Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 2 kwietnia 2015

Odpowiedz szczerze. Dlaczego wciąż to robisz?

Pieseł domaga się więcej pieseła na blogu.
Zostałam przekupiona.
Nigdy nie pytają, dlaczego piszę. Czasem tylko chcą wiedzieć, jak długo już się tym zajmuję, ale i to rzadko. Wiedzą, że to robię. Wiedzą, że piszę - ogólnie albo bloga, albo powieść. Zawsze jakąś pisałam. A potem wywalałam do kosza i nie chciałam na nią patrzeć. Ale oni nie pytają. Czuję dziwną potrzebę odpowiedzi na to pytanie, więc sama siebie spytałam.
Wiedzą, że wciąż nic nie wydałam, więc wszystko to słomiany zapał albo po prostu jestem słaba. Może i tak, ale ja wiem, dlaczego wyrzuciłam te wszystkie teksty. Bo chcę się rozwijać i chcę dojść do doskonałości. Nie spapram sobie nazwiska jakimiś idiotyzmami o wróżkach. Zresztą i tak tego nie skończyłam. Nigdy niczego nie skończyłam poza kilkoma krótkimi jednostrzałowcami. Uważam to za moje prywatne zwycięstwo. Jasne, to źle i świadczy o moim lenistwie i słomianym zapale, ale z drugiej strony wiem, jak duża część moich tekstów odpadła, bo już mnie nie zadowalała, bo już była słaba, bo już nie zasługiwała na moje nazwisko.
I to nie świadczy o lenistwie. O rozwoju. Rozwijałam się tak szybko, że moje własne teksty za mną nie nadążały. To dobrze i źle. Zależy dla kogo.
Ludzie pytają, co lubię robić. Czytać. Pisać. Przeglądać internet. Co czytasz? Wszystko. Byłabym głupia, gdybym się ograniczała. Po części dlatego, że piszę. Co piszesz? Różnie. Powieść. Opowiadania. Bloga. I tyle. Są grzeczni, ale nie wierzą, że długo będę to robić. Kiwają głową i zmieniają temat. Nikt nigdy nie spytał też, dlaczego to robię, więc nie myślałam o tym. Ostatnio zaczęłam. Chcę się tym podzielić. 
Zawsze miałam bujną wyobraźnię. Miałam też pluszaki i wtedy marzyłam o balecie, muzyce, całkiem innej formie sztuki. Nie umiałam pisać. Znałam może kilka literek. Ale ono - pisanie - zawsze tam było. Brałam pluszaki i słownik niemiecko-polski, ponieważ był gruby i udawałam, że czytam o niesamowitych przygodach. Czytałam moim misiom. A potem mama nauczyła mnie pisać i już nie zmyślałam, że czytam, tylko spisywałam te historie. Pisarz jest jak stwórca, ale nie myślałam tak o tym. Ot, tutaj szkoła z cukierków, tutaj porwanie przez Kapitana Haka, tutaj jakaś przeróbka piosenki.
Poważnie zaczęło się robić, gdy zaczęłam używać słowa książka w odniesieniu do mojej twórczości. Teraz mówię powieść, bo jest ładniejsze, wtedy go chyba nie znałam i mówiłam książka. Nieważne, że pierwsza była o pegazach i jednorożcach, druga była combo wszystkiego: od Calineczki, przez Krecika i K. Grocholę po Godzinę pąsowej róży. Brałam wszystko, co mi się podobało i tam wpychałam. A trzecia, prawdziwy hardcore, bo to była istna zżynka z HP. Zdawałam sobie z tego sprawę, więc zmarnowałam kilka lat, żeby to pozmieniać i dalej mam to na dysku. Już nie jest zżynką.
Każda z tych książek, nigdy nie skończonych, z różnych powodów, czegoś mnie nauczyła. Pierwsza, że mogę to robić i że to lubię. Druga, jak zapisywać dialog. Mówcie, co chcecie, ale miałam chyba 9 lat i przerastało mnie stawianie entera po każdej wypowiedzi. Wychodziło mi za dużo tekstu. Autentycznie tak myślałam. No i trzecia nauczyła mnie, że to wydam. To była pierwsza, którą chciałam wydać. Nawet jako mocną inspirację HP. Dużo pozamieniałam, ale dla mnie zawsze będzie zżynką.
Brzmi to strasznie tandetnie, wiem. Do czego zmierzam? Do piątej klasy. Wiedziałam już, że to kocham, ale nie wiedziałam, co z tego będzie. Wstydziłam się o tym mówić i pokazywać to innym (co ja gadam, dalej się wstydzę). Ale była tam moja ówczesna polonistka. Zawsze mnie chwaliła, ale pewnego dnia powiedziała mi coś bardzo ważnego. Odtwarzam to w myślach prawie codziennie, bo to był i jest dla mnie niesamowity komplement. Największy. Nie pamiętam całości słowo w słowo. Tylko końcówkę. 
"Ala, masz tę lekkość pisania, dobierania słów. Świetnie się to czyta. Masz niesamowity talent. Nie zmarnuj go. Bardzo cię proszę"
Czułam, że jestem czerwona i ręce mi drżały, tylko pokiwałam głową, bo nie mogłam się odezwać. 
To była moja obietnica. Tak. Dobrze. Nie zmarnuję. Obiecuję. Sobie. Pani. Światu. 
Wypełnię ją. Być może rzuciłabym to już w diabły, ale to wspomnienie mnie napędza i będę pracować jeszcze ciężej. Bo coś sobie przyrzekłam i ten jeden raz dotrzymam słowa. Nawet jeśli często wątpię.
Nie wiem, czy ta pani to pamięta. Z jednej strony byłoby to miłe, a z drugiej chyba chciałabym, żeby to zblakło w jej pamięci. Bo kiedyś, niedługo, zobaczy moje nazwisko na półce w księgarni albo w gazecie albo tu, gdziekolwiek. Zobaczy i coś się poruszy w jej pamięci. I może nie od razu, ale przypomni sobie małą beksę, zawsze w cieniu innych.
Tym razem nie w cieniu. Nigdy więcej.
Jestem stwórcą.
I to jest to, do czego zostałam stworzona.


