Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 22 czerwca 2015

Taki film to się w głowie nie mieści! - recenzja

Miałam przyjemność załapać się na przedpremierę W głowie się nie mieści - najnowszego filmu Pixara. Ciągle dochodzę do siebie po tym filmie. Jestem zdecydowanie zaskoczona.
Przed dniem seansu widziałam tylko jeden zwiastun, ten z rodziną siedzącą przy stole, więc nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, bo opisy też niewiele mówią. Wczoraj obejrzałam jeszcze jeden i miałam już mniej więcej nakreślone pole, ale wciąż totalny mętlik w głowie: o czym właściwie może być film, w którym główną rolę odgrywają... ludzkie emocje? Jeśli koniecznie chcecie wiedzieć, przeczytajcie mój opis niżej, ale możecie przeskoczyć ten akapit i nawet wam to polecam.

No więc sprawa ma się tak: życiem Riley kieruje pięć emocji (Radość, Smutek, Strach, Gniew i Odraza), jednak to Radość jest bossem pozostałych. Każdego dnia emocje robią wszystko, żeby dziewczynka żyła sobie wesoło i beztrosko. Kiedy Riley musi się przeprowadzić, radość schodzi na dalszy plan. Emocje próbują zapanować nad sytuacją i przywrócić bohaterce szczęście, jednak sytuacja wymyka się spod kontroli i, krótko i wprost mówiąc, mózg Riley się sypie.

Nie oglądajcie zwiastunów. Zepsujecie sobie film. Cieszę się, że widziałam tylko te dwa, chociaż ten jeden bardziej obfity w fabułę wymazałabym z pamięci.

Zaczynając bardziej technicznie, to oczywiście postacie są śliczne, animacja pierwszorzędna, nikt się chyba nie spodziewał, że będzie inaczej? Chociaż moim zdaniem ludzcy bohaterowie byli bardzo, może nawet zbyt bardzo, podobni do bohaterów Ratatuj. I Radość mi się zwyczajnie nie podobała, ale to tak nawiasem.

Za to krajobrazy (mogę to tak nazwać?) zapierają dech w piersi. Cudowna kraina wyobraźni, biblioteka wspomnień, wyspy osobowości. Zachwycają pomysłowością i szczegółowością.

Film jest dobrze skonstruowany, nie nudzi ani na chwilę i ma kilka ciekawych zwrotów akcji. Przede wszystkim, co w sumie powinno być logiczne, przepełniony jest emocjami. Jest miejsce na łzy, na śmiech, na refleksję. Ostatecznie film niesie ważny morał, chociaż boję się, że dla niektórych dzieci może być nieuchwytny.



Żarty wyważone, zabawne i dobrze wkomponowane. Łez niewiele, ale za to na maksa i głównie dzięki świetnej muzyce w tle. No i było takie jedno zdanie, które całkowicie mnie rozwaliło wewnętrznie.

Postacie są dobrze skonstruowane, nie mam zastrzeżeń. Moja ulubiona postać to Strach, mimo że miał tak niewiele czasu ekranowego.

Taka ciekawostka: emocje też przeżywają poszczególne emocje, czyli w ich głowach też siedzą malutkie ludziki? A może emocje to taka wyższa jednostka życia?

Podoba mi się to całe wyobrażenie ludzkiego mózgu, wydaje mi się to bardzo przemyślane i dobrze skonstruowane. W każdym razie od seansu non stop zastanawiam się, jakie byłyby moje wyspy osobowości... Ale dla mnie to odczuwalnych emocji jest trochę za mało.

Jeszcze dubbing. Myślę, że Polacy spisali się całkiem dobrze. Małgorzata Socha jako Radość bardzo mi się podobała, podobnie Cezary Pazura, ale to chyba nie muszę mówić. Ogólnie emocje wypadły bardzo dobrze i to w sumie były najważniejsze postacie.

Co mnie zastanawia, to scena, kiedy wędrujemy na chwilę do umysłów rodziców Riley. U szczytu konsoli siedzi niebieska emocja, czyli powinien to być smutek. Czemu? Czyżby matula miała jakąś depresję?

Jestem zdecydowanie rozczarowana końcówką. To jest, nie była zła, ale zabrakło mi tam wzmianki o jednej postaci, która pojawiła się w trakcie filmu i której ta wzmianka zdecydowanie się należała. Jej brak złamał mi serce. I paru dzieciakom pewnie też.






Brakuje mi w tym filmie tylko takiego przytupu, bum, załamania. Owszem, jest duży dramatyczny moment, ale to nie to samo. Akcja płynie cały czas, brakuje jej takiego mocnego załamania na tej fali.

Ogólnie podobało mi się i uważam, że warto było czekać cały 2014 na kolejny film Pixara. Polecam wszystkim i gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

TUTAJ MOJA REFLEKSJA, KTÓRA ZAWIERA DUŻE SPOILERY, NIE CZYTAJ



5 komentarzy:

  1. Strasznie chciałabym pójść na ten film. Heh, naoglądałam się już zwiastunów i to w różnych językach, za późno... trudno się mówi! I tak chcę zobaczyć. Ta animacja jest przepiękna! Robi ogromne wrażenie. No i w ogóle pomysł na film o emocjach i na wniknięcie do ludzkich mózgów, przedstawiając je jako barwny, kolorowy, niesamowity świat... genialny. Dlatego nie mogę się doczekać seansu, nawet mimo wad, które wymieniłaś. Mam tylko nadzieję, że się nie rozczaruję.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory opinie są stanowczo bardzo pozytywne, wiele osób już Inside out okrzyknęło najlepszym filmem Pixara, ale z tym to się akurat nie zgodzę ;). Więc wątpię, abyś się rozczarowała :D. Na pewno nie widokami!

      Usuń
  2. Tak z ciekawości, który film Pixara uważasz za najlepszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, jakie kryteria brać pod uwagę, bo chyba każdy wybija się czymś innym :).
      Największy sentyment mam do Toy Story 2 i Dawno temu w trawie, z kolei na Odlocie zawsze ryczę przez pół filmu, Ratatuj i Potwory mogę oglądać bez końca, WALL-E jest po prosty śliczny w każdym tego słowa znaczeniu itd.
      Łatwiej wybrać te, których nie uważam za najlepsze: Auta i Toy Story 3. Ciężko mi podać przyczynę, czemu tak jest, ale do tych dwóch filmów mnie nie ciągnie tak, jak do reszty. Przy TS3 powodem może być fakt, że nie chcę przyjąć do wiadomości, że Andy jednak dorasta :).

      Usuń
  3. Mamy scenę, gdzie Smutek pociesza naszą niedocenioną postać (myślałam, że na koniec wyświetlą Riley jakieś wspomnienie z Bim Bomem, ale niestety), więc ta emocja odpowiada też za współczucie. Może mama Riley jest empatyczną osobą, która potrafi pocieszyć. No i powszechnie wiadomo, że matki martwią się o swoje dzieci, pewnie dlatego Smutek siedzi pośrodku. W każdym razie taka jest moja teoria.
    Twórcy tłumaczyli, że inne emocje pochodzą z tych pięciu podstawowych. No i więcej postaci w głowie wprowadziłoby niezły zamęt. Co do reszty się zgadzam - zdanie o braku załamania fali idealnie podsumowuje moje odczucia.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).