Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 11 maja 2015

5 rzeczy, których nie lubię w Londynie

Wszystko ma swoje wady, tak samo Londyn. Jedni zwracają uwagę na jedne rzeczy, drudzy na inne, logiczne. Moje typy macie niżej, a wśród nich głowa konia (poniekąd).

PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH

Bo ich nie ma. Znaczy, są, ale nie widzę ich. Jakieś takie zakamuflowane są, pasów ni ma, tylko jakieś kreseczki po bokach, a czasem mam też problem, żeby znaleźć światła. No i jak to w dużych miastach bywa, światła są właściwie dla turystów, dlatego ludzie chodzą, jak chcą. I zawsze mam ten dylemat - iść czy nie ryzykować? A jak nie ryzykujesz, to i tak zaraz jakiś wariat wyskoczy, żeby cię przejechać. Ale duże miasta tak mają, nie?


TOWER OF LONDON

Bardzo lubię muzea, uwielbiam zwiedzać, a stare twierdze to już w ogóle moje klimaty. Uwielbiam też historię Tower, należę do ludzi potrafiących wymienić żony Henryka VIII w kolejności zawarcia małżeństw i takie tam, ale w samym Tower nie ma dla mnie nic ciekawego. Naprawdę. Mówiąc szczerze, niewiele tam jest do zobaczenia, poza klejnotami koronnymi. Iść z wycieczką mogę, ale jak się okazało, że nie mamy zaplanowanego zwiedzania, raczej nie rozpaczałam.


CENY

Wiadomo, stolica, wielkie miasto, Anglia... tanio nie będzie. Ale i tak można ponarzekać. No wiecie, 8 funtów za przejazd metrem... takie tam... drobnostki. Kto by się przejmował.
Fakt faktem, że nawet kiedy staram się oszczędzać, moja często skąpa natura się buntuje. Nie kupuj tego, widzisz tę cenę?! A ceny hoteli to już w ogóle.


ŚMIECI

Podobno Londyn to jedna z najczystszych stolic. Nie wiem, nie znam się, ale tak słyszałam. I może Tamiza jest czystą rzeką, a smogu już dawno nie ma, ale na ulicach po prostu wszędzie, co krok, stoją pełne worki ze śmieciami. I śmierdzą. Nie wiem, na co one tam czekają, pewnie jest w tym jakaś wyższa filozofia. Tak czy siak, mnie to spaceru nie umila.
Ale biorąc pod uwagę brak koszy na śmieci na ulicach (a przynajmniej jest ich niewiele), to chodniki i tak wyglądają świetnie. A z tymi koszami, to jest bardzo ciekawa historyjka. Ale chyba nie moja w tym rola, żeby ją opowiadać ;).

To nie śmieci, tylko koń, ale co tam

BUDKI TELEFONICZNE

Ostatnie na liście. Po pierwsze nie wiem, czym ludzie się zachwycają, bo nie dość, że nie zawsze są czerwone, to zazwyczaj są brudne, pomazane i pełne ulotek. Ulotek tylko dla dorosłych, coby być bardziej konkretnym.
A biedni turyści wchodzą do tych najbrzydszych i robią sobie zdjęcia z uśmiechem, mając za głową rozkraczone kobiety. Super.

Jedna z najładniejszych budek, polecam (Downing Street)

A tymczasem takie info: od piątku do niedzieli siedzę w naszej stolicy, trochę na Targach Książki, trochę na Orange Video Fest, tak więc spodziewajcie się jakiejś relacji czy coś.

INNE POSTY O LONDYNIE: TUTAJ I TUTAJ



2 komentarze:

  1. Jeśli mam być szczera, to do Londynu ciągnie mnie tylko dlatego, że jest tam Muzeum Harry'ego Pottera (jakkolwiek się ono nazywało.). Dużo bardziej chciałabym zwiedzić Liverpool, miasto Beatlesów. Dużo mnie bardziej interesuje, niżeli Londyn.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, śmieci to chyba najgorsza wada, ale i tak chciałabym tam kiedyś pojechać :P.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).