznie przypomina fanatyzm religijny. Wiecie, wszystko jest świętością i w ogóle jak śmiesz prawić takie herezje? Ale ja jestem zdania, że dystans powinno mieć się do wszystkiego, nawet, a wręcz szczególnie, do religii.

A jak mi ktoś chce zarzucić, że z tymi religiami to przesadzam, to pamiętajcie, że od jakichś dziesięciu lat Jedi jest wyznaniem.

Fajnie jest się nauczyć elfickiego. Ale można go umieć i jednocześnie nie uganiać się po wzgórzach Nowej Zelandii w poszukiwaniu krasnoludów. Można znać na pamięć każde słowo z Harry'ego Pottera i jednocześnie nie usiłować wbiec w ścianę między peronami dziewiątym i dziesiątym na King's Cross z maniakalnym przeświadczeniem, że tym razem się uda. Można wiedzieć, jaki klon podnosi śrubkę w Nowej Nadziei i wykuć na blachę Kodeks Jedi, a jednocześnie nie trzeba wysyłać znaków w kosmos w poszukiwaniu odpowiedzi z odległej Galaktyki. Ej, też chciałabym miecz świetlny i czuć Moc, ale niestety dalej muszę wstawać z fotela po pilota. Umówmy się tak - niech książki, filmy i komiksy zostaną książkami, filmami i komiksami. A jak któryś okaże się na faktach to będziemy mieć fajną niespodziankę, dobra ;)?

PS: Jeszcze jeden ważny powód, dla którego wzięłam dupę w troki i w końcu coś napisałam. Koleżanka Hania ma dziś urodziny! Sto lat raz jeszcze!



15 komentarzy:

  1. Z tym jedi to serio mnie zaskoczyłaś :) A tak poza tym to celny post! (Jak zwykle) Trochę nie ogarniam ludzi którzy chwalą się na Demigodsach, że na egzamin gimnazjalny założyli kolczyki sowy żeby się nimi Atena opiekowała, i pomalowali paznokcie na niebiesko żeby Posejdon itd. itp. Wszystko musi mieć jakieś granice, szkoda że niektórzy ich nie widzą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozwaliłaś mnie z tym wstawaniem po pilota XD

    Będąc szczera - sama jestem fangirl. Ślinię się gdy usłyszę imię Leo, gdy coś jest zielone to automatycznie krzyczę "HULK SMASH" i obrażam ludzi mówiąc na nich Baka. Nie zapominając o moich rękach na których wypisuję imiona swoich ulubionych bohaterów. Mimo to jednak widzę granicę i nawet jak lubię sobie pogadać, że Jeff The Killer jest moim prywatnym ochroniarzem a ja jestem córką Posejdona to widzę granicę pomiędzy fikcją a brutalną rzeczywistością. Zrozumiem taką postawę - póki jest żartem. Głupim, przesadzonym i bezsensownym ale żartem. Głupio się czuję dalej pisząc wiedząc, że jedynie powtórzę to co właśnie napisałaś xdd
    Zapomniałabym! Uwielbiam cię za zdanie w którym napisałaś, że trzeba mieć dystans do religii. Nie potrafię wytrzymać, gdy ludzie wokół mnie ustalają, że wszystko co złe to temat tabu. Religia? Nie. Śmierć? Nie. Choroba? Nie. Bo przecież o takich rzeczach się nie rozmawia! Albo lepiej - "o gustach się nie dyskutuje". Jak dla mnie to każdy, nawet najbardziej nieprzyjemny temat jest do rozmowy. Zdarza się, że przekraczam granicę i, nawet jak tego nie odczuwam, ktoś już to uważa za przesadę. Ale gdy ktoś nie może ze mną rozmawiać, bo powiedziałam, że bohaterowi w książce umarli rodzice to mam ochotę dać im półgodzinny wykład.

    W każdym razie post bardzo celny, jak zwykle, i czekam na więcej ^-^

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post, zgadzam się :)
    Jasne, jako demigod mówię czasem coś w stylu "Afrodyta mnie przeklęła", ale jest to takim półżartem - taka fandomowa forma komunikatu.
    Za to przypomniał mi się 31 sierpnia. I 267481 postów:
    -jutro Hogwart!
    -widzimy się na peronie!
    1 września poszło dalej:
    -Ja już jestem w pociągu, siedzę w przedziale z (...)
    Kurde. Hogwartu nie ma.
    I fajnie jest napisać Percy'emu "100 lat" 18 sierpnia, ale tak jak mówisz - to nie znaczy, że trzeba jechać na Long Island i szukać Obozu Herosów...
    (Chociaż skrycie mi się marzy poproszenie portiera w Empire State Building o zawiezienie na 600 piętro :') ale ciii)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na ten post :")
    I jak zwykle wiesz, że się z tobą zgadzam w 100%. Cholerne bliźniacze móżdżki.
    Bjutiful. Perfecto. Bella brava!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze powiedziane, trzeba zachować trochę umiaru. Uwielbiam Percy'ego Jacksona, ale nie jadę specjalnie do Ameryki, aby znaleźć Obóz Herosów xD Takie przesadne urzeczywistnianie przypomina wiarę w Świętego mikołaja, tylko że ten Mikołaj kiedyś istniał, a Hogwart, Panem, Narnia itp... ich nigdy nie było! :P

    Bardzo fajny post, lubię, kiedy autor bloga daje czytelnikowi pole do rozmyślania :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Skąd ta bransoletka? *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do tego wbiegania w ścianę na peronie Kings Cross, przypomniała mi się historia (choć pewnie była tylko fejkiem, a raczej na pewno) o matce lub ojcu, który podrobił list z Hogwartu i dał go swojej córce. Pakowali się, spędzili wakacje tak, jakby mieli się długo nie widzieć, a pierwszego września pojechali do Londynu, ojciec przytulił dziecko i powiedział, że nie może dalej iść, bo jest mugolem, a potem patrzył, jak jej twarz rozkwasza się o ścianę. Choć opowiastka wymyślona, pięknie podsumowuje zaślepienie fanów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych, podkreślam - żeby nie było, też jestem Potterhead.
      PS Proszę, wyłącz re-catpchę (?), bo to niemiłosiernie wkurza!

