Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rzucić to wszystko i pojechać w góry

Dokładnie tak zrobiliśmy. Jeden fantastyczny dzień w górach. Efekt? Czysta głowa i wdzięczne płuca.
Zaczęliśmy od herbatki w Harrachovie i małego spacerku w góry przed dziesiątą. Plan zakładał herbatkę na koniec dnia, ale chcieliśmy uniknąć deszczu. Nigdy wcześniej nie było mnie w Harrachovie, więc to ciekawe doświadczenie. Mokra trawa, świeże powietrze, malownicze widoki i spokój, spokój, spokój. Prawie żadnych ludzi o tej porze.
Ale nie na herbatkę ruszyłam się w domu. Gwoździem programu był Karpacz i wejście na Śnieżkę. Nie należę do fanów wysiłku fizycznego, ale nic tak nie wyczyści umysłu i otworzy go na nowe możliwości, jak spacer w góry. Czyste powietrze, cisza i dudniący wiatr - i tylko tego mi potrzeba, żeby zacząć wszystko od nowa.

Przez Włochy moje plany w świecie pisania, czytania i blogowania totalnie poleciały (co widać) i wszystko mi się sypie, ale wiecie, co trzeba zrobić, kiedy coś się wali? Pozwolić mu upaść, posprzątać gruzy i zacząć budować od nowa.  A do tego potrzebny mi był czysty umysł, żeby móc zacząć od nowa. Bo od września wracam do strony na tydzień i muszę podgonić książkowe zaległości, bo stos nieprzeczytanych pozycji nieustannie rośnie, a poza tym obiecałam sobie nowy szablon na bloga, a im dłuższą mam przerwę, tym bardziej nie chcę do tego wszystkiego wracać. Wiecie, jak to działa - stąd się biorą blokady twórcze. Żeby je przełamać najprościej jest się zmusić do działania albo...

rzucić to wszystko i pojechać w góry.

Choćby na kilka godzin.
I nie chodzi o to, żeby iść i myśleć jak to zrobić co zrobić z czego zrobić kiedy zrobić zrobić zrobić zrobić. Trzeba się wyciszyć. Nie myśleć. Inaczej będziesz się zadręczać i nic z tego nie wyjdzie. A nie tego właśnie chcesz, prawda? Rada cioci Ali: wyjdź z domu, gdzieś, gdzie jest świeże powietrze, to nie muszą być góry, nie musi morze, wystarczy las czy nawet zwykły park, a zobaczysz, że wszystko może się jakoś kiedyś ułożyć. Tylko daj sobie odpocząć od tego, co cię akurat dręczy. Godzina. I poczujesz się lepiej.



5 komentarzy:

  1. Ooo, góry zdecydowanie polecam! W każdym wydaniu. Chociaż na Śnieżce jeszcze nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie sie z Tobą zgadzam. Nie wiem jakim cudem jeszcze nigdy nie byłam w górach latem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Góry tylko latem!
      Taki ze mnie dziwny człowiek, że nad morze jeżdżę jesienią/zimą, a w góry latem. Polecam :).

      Usuń
  3. Cudne widoczki! *o* Chociaż ogólnie góry mnie niezbyt kręcą c;

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).