Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 26 maja 2015

Szanujmy klasyków


Tak szybko odchodzą. Ani się spostrzeżemy, a zaraz będziemy stawiać za wzór starych, dobrych dzieł jakieś tandetne paranormal romance.
Nie wiem, skąd się wzięło to przekonanie, ale teraz każda starsza książka to dla młodych ludzi syf i gówno. Po prostu. Nawet dla tych, którzy ogólnie nie mają problemu z czytaniem. Idę sobie korytarzem, a tam ktoś wyzywa Krzyżaków czy inne Dziady. A bo po co to, a kto to w ogóle pisał, a na co, a dlaczego.

Nie rozumiem takiej postawy. I jak przez Krzyżaków nie przebrnęłam, tak rozumiem, że pewnego dnia docenię i zrozumiem, co w nich takiego jest. Po prostu szanuję klasykę. Często nawet czytam (Sherlock to w ogóle moja miłość od ładnych paru lat). Wychodzę z założenia, że są takie dzieła, których po prostu wstyd nie znać. Przynajmniej mnie byłoby wstyd.

Okej, nie każdy musi rozumieć i wielbić Iliadę, na przykład. Nie każdy musi uwielbiać Lalkę albo Syzyfowe prace. Śmiem nawet twierdzić, że większość nie lubi. I dobra. Do tego nic nie mam. Ale nie wyobrażam sobie mieszać z błotem czegokolwiek, co wpłynęło na losy świata albo chociaż na popkulturę. Mieszać z błotem na przykład Christie, na której przecież do tej pory wzorują się tysiące, jak nie miliony, pisarzy. Nie wspominając nawet o sir Conan Doyle'u. Po prostu czuję się taka malutka przy tych wszystkich ludziach. Oni swoją twórczością naprawdę coś zmienili.

I są czytani do teraz.

Wątpię, aby mnie ktoś czytał za chociażby pięćdziesiąt lat, a co dopiero za sto. To ten rodzaj respektu, jaki uczeń czuje do mistrza, jak sądzę.

Wierzę, że mimo że teraz możemy nie rozumieć części z tych książek, to kiedyś jakiś odsetek nas, uczniów, do któregoś z tych dzieł wróci i pomyśli O mój Boże, to ma sens! albo nawet O Jezu, jaki ja byłem głupi!. Nie skazujmy książek na potępienie tylko dlatego, że ktoś nam kazał je czytać. Znajdź sobie dobre streszczenie i oszczędź język.

Nie czytujemy ich już, ale wszyscy nadal wiemy, że Sherlock był Holmes i że we Francji byli muszkieterowie, a Izabela Łęcka była śliczna. I nikt nam tego nie wpajał jakoś szczególnie, prawda? Nawet Barbie ma swoją wersję Trzech muszkieterów. Czy to nie świadczy o ponadczasowej pozycji niektórych książek?

Szanujmy klasyków. Nie zapominajmy o nich. Ja po prostu nie chcę pewnego dnia obudzić się w świecie, w którym Zmierzch jest podawany za przykład starego i dobrego, a nie te gnioty, które teraz wypuszczają.



4 komentarze:

  1. W 100% się zgadzam. Mnie np. podobały się "Syzyfowe prace", "Krzyżacy". W ogóle lubię Sienkiewicza. Nie mam problemu z czytaniem lektur szkolnych, bo w większości są fajne - jak stare to nie znaczy, że nudne.
    Wydaje mi się, że problem może leżeć w mało wartkiej akcji - teraz czytamy książki typu Percy, Harry, Igrzyska, gdzie co stronę dzieje się coś nowego. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do długich opisów, po prostu nas nudzą. Smutne, ale prawdziwe. Ja tam lubię sięgnąć po Sherlocka (♥), Christie, czy nawet Mickiewicza :)
    Cieszę się że jest ktoś, kto podziela moją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój post jakoś tak pozytywnie mnie wzmocnił XDD. Osobiście nie przepadam m.in. za "Panem Tadeuszem", miałam trudności z przeczytaniem tego całego, chyba przez to, że jest pisany wierszem i w ogóle. Ale wiem, że jest to ważne dla Polski dzieło i szanuję je, jak najbardziej. Z "Krzyżakami" nie miałam specjalnych problemów, chociaż jako - tako mnie nie porwały, za to "Quo Vadis" przeczytałam jednym tchem.
    Nie rozumiem, i chyba nigdy nie zrozumiem ludzi twierdzących, że "O, muszę przeczytać lekturę na polski, ale to coś z klasyki, więc nie czytam, bo nuda". Książki klasyczne nie oznaczają książek nudnych, po prostu pisanych innym językiem, niż nasz. A raczej starszą "wersją" języka.
    Także ten, mądry post napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sienkiewicz rządzi! W ogóle ja uwielbiam klasyków, mogłabym przeżyć czytając tylko ich.
    Oczywiście - jesteśmy młodzieżą, więc to ten czas kiedy można czytać książki młodzieżowe, a wiekopomne dzieła pewnie do nas powrócą jak będziemy starsi (tak, generalnie też jest straszną optymistką).
    Mi przeszkadza to, że ciśniemy po takim Słowackim (ja tak kocham "Balladynę"!), ale nie to że nie wszyscy czytają (jeszcze!), bo mam nadzieję, że kiedyś nadrobią. Boli mnie natomiast to, że jest wiele dziewczyn, które same siebie zaliczają do yntelygencyi, bo czytają masę "paranormal romance". Obawiam się, że im szybko potrzebny jest ratunek w postaci dobrej książki (cóż, nie czytałam nigdy dobrej książki paranormal romance, stąd wnioskuję, że takie nie istnieją, jeśli jednak ktoś chciałby mnie doinformować to ja bardzo chętnie)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że "problem" z klasykami polega na tym, że są pisani po staropolsku i faktycznie trochę trudno przebrnąć przez te wszystkie waćpanny itp. Gdzieś słyszałam, że we Francji przetłumaczyli albo mają przetłumaczyć swoich klasyków na bardziej nowoczesny język. Może i u nas by się takie coś przydało? Zresztą Sienkiewicza bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).