      Usuń
    2. Weryfikacja obrazkowa jest wyłączona, nic więcej nie mogę zrobić.

      Usuń
  8. Mam osiemnaście lat i nadal czekam na mój list z Hogwartu. Nie muszę wstawać po pilota, używam swojej Mocy i telewizor magicznie gaśnie za sprawą któregoś z członków mojej Drużyny Pilota.
    Ok. Dziewczyno, piszesz z sensem, ale. Patrzę na ogłoszenie, czy też odezwę do czytelników i nie potrafię wziąć cię na poważnie. Krytyka, hejtowanie? Serio? Wiesz, że to jedno i to samo? Ups, czyżbym już złamała któreś z panujących tu przepisów? Wybacz. Weszłam na bloga pesymistycznie i krytycznie nastawiona - byle mnie teraz do więzienia nie posłali. Chyba wychodzi na to, że jestem niemiła?
    Jak wspomniałam: ta adnotacja nie pozwala mi cię wziąć na poważnie. Jestem typem człowieka, któremu jak się coś zabroni, to od razu chce to zrobić i wiem, że pewnie jest mnóstwo osób takich jak ja. Nie wiem, miałaś już dużo krytyki i hejtów na blogu, że musisz wypisywać takie rzeczy? Bo wiesz, czytanie, że nie mam prawa czegoś robić, coś robić muszę i tak dalej jakoś jest mi bardzo nie w smak i rujnuje opinię o tobie, a przecież może się okazać, że jesteś bardzo sympatyczną dziewczyną.
    Przeczytałam sobie zakładkę o tobie i zakładam, że masz nadal te szesnaście lat. W końcu nie mam pojęcia, kiedy dodałaś zakładkę, czy ją aktualizowałaś. Niestety wnioskując po tym apelu mam wrażenie, że autorką bloga jest rozpieszczona dwunastolatka. Serio. I tak, cały komć truje o tym jak bardzo nienawidzę tego typu rzeczy. Ponieważ są be, niepotrzebne. Krytyka jest potrzebna do rozwoju. Ja rozumiem - bycie niekulturalnym, niemiłym, narzucać swoje zdanie w komentarzach, ale krytykowanie? Odbieram to tak, jakbyś kazała wszystkim czytelnikom wychwalać pod niebiosa ciebie, twoje zdanie oraz wszystko, co robisz.
    Nie podoba mi się "szukaj na tym blogu". Widzisz? Skrytykowałam.
    Pozdrawiam

    PS Jeszcze tu sobie poszperam (chyba że ktoś naśle na mnie internetową policję), ale już raczej nie skomentuję. Przepraszam też za błędy. Szczególnie interpunkcja u mnie kuleje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz mi wybaczyć, że nie zrozumiałaś, co napisałam. Nie życzę sobie, żeby ktoś mnie krytykował. Mnie. Nie treść, wygląd, cokolwiek. Widzisz, zrobiłaś to. Tak, mam szesnaście lat i co z tego? Od razu mnie to skreśla? Przepraszam, że nie mam ochoty czytać takich komentarzy.
      Nie muszę wypisywać takich rzeczy, bo się boję je usłyszeć. Po prostu nie lubię, kiedy ktoś w moim miejscu stawia sobie za punkt honoru, żeby mnie obrazić lub skrytykować moją osobę, bo mam głupie szesnaście lat. Jak byś się zachowała, gdyby ktoś wparował ci do domu i powiedział "Zamknij się, gówno wiesz"? Przypuszczam, że raczej nie zaprosisz tego kogoś na herbatę.
      I, dziewczyno, jeśli się ze mną nie zgadzasz, to jest jak najbardziej okej. Jak widzisz, nic o tym w "odezwie" nie ma.
      Miłego dnia życzę :)

      Usuń
    2. Cóż, może źle zrozumiałam. Wybacz, jednakże ty mnie także źle zrozumiałaś. Nie krytykuję tego, że masz szesnaście lat, serio. Znam dziewczyny, bloggerki, w twoim wieku, a nawet młodsze, a klawe z nich babki. W większości przypadków można z nimi pogadać dużo swobodniej, po prostu lepiej od moich rówieśników, czy osób starszych. Powiedziałam tylko, że takie dawanie ogłoszeń źle mi się kojarzy - tudzież z rozpieszczonymi dwunastolatkami.
      Nigdzie nie napisałam, że gówno wiesz. Stwierdziłam nawet, że podoba mi się to, co piszesz, bo ma sens.

      Usuń
    3. Nie miałam na myśli, że ty tak napisałaś, to był raczej przykład, jak ludzie reagują, kiedy nastolatka chce się wypowiedzieć :)

      Usuń
  9. Sama jestem fanką Percy'ego. Ale kurde, ludzie, bogowie nie istnieją.
    Zgadzam się z Tobą w 110%. Poza tym, Twój blog jest dla mnie tak jakby odskocznią (?). Kiedy nie wiem, co ze sobą zrobić albo jest mi po prostu źle, zawsze wchodzę na Deszcze. A może Alicja dodała post?
    Dziękuję Ci za ten blog.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).