Kto powinien jechać do San Marino?

By Alicja Kaczmarek - 8/29/2015

San Marino to ten kraj, co przegrał z nami w piłkę nożną, gdyby komuś zawodziła pamięć. Ma raptem 61 kilometrów kwadratowych i spędziłam tam bardzo przyjemne kilka godzin.
Chciałabym mieć tam więcej czasu, ale napięty grafik i fakt, że można tam właściwie tylko spacerować na to nie pozwoliły. San Marino utrzymuje się właściwie tylko z turystyki, więc standard usług jest tam wysoki. Republika umiejscowiona jest na wzniesieniu, więc widoki są naprawdę ekstra, ale ciężko to było uchwycić na zdjęciu. Malownicze uliczki, aż się chce usiąść w kawiarence i wypić kawę. Największą wadą w spędzaniu wakacji w San Marino wydaje mi się brak dostępu do morza, bo brakuje do niego raptem osiemnastu kilometrów! Ale to da się przeboleć, ponieważ otoczone górami państwo posiada własny mikroklimat i temperatura panująca wewnątrz San Marino jest o ok. dziesięć stopni mniejsza nić ta, która w tym samym czasie panuje we Włoszech, a że nam trafił się jeszcze fantastyczny wiatr, to czułam się jak w raju po dniu w Wenecji, który był dla mnie katorgą i miałam wrażenie, że zwymiotuję.
Ogólnie San Marino robi wrażenie dużego, ekskluzywnego kurortu, przynajmniej w tym centrum, w którym się kręciliśmy. Mnóstwo sklepików z porcelaną, szkłem, maskami i tego typu pierdołami, a mało gdzie można znaleźć zwykłą pamiątkę. A ładną pamiątkę to już w ogóle! Nie przeczę, te pierdółki są śliczne i pięknie wykonane, ale mam w pokoju wystarczające składowisko takowych.

Ciekawostką może być fakt, że najwydajniejszym środkiem komunikacji jest tam... kolejka linowa. Super sprawa.
Ten cień wygląda jak profil
Odpowiadając na pytanie w tytule postu - na pewno nie każdy. Mnie by na pewno brakowało plaży, nawet mimo tej niewielkiej odległości. Ale jeśli kochasz wąskie, malownicze uliczki jeszcze bardziej niż ja, a wszechobecne umiłowanie wolności (mam wrażenie, że na punkcie wolności w San Marino mają jeszcze większego świra niż Polacy) uznasz za inspirujące zjawisko, lubisz wakacje spędzać na chodzeniu po kawiarenkach i sklepach i nie przeszkadza ci brak niczego takiego konkretnego, a przy okazji nie przepadasz za cholernie wysoką temperaturą - leć do San Marino. Będziesz się świetnie bawić. A babcia na pewno będzie szczęśliwa, kiedy otrzyma nowy kryształowy wazonik.
PS: Jeszcze tylko jeden włoski post i już was nie męczę, wytrzymajcie ;).
PS2: Post dedykuję Michałowi :).

  • Share:

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odwiedziło by się takie miejsce… Ale już po wakacjach :/

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy się nawzajem.