Teraz ty. Zajrzyj wgłąb siebie. Zadaj sobie pytanie: dlaczego wciąż to robisz? Co cię napędza i co sprawiło, że twoja decyzja jest taka, a nie inna? A potem, w chwilach zwątpienia, wróć do tego pytania i przypomnij sobie, dlaczego jeszcze tego nie porzucasz - cokolwiek robisz. A teraz weź się w garść i nie rezygnuj, bo w ten sposób nie zostaniesz mistrzem w swojej dziedzinie. 



10 komentarzy:

  1. Malinowa Fenoloftaleina2 kwietnia 2015 19:56

    Muszę Ci podziękować. Też kiedyś, dawno, pisałam książki, potem krótkie opowiadania, ale jakiś czas temu rzuciłam tę moją pisaninę w diabły. A teraz, dzięki tobie, za tym zatęskniłam. Tak bardzo, że prawie się poryczałam. I chociaż nikt nigdy nie powiedział mi, że mam talent, ani nic w tym stylu, to chyba pora zabrać się za siebie. I obiecuję Ci (chociaż mnie nie znasz, i pewnie guzik Cię obchdzę, ale komuś muszę inaczej rzucę to przy pierwszym problemie), że się nie poddam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mi wierzyć lub nie, ale jak najbardziej mnie obchodzisz. Miałam nadzieję, że uda mi się do kogoś trafić i proszę! Dziękuję ♡.
      Trzymam za ciebie kciuki! Mam nadzieję, że jeszcze się odezwiesz!
      PS: Świetny nick :D

