Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 16 lipca 2015

Oglądam Harry'ego na TVN-ie i nie spłonę za to żywcem

Harry widzi, jak płoniecie za ten zły uczynek, jakim jest oglądanie go w telewizji!
Jakbyście jeszcze nie wiedzieli, TVN, jak co roku, wypuszcza sobie co tydzień wszystkie kolejne części Harry'ego Pottera. Fajnie, bo jakoś ostatnio rzadko oglądam te filmy. I oczywiście fandom (matko, jaki ten fandom jest paskudny, pozdrawiam was!) podzielił się na dwie społeczności, bo jakżeby inaczej, każdy pretekst jest dobry, żeby zrobić gównoburzę.
Jedna grupa sika z ekscytacji, piszczy i odlicza minuty i niech się cieszy, bo mi spamu na tablicy nie robią (wyłączone obserwowanie, polecam). Niech sobie traktują film w telewizji jak święto narodowe, skoro im to umila dni. Może z tego wyrosną. Wolę, kiedy ludzie są zbyt rozentuzjazmowani, niż gdy toczą pianę.

Druga grupa jest gorsza, bo przeszkadza jej fakt, że... ktoś ma czelność oglądać ten film. Kaman, ludzie. Wytaczacie argumenty tak głupie, że się włos na głowie jeży.

Wolę online albo z DVD! A ja wolę w telewizji i mam gdzieś twoje zdanie na ten temat, tak samo, jak ty moje. Dziękuję bardzo.

Ech, znowu ten wysyp sezonowców będzie, tylko oni to oglądają. Jezus Maria, widzę to słowo i krew mnie zalewa. Tutaj możecie sobie poczytać mój ból miejsca, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę na temat sezonowców i ich wysypów. Jak to moja koleżanka Amelcia powiedziała ostatnio: "Każdy od czegoś zaczynał". Pozdrawiam cię, Amelciu.

Jeśli chodzi o tylko oni to oglądają, to zaprzeczam zdecydowanie. Oglądam ja, ogląda moja koleżanka Amelcia (tradyszyn is tradyszyn) i ogląda masa innych osób, których o bycie kimś, kogo można by pod definicję tego słowa (tfu) podciągnąć, zdecydowanie nie można podejrzewać. Nie szufladkujcie. Jeśli wy, tru fani, nie oglądacie, to wcale nie znaczy, że inni też. Spójrzcie gdzieś ponad czubek własnego nosa. I tak, ja i moi znajomi to też nie jest żaden wyznacznik.

Każda ekranizacja to zło wcielone, gówno i w ogóle przyczyna głodu w Afryce. Po pierwsze, ekranizacja nie ma oddawać książki 1:1. Po drugie, większość części Harry'ego w wersji filmowej jest spoko (milczeniem pominę Księcia). Po trzecie, nienawidzę szufladkowania i z tej okazji jestem w trakcie klecenia postu o moich ulubionych ekranizacjach. A co, jak wam powiem, że jest taka ekranizacja (no, może bardziej adaptacja, do tego serialowa), którą uważam za lepszą niż książki? Już widzę, jak idziecie z widłami.

Eee, na TVN-ie, nie będę oglądać z tymi reklamami. Reklamy teraz to są nawet na Disney Channel. Jak nie tolerujesz, to twoja wolna wola, ale nie wmawiaj innym, że oni też powinni.

Ja to w ogóle nie oglądam TV. Ja też.

No i na koniec podzbiór tej jadowitej grupy, który oglądałby, gdyby ludzie tak nie szczali ze szczęścia, że leci. Kto mi wytłumaczy, co ma jedno z drugim wspólnego, temu dam kaktusowy medal. Czy to jakaś forma buntu, że ludzie nie powinni się cieszyć, bo to ci psuje humor? Cóż, ty też mi psujesz humor. 

Nie lubię ludzi, którzy plują jadem z byle powodu. Nie lubię ludzi, którzy wyznają jedyne słuszne zdanie na dany temat. I nie lubię ludzi, którzy czują się w obowiązku wywołać dramę z każdego debilnego powodu. A wyrażajcie sobie opinię do woli. Tylko nie mówcie mi, że przez to, że się z wami nie zgadzam, spłonę na stosie, a pradawna siła magicznie mi urwie łeb. Ludzie. Wyjdźcie z domu i uśmiechnijcie się. Serio, świat jest piękny, a wy się spinacie, bo Potter na TVN-ie.

PS: Zepsuł mi się widżet z popularnymi postami, chociaż nic z szablonem nie robiłam. To tylko u mnie czy to jakiś ogólny błąd?



10 komentarzy:

  1. W twoich postach uwielbiam to, że nie ma w tym ani krzty fałszu, że tak to ujmę. Uwielbiam to, że piszesz o czymś, o czym dość rzadko się spotykam na blogach. Poruszasz tematu, które wydają się być takie nieistniejące, które tylko niektóre osoby potrafią dostrzec i poruszyć. Niby takie nieistotne, a dla niektórych denerwujące.
    Oczywiście moja przygoda z takimi dłuższymi seriami książek zaczęła się od naszego czarodzieja, którego pokochałam od pierwszego zdania. I dla mnie również jest tradycją oglądania Harry'ego na TVN! Ja właśnie wolę oglądać w telewizji bo lepsza jakoś, lepiej tak jakoś, bo na telewizorze. Na dvd też nieźle, ale płyty są drogie. Jesteś fantastyczną blogerką.
    Ja tam nie wiem nic o problemach z popularnymi postami, czasami były problemy z Obserwatorami, może teraz czas na ten widżet?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, dzięki wielkie, takie słowa dużo dla mnie znaczą :")

      Wygląda mi to na błąd bloggera, bo świruje niemiłosiernie i nic się nie da z tym zrobić...
      A również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Pięknie powiedziane, Alicjo O:)
    Dobrze gadasz, coompelko, fandom HP to syf, a wyzywanie ludzi od sezonowców, bo oglądali film, to jeszcze większy syf, lel :(((
    Pozdrawiam, koleżanka Amelcia B)))))
    ps kc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiekolwiek wyzywanie od sezonowców to syf ://
      kcbmt .3.

      Usuń
  3. Zgodzę się z koleżanką Amelką. Jeśli oglądam HP w telewizji, czy nie znam dat urodzenia wszystkich bohaterów to znaczy, że jestem sezonowcem? Ok. W takim razie tak! Jestem nim.
    Nie mam nic do ludzi którzy mówią o sobie "tru fan" i uważają, że wiedzą wszystko na temat HP, ale jak widzę jak ktoś hejtuje inną osobę bo np.: napisała "Wesley" zamiast "Weasley" to mnie krew zalewa.
    Co do twoich postów. Czytając je słyszę twój głos w głowie XD To chyba efekt uboczny 3 lat w jednej klasie... Czasami słyszę i widzę nutkę ironii ale bez niej to chyba nie byłabyś ty.
    Pozdrawiam, "sezonowiec" Laura :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala bez ironii to byłaby jakaś anomalia na skalę wszechświata. Sto pro, że rozwaliłoby to kontinuum czasoprzestrzenne (są inne kontinua?). To nierozerwalny związek jak jądro i powłoka elektronowa czy coś.

      Pozdrawiam również ;).

      Usuń
  4. Przede wszystkim... Ktoś woli oglądać film online, na czym TWÓRCY w ogóle NIE ZARABIAJĄ, zamiast obejrzeć KILIKA GŁUPICH REKLAM i mieś świadomość, że ktoś kto na to zasługuje ZARABIA na tym, że ludzie oglądają go w TV? Może to nie dokładnie tak działa, zresztą totalnie się na tym nie znam, ale... SERIO?
    Nie wiedziałam, że tacy ludzie w ogóle istnieją. Ja zawsze, czy to w telewizji leci HP, czy LOTR - kupuję popcorn i oglądam. W tym roku nie miałam okazji obejrzeć pierwszej części, ale wiem, że moja siostra siedziała sobie w domku i oglądała zamiast przynieść mi do pracy kanapeczki i oglądać ze mną teatr na rynku (każdy ma swoje priorytety :).
    I nie jestem fanem HP. BO uważam, że nazywaniem się fanem czegoś, co w takim stopniu wpłynęło na współczesną popkulturę jest po prostu... dziwne. Niech oglądają i czytają wszyscy, kiedy i jak chcą - to nasze wspólne dobro i list do Hogwartu podarowany nam przez niesamowitą J.K. Rowling. Nie zabierajmy go dla siebie, tylko dzielmy się z wszystkimi (borze sosnowy, zaraz się porzygam od tego patosu).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, uwielbiam Twojego bloga. Te posty, w których nie ma, hm, słodzenia czy podpasowywania się pod dczytelników. I to jest d o b r e. Co do treści postu, to w większości się z Tobą zgodzę - może jednak ja trochę bardziej irytuję się, kiedy widzę jaranie się na facebookowej grupie filmem i ogłaszanie wszem i wobec, że ogląda się Pottera. Miałam pomysł, aby na blogu zrobić poodobny post, ale wymyslę coś innego - mooże atmosfera w fandomach? :)
    P.S. Blogger ostatnio nawala. Te popularne posty to nie Twoja wina.

    OdpowiedzUsuń
  6. Generalnie nie czytam blogów. Jakoś tak nie umiem. A jednak gdy na facebooku pojawia się wiadomość, że wstawiłaś kolejną notkę na bloga czym prędzej lecę zajrzeć, bo poruszasz naprawdę ciekawe tematy i opisujesz to w jaki sposób, że czyta się to niezwykle przyjemnie.
    Widzę, że nie jestem jedyną osobą, która ma na tę sprawę pogląd taki, a nie inny. Sam, gdy tylko widzę słowo "sezonowiec" dostaję tak zwanego bólu dupy i mnie krew zalewa, szczególnie gdy ci wszyscy "fani" tak zaciekle bronią swojego zdania, ślepo zaślepieni przez... sam nie wiem co? Własną głupotę? Nie umiem tego określić. W większości większych fandomów boli mnie fakt, że jeżeli nie znasz dat urodzenia wykonawców/aktorów/postaci, miejsc urodzenia, liczby rodzeństwa, imion byłych dziewczyn, wszystkich zwierząt, nazw szkół, do których uczęszczali i innych smaczków z ich życia, to nie masz prawa nazywać się fanem, a gdy tylko ktoś słyszy, że w danym wykonawcy podoba ci się tylko jego muzyka/gra aktorska - JAK MOŻESZ NAZYWAĆ SIĘ PRAWDZIWYM FANEM?? PEWNIE NAWET NIE WIESZ CO IMIĘ/NAZWISKO ZJADŁ WCZORAJ NA ŚNIADANIE? I TY MASZ PRAWO NAZYWAĆ SIEBIE "NAZWA FANDOMU". ZJEDZIEMY CIĘ TAK, ŻE POŻAŁUJESZ, ŻE W OGÓLE SIĘ URODZIŁEŚ.
    No i co mogę więcej powiedzieć - piszesz w sposób luźny, prawdziwy, że czyta się to niezwykle przyjemnie, a to się naprawdę ceni.
    Z niecierpliwością czekam na kolejne notki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem chyba jedną z tych szczęściar, które nigdy nie doznały, ani nawet nie przyuważyły podobnego traktowania. Sezonowcy? Pff! Cztery lata temu, kiedy byłam Potterheads (nadal chyba jestem, ponieważ dorastałam razem z filmami o Harrym Potterze i skłamałabym pisząc, że ich nadal nie kocham. Po prostu już nie wchodzę na te fanowskie stronki, znudziły mi się) nie było czegoś takiego. Były strony, które zaopatrywały mnie w coraz to nowsze ciekawostki z świata J.K.Rowling, były zabawy i punkty, które się zbierało dla własnego domu i były nerwy, ponieważ w Gryffindorze przesiadywało tyle osób, że ciągle wygrywali. Pamiętam quizy, w których jak ktoś się pomylił, to nie wyzywali go od Mugoli, w których liczyła się tylko zabawa.
    Czasy jednak najwyraźniej się zmieniły.
    I to kurde boli. Ssie mnie najbardziej to, że skoro ktoś dopiero teraz obejżał filmy o HP (jeszcze gorzej, jak zobaczył je w TVN) i stwierdził, że strasznie go fascynują wszystkie te magiczne sprawy, to nawet jeśliby chciał, to już fanem zostać nie może. Automatycznie staje się sezonowcem, a tytuł ten ostatecznie pozbawia możliwości dołączenia do jakże zacnej i epickiej wspólnoty potterowskiej. No czyż nie jest to żałosne?
    Już nie wspominając nawet o tym, że jeśli nie przeczytałeś całej serii książek przynajmniej z trzy razy pod rząd, to to też kategorycznie cię skreśla...
    Na sam koniec dodam, że posiadanie miejsca, do którego się przynależy, takiej wspólnoty właśnie, jest w pewien sposób dobre.
    Cóż, było dobre.
    Ile lat mogą mieć osoby, które przesiadują na tych fanowskich stronach? Trzynaście? Czternaście? Ja właśnie tyle miałam, gdy zaczynałam przygodę z facebookiem. Wiek ten, to czas, w którym dopiero zaczyna kształtować się nasze podejście do życia i świata. Skupiamy się na jakiejś rzeczy, która daje nam poczucie przynależności, a co za tym idzie, tego ciepełka w serduszku, które pojawia się razem z uświadamianiem sobie własnych wartości. W tym wieku jesteśmy najbardziej podatni na manipulacje i choć możemy zaprzeczać, to fakt pozostaj faktem - osoby, które teraz należą do Potterheads, czy do innej fanowskiej grupy, zaczynają iść z wiatrem. Narzucane są im wartości, których kurczowo się trzymają, by nie wypaść z gry. Takie mini społeczeństwo, a te same zasady, czasami może i nawet bardziej destrukcyjne. ~Iwi

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).