Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



sobota, 11 lipca 2015

Nie chcę mieć bety

Nigdy nie miałam i szybko mieć nie będę, jeśli w ogóle. Ani bety, ani innej formy korektora czy redaktora, czy pod co to jeszcze można podczepić. I wcale nie dlatego, że jej nie potrzebuję.
Matko kochana, ile ja robię błędów. Ile ja jeszcze nie wiem w kwestii poprawności i wolę nawet nie myśleć, ilu osobom moje błędy działają na nerwy. No cóż. Porządna i przede wszystkim profesjonalna beta (która się na tym zna i np. przedstawia swoje uwagi w formie komentarzy, a nie podrzuca gotową i poprawioną wersję, którą mam opublikować, bo się przecież napracowała i trochę szacunku, hę?) pewnie rozwiązałaby ten problem i byłoby po sprawie. Ale ja nie chcę żadnych bet. Może prawdziwą korektę, ale to akurat nie ma sensu.

Po pierwsze dlatego, że nie zniosłabym, gdyby mi ktoś mieszał swoje palce i swoje widzimisię do moich tekstów, ale to kwestia profesjonalizmu, bo, jak mówiłam, porządna beta nie ingeruje w tekst bezpośrednio. Niemniej porządne bety zdarzają się coraz rzadziej. Ale nie tylko dlatego odmawiam sobie przywileju posiadania bety.

Beta obdziera mnie trochę z możliwości samorozwoju. Bo ja lubię sama znajdować moje błędy i sama się douczać, żeby być coraz lepsza. To jest okej, kiedy ktoś zwraca mi uwagę, że coś jest nie tak i nierzadko sama o to proszę (cześć, Eller!), ale jakkolwiek to brzmi, naprawdę lubię dokształcać się na tym polu i szukać nowych ciekawostek, błędów itd. A że potem uprzykrzam życie rodzinie to inna sprawa.

Bo jak to gdzieś mądrze kiedyś przeczytałam, czasy, kiedy pisarz miał tylko usiąść, napisać i chodzić w natchnieniu, minęły bezpowrotnie. No a że chciałoby się być pisarzem, to trzeba się stać kombajnem. Wszechstronnym. A poprawność to nasza zwykła powinność, bo im dłużej w tym siedzisz, tym więcej umiejętności musisz w sobie rozwijać.

No chyba że wystarczy ci chodzenie w natchnieniu. Mnie nie wystarcza. I nie zdziw się, jeśli twoim czytelnikom też nie wystarczy.



3 komentarze:

  1. Ja na twoim miejscu spróbowałabym chociaż pracę z betą. Znaczy, nie o to mi chodzi, że potrzebujesz ani nic (mimo, że tak zabrzmiało ;_:) bo według mnie nie robisz wcale (albo prawie wcale - jakoś nie skupiałam się, aby jakieś znaleźć xD) błędów, ale żeby chociaż spróbować. Ja bardzo miło wspominam współpracę z różnymi betami, zwłaszcza tą pierwszą, jak dopiero uczyłam się pisać. Muszę powiedzieć, że tamta strasznie się ze mną namęczyła, ale było warto - gdyby nie ona, moje teksty... No cóż - to byłby sam wstyd je pokazywać, nieważne jak dobry byłby pomysł. Owszem, zdarzyła mi się beta, która wysyłała gotowce do wklejenia, a ja nie miałam siły porównywać oba teksty, więc ta współpraca kompletnie nie miała dla mnie sensu, ale nie wszystkie takie są. Teraz, jak szukam bety (bo wiem, że jej cały czas potrzebuję i raczej, na moim obecnym poziomie dalej będę potrzebowała, mimo że nie piszę od wczoraj, siedzę na profilu polonistycznym, to wiem, iż ciągle robię błędy, przyznaję się sama przed sobą, nie jakieś orty czy coś, raczej biega o składnię, drobne literówki, czy trochę "zbyt chaotyczne wyrażanie myśli" i wiem, że potrzebuję kogoś, kto mi je wskaże, bo nie czarujmy się - sami nie damy rady wszystkiego wyłapać, zwłaszcza jak czytamy swój tekst po raz setny i już nam kompletnie się nie chce - wręcz rzygamy już nim) od razu w prośbie zaznaczam, jakiej oczekiwałabym współpracy (współpracy, nie że ona robi, a ja jestem bogiem, które daje jej zlecenia), czyli, że ona wskazuje mi błędy, daje sugestie poprawy, tłumaczy dlaczego coś według niej jest nie tak, a ja to poprawiam wedle mojego uznania. Oczywiście nie robię tak, że ją po prostu olewam - mój tekst jest idealny i nic jej do tego - gram uczciwie - jeśli uważam, że nie ma racji, albo zależy mi, aby akurat to zostawić, w jakimś tam specjalnym celu, to jej o tym oznajmiam, dopytuję się. Praca z betą jest naprawdę bardzo ciekawym doświadczeniem i posiada naprawdę wiele cech - nie musimy "męczyć rodziców i znajomych", poznajemy i uczymy się szanować innych zdanie, dostajemy opinię i rady, czasem bardzo przydatne - lepiej zostać za coś wyśmianym i skrytykowanym tylko przez betę, niż przez większą liczbę osób, która to potem czyta. Jak wcześniej wspominałam, sami wszystkich błędów nie wykryjemy, nieważne jak bardzo byśmy chcieli. Do tego, szybciej uczymy się nie popełniać tego samego błędu - jak ktoś nam zwróci uwagę, szybciej zapamiętujemy jak to się pisze, żeby beta drugi raz nam tej uwagi nie zwróciła.
    Szanuję Twoją decyzję, ale mimo to naprawdę radziłabym ci chociaż spróbować - bety nie gryzą (nawet te mega wredne, raz mi się taka trafiła, moja druga beta, byłam w 1 gimnazjum i po jej uwagach na jakiś tydzień bałam się cokolwiek napisać xD Ale wtedy się chyba najwięcej nauczyłam, więc było warto), a mogą naprawdę pomóc, nawet tym, co sobie przecież bardzo dobrze radzą. Ja dzięki becie dowiedziałam się jakie najczęściej błędy robię i przez to wiem, na co mam głównie zwracać uwagę, jak sama poprawiam swój tekst.
    A tak btw - bardzo lubię twojego bloga, dużo ciekawych rzeczy mogę tu napisać (a czytam blogów dość niewiele, szczerze mówiąc ;) )
    Pozdrawiam i życzę powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co mówisz, wynika, że już mam betę ;). Naprawdę, wcale mnie to nie przekonuje, wolę pokazywać moje teksty osobom, którym ufam i co do których umiejętności i doświadczenia nie mam wątpliwości, a nie betom, których w ogóle nie znam.

      I dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  2. Bałabym się z moimi marnymi pracami zwracać do profesjonalisty. Są jednak schematy, w które popadam i błędy, których nie zauważam, a ciągle je popełniam. Nie mogę jednak opublikować spokojnie żadnego tekstu, zanim nie przeczyta go co najmniej kilku moich znajomych, którzy znają się na sprawie. Często to jesteś ty :p Nic profesjonalnego, profilaktyka. Często mi to podkopuje morale i wiarę w swoje umiejętności, ale jestem przynajmniej pewna, że napisałam pracę najlepiej jak umiem.
    No, to taki mój punkt widzenia XD
    Weny, Alicjo :3

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).