      Usuń
  2. Mega motywacyjny tekst :D
    Trzymam za Ciebie kciuki, naprawdę. Powodzenia w tym co robisz :)
    Polonistka miała rację, Twoje teksty naprawdę dobrze się czyta, lubię tu zaglądać. I wiem, jak takie słowa wiary wzruszają. Sama ostatnio usłyszałam coś podobnego - na inny temat, bo pisarka ze mnie żadna, ale coś podobnego: jestem odpowiedzialna za szkolną gazetę, rozmieszczam teksty, zajmuję się graficznie, zmieniam czcionki, cała reszta zabawy i usłyszałam od pedagog, że naprawdę jej się podoba, że robię to naprawdę dobrze i gazeta fajnie wygląda. Od razu poczułam się zmotywowana i zadowolona. Człowiek dostaje kopniaka do działania :)
    Pisz, twórz i... pochwal się, gdy Twoje marzenia staną się prawdą :) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest coś takiego w Tobie, że po prostu bardzo dobrze się czyta twoje teksty. Co prawda widać, że podstawą były głównie książki młodzieżowe (nie chcę się mądrzyć, ale po prostu wiem, że jak znacznie poszerzyłam literackie horyzonty i teraz czytam rzeczywiście prawie wszystkie gatunki, a nie tylko fantastykę, to mój styl uległ znacznej poprawie), ale to w sumie jest zaleta, ponieważ od razu czuje się lekkość pióra.
    Czytając tego posta od razu zdałam sobie sprawę, że piszę gorzej od Ciebie. Ba, zdałam sobie z tego sprawę znacznie wcześniej. Ale z drugiej strony bardziej niż talent podziwiam w Tobie coś innego. Łał, serio piszesz od 9 roku życia? No to 10 000 obowiązkowych dupogodzin masz już za sobą :)
    Ja przyznam się szczerze: wymyślałam zawsze. Zazwyczaj przerabiałam swoje marzenia na osobne historię z bohaterkami całkiem różnymi bohaterkami. Misiom nie czytałam, tylko opowiadałam wymyślone przeze mnie historię (chociaż akurat opowiadać to akurat zupełnie nie umiem :P). Pamiętam, że na początku podstawówki nałogowo wymyślałyśmy z przyjaciółką przedstawienia, które pokazywałyśmy rodzicom. Jedno ciągle pamiętam, spisałyśmy nawet pierwszy akt (z pomocą mojej starszej siostry). Ale w każdym razie chciałam dojść do tego, że na wymyślaniu zwykle się kończyło. Pisać, nie pisałam praktycznie nigdy (z podstawówki zostało mi pięć pisanych przeze mnie plików - wszystkie góra jednostronicowe), dopiero niedawno zmobilizował mnie blog. Tworzę też fanficka, ale nikomu go nie pokazałam oprócz mojej jednej koleżanki, a ostatnio napisałam też dwa pierwsze rozdziały mojej "powieści". W głowie mam cztery poważniejsze historie, które na pewno jeszcze ulegną wielu zmianom, ale nie ukrywam, że moim marzeniem jest by kiedyś pojawiły się w druku, zwłaszcza, że na jedną mam zdaje się dosyć oryginalny pomysł. A, a myślę, że do drugiej z nich byłby zarąbisty fandom, który mogłabym zabić drugą częścią :D Ale tak na serio: to wszystko marzenia.
    Nie mam czasu pisać. Znaczy się teoretycznie mam, ale też trochę się wstydzę. W sensie, po pierwsze mam siostrę, która świetnie pisze. Dlatego to jakoś nie pasuje: bo tak po prostu jest w mojej rodzinie. Ja jestem muzykiem (prawie :), artystką i mnatematyczką, a ona jest humanistką, lekarzem i pisarką :) A po drugie, wstyd mi się następnego dnia w szkole przyznać dlaczego tak naprawdę się nie uczyłam. Więc marnuję czas na internetach, co jest złe :P A w dodatku kiedy wracam zmęczona o 20.00 (od 7.30 w szkole i takie tam) to ostatnio o czym marze to dodatkowy wysiłek psychiczny.
    W każdym razie konkluzja jest taka, że podziwiam Cię nie za to jak piszesz (znaczy się za to też), ale za to ile piszesz. Bo żeby dojść do mistrzostwa w czymś, to trzeba nad tym spędzić naprawdę wiele godzin. Nie wiem, czy mi to wyjdzie, przed 60 (i czy w ogóle), ale Tobie życzę, żebyś to osiągnęła znacznie wcześniej :) I bardzo wierzę w to, że tak się stanie.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3.

