Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

5 głupich rzeczy, które usłyszysz w szkole

Autorstwa Amelci
Szkolnictwo wymaga reformy. Ale nie kosmetycznej. Od podstaw. Dla mnie aktualny system edukacji to jedna wielka paranoja. Tyle że zmiany należałoby zacząć od postawy nauczycieli wobec uczniów. Traktowanie jak robaki i patrzenie z góry to aktualnie normalka. Da się przeżyć. Niestety, jak to mówią, zapomniał wół jak cielęciem był, a do tego każdy nauczyciel uważa swój przedmiot za jedyny i najważniejszy, a potem... no cóż, słyszymy to, co wypisałam na dole.


TO NIE MÓJ PROBLEM

O, to jest moje ulubione zdanie. Dlatego że... najczęściej to jest problem nauczyciela. Nie możesz przyjść zaliczyć w czwartek, bo masz wtedy lekcje? Nie mój problem. A właśnie, że twój, bo termin zaliczenia ma być dogodny dla ucznia i nauczyciela. Tyle że to nie uczeń rządzi, prawda? 
Albo przypadki podkładania kłód pod nogi i wyzucia z empatii. Nie było prądu? Można było zrobić, jak było jasno, nie mój problem. Nikt ci nie powiedział? Trzeba się było dopytać, nie mój problem. Chcesz coś dodatkowego, żeby poprawić średnią? Trzeba się było od razu uczyć, nie byłoby problemu. Twoja sprawa, twój problem.

WYSTARCZY PÓŁ GODZINKI NAUKI

Dziennie, oczywiście. WIZUALIZACJA: jutro masz osiem lekcji, na każdą po pół godzinki, to są cztery godziny, w domu jesteś o szesnastej... do dwudziestej nad książkami. Z samą nauką bieżącego materiału. A jeszcze zadania, wypracowania, referaty, projekty, prezentacje, sprawdziany...
A potem scena podczas odpowiedzi:
Nauczyciel: Ile czasu poświęciłeś na naukę? Ile razy przeczytałeś temat?
Uczeń: No ze dwa, tak pół godziny...
Nauczyciel: I ty się chcesz w pół godziny nauczyć? Dwa razy? Nie rozśmieszaj mnie.
...no przecież wystarczy pół godzinki.

A DLACZEGO NIE MASZ ZADANIA?

Nie wierzę, że nauczyciel pracujący kilkanaście lat w szkole jeszcze nie zauważył, że kiedy mamy czym się wytłumaczyć, czym usprawiedliwić - mówimy o tym bez pytania. No więc po co w ogóle pytać? Żeby zmuszać mnie do kłamania? Najczęściej nie mam zadania, bo wybieram, czy chcę lepszą ocenę ze sprawdzianu, czy zachować kropki z matmy. Wybór jest oczywisty. Albo bo piszę post na bloga, co dla mnie też jest oczywistym wyborem. I co mam odpowiedzieć? Już widzę tę minę po usłyszeniu prawdy: a to nie można sobie jakoś lepiej czasu zorganizować? Wolę wybąkać, że znowu zapomniałam.
Do tego dorzucę mój ulubiony przykład: my mamy mieć wszystko w terminie, bo szubienica, ale nauczyciel może przetrzymywać sprawdziany miesiącami, bo przecież ma życie i inne klasy. Fajnie. My też mamy życie i inne przedmioty.

A CZEGO TU MOŻNA NIE ROZUMIEĆ?

Eeee... wszystkiego? Rozumiem, że są uczniowie, którzy mają wywalone, a także ci bystrzejsi i no nie do końca. Rozumiem, że kiedy ktoś próbuje usprawiedliwiać brak zadania czy słabe oceny tekstem Bo ja tego nie rozumiem, to ciśnienie skacze. Ale kiedy ktoś prosi o ponowne wytłumaczenie? To chyba znaczy, że chce się dowiedzieć, prawda? Ale jak ktoś nie umie tłumaczyć, to i sto razy może powtarzać, a do nas nie trafi. A zasłaniać się naszą tępotą zawsze można, nieprawdaż?

BYŁ CAŁY TYDZIEŃ, MOŻNA TO BYŁO SOBIE ZAPLANOWAĆ

Mój drugi faworyt. Nie robię wszystkiego na ostatnią chwilę, bo mam problem z organizacją czasu (może tylko trochę). Tylko, kurczę, rzucają bieżących zadań tonę, w kalendarzu mi się kratki kończą, ale przecież trzeba umieć znaleźć czas w tygodniu, żeby zacząć ten projekt. To zawsze jest tak: no, zrobię to w weekend, jest na poniedziałek, wyrobię się. A w piątek zaczynają się zawody w kto zada głupszą pracę? i projekt wszyscy robią w niedzielę wieczorem. A może będę przedstawiać we wtorek, to sobie w poniedziałek poprawię?