      Odpowiedź na pytanie "jak długo piszesz?" zawsze kończy się długą historią mojego życia XD. Mając 9 lat, nauczyłam się zapisywać dialog. Tak naprawdę pierwsze "coś" napisałam jeszcze tego samego dnia, kiedy nauczyłam się pisać "z". Jeszcze gdzieś mam ten twór. Nie wiem, w którym momencie zaczęłam pisać w sposób, który faktycznie podchodzi pod pisanie, a nie dziecięce wylewy egzystencjalne o krasnoludkach. Pewnie gdzieś około tej mojej drugiej "książki". Naprawdę nie wiem.

      Usuń
    2. No wiesz, moja pierwsza "książka" była napisana na spółkę z siostrą i opowiadała, o... życiu Klary (czyli Barbie, którą nazwałyśmy Klara) i zilustrowana była naklejkami Barbie :) Moja druga "książka" miała aż okładkę i zdanie: "Był sobie kotek, który spadł na nos, a nie na cztery łapy" :) Także tego...

      Usuń
    3. Kiedy zaczęłam nazywać twory "książkami" to trzymało to już jakiś tam poziom. Wcześniej też pisałam, ale raczej luźno i nie śmiałabym tego nazywać "książką". Przy drugiej miałam już nawet niezłe skille.

      Usuń
  4. Ala... To było niesamowite. Dobrze znasz moją historię pisania i część moich tworów. Wiesz, że nie są dobre i że ja jestem tego świadoma. Po takim czasie... Mówiłam ci, że zmęczyłam się nieudanymi tekstami, że jestem zirytowana tym, że nie potrafię nic osiągnąć mimo stażu. Całe życie chciałam pisać. A teraz doszła do poziomu krytycznego i stwierdziłam, że nie mogę tego robić na siłę, skoro nie potrafię. Nie potrafię nawet się nauczyć. Marzenia runęły, a ja zostałam dzieckiem bez talentu i predyspozycji życiowych. Ale nadal koło tego krążę, nie wiem, co innego mogłabym robić.
    Czytam ten post. Ostatni akapit. I wtedy uświadamiam sobie, że nie ma nic innego. Żeby być pisarzem, trzeba pisać. A to nie jest droga usłana różami, nawet nie stokrotkami.
    Dziękuję ci. I życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny post.
    Wow.

    Zaczęłam pisać, jak miałam jakieś 8-9 lat. Oczywiście wszystkie moje historie były beznadziejne, ale teraz mam się z czego śmiać XD
    Pisałam dla siebie, raczej nikomu nic nie pokazywałam. Aż w końcu stworzyłam bloga. Nie jest on idealny, powiedziałabym, że jest beznadziejny, ale jest. Od pewnego czasu nic nie wstawiałam m. in. z powodu braku weny. Ale ty mnie zmotywowałaś. Dziękuję <3
    A teraz lecę pisać :P

    Mam nadzieję, że kiedyś przeczytam twoją powieść, bo świetnie piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale dobrze się to czyta, łał .-.
    Ja to właściwie nie myślałam za dużo o pisaniu... pisałam jakieś głupie "książki" spowodowane głupawką ze znajomymi typu Świat Siana czy Wojna z Sekatorami (nie pytaj xD), czytałam fajne rzeczy, ale nawet o pisaniu za dużo nie myślałam.
    Aż tu nadchodzi pierwsza klasa gimnazjum i pierwsze opowiadanko. No to piszę, 10 stron w zeszycie mikrodrukiem jakoś "samo wyszło", dostałam chyba piątkę ("Ciekawy pomysł, ale wkradło się kilka błędów"). Natomiast moja koleżanka chce to przeczytać. Daję jej do przeczytania - a co mi zależy - a ona, "Ej, ale masz świetny styl.". Przez to jedno zdanie zaczęłam mieć jakąś obsesję i piszę denne opowiadania, których w większości nawet nie kończę. Ale kiedyś skończę.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).