Nienawidzę szkoły. Czekam na wasze typy.

W przygotowaniu postu pomagały mi Karolina i moja mama, dziękuję :).

PS: Możecie szerować, lajkować, komentować, obserwować i co tam chcecie. Ja się nie obrażę, a wręcz ślę gorące Bóg zapłać!



9 komentarzy:

  1. Malinowa Fenoloftaleina6 kwietnia 2015 21:23

    Mój absolutny The Best Of to "Jakbyście nie gadali, to byście wiedzieli". Ja naprawdę rozumiem, że są klasy w których piła mechaniczna sama się w kieszeni otwiera, ale moja do nich nie należy. Ba, jesteśmy jedyną klasą w roczniku, która chce się czegoś nauczyć, potwierdzone wielogodzinną obserwacją podczas łączonych lekcji języka (nasza babka z rosyjskiego jest też pedagogiem w wyniku czego wybywa na początku lekcji zostawiając nam ćwiczenia do zrobienia; za każdym razem wygląda to tak, że klasy A i B robią sobie selfie/tłuką się/jedzą/gadają, a "te kujony z GC" (klasa politechniczna, długa historia) siedzi i robi zadania)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malinowa Fenoloftaleina6 kwietnia 2015 21:30

      Albo jeszcze histeryczne "Wy mnie nigdy nie słuchacie" mojej wychowawczyni, kiedy nie wiemy o czym, czego nam NIE powiedziała...

      Usuń
  2. I jeszcze bym dodała:
    - macie zapowiedziane 3 sprawdziany, w takim razie zapiszę jako kartkówkę
    - co mi kłamiecie, że o tym nie mówiłam (i naprawdę nie mówiła)
    - ja rozumiem, że to dla was trudne, ale trzeba się postarać
    - i jeszcze nie ma cie 2 tygodnie, zgłaszasz nieprzygotowanie i wszystkie pytania dotyczące ostatniej lekcji padają do ciebie
    Jak zwykle trafny post

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak bardzo tró. Nawet lubię się uczyć, dowiadywać nowych rzeczy, ale kurde, szkoły nienawidzę. Albo pięć sprawdzianów w tygodniu i jeszcze kartkówki (nieraz tak bywa).
    - "Kartkówka raz w tygodniu", co z tego, że biologię mamy raz w tygodniu. :')
    - Ooo, umiesz ładnie rysować? Walniesz nam plakaty na wszystkie konkursy w ciągu trzech lat!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja powiem coś optymistycznego, bo trochę uśmiechu i dobrego serducha też się przyda. ;)
    Mój nauczyciel od fizyki już na początku naszej nauki w gimnazjum zapowiedział, że NIC niezapowiedzianego nie będzie robił, bo on tez był uczniem i pamięta jak tego nienawidził. I wiecie co? Dotrzymuje słowa ^^
    Każdemu życzę takich nauczycieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja nauczycielka fizyki przez dwa lata nie pytała, nie robiła nic niezapowiedzianego - zero. W ostatniej klasie zrobiła kartkówkę znienacka i wielkie zdziwienie "dlaczego my się nie uczymy?"
      #logika
      #nienawidzętejbudy

      Usuń
  5. Haha, ja uwielbiam tekst: "nie wiedziałeś co było na zadanie, bo cię nie było w szkole? A co, facebooka nie macie?". Hej, może i jestem częścią skomputeryzowanego społeczeństwa, to serio zdarza mi się nie wejść na facebooka/nie mieć internetów w domu. Zwłaszcza mnie irytuje jak jakić nauczyciel każe jednemu z uczniów umieścić coś na facebookowej grupie, na następny dzień, a potem się dziwi, że ktoś śmie tego nie mieć.
    Eh, a sami rzutnika w sali obsłużyć nie potrafią...
    PS: A do której chodzisz klasy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje ulubione jest, że powinnam się uczyć systematycznie, to nie miałabym problemu z diagnozami. Tylko tak się składa, że pomimo NAPRAWDĘ systematycznej nauki nic z pierwszej klasy z biologii nie pamiętam. Ale co ja tam wiem, to i tak moja wina.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest niezapowiedziana kartkówka (np. ze słówek z angielskiego). Dostaję 1, bo: weekend miałam zawalony nauką do zapowiedzianego sprawdzianu do biologii; pisałam opowiadanie na konkurs, bo wychowawczyni NIE PRZYJMUJE ODMOWY; musiałam posprzątać dom, bo przecież przyjeżdżają znajomi rodziców; a no i lekturka do poczytania; babcia w szpitalu z zapaleniem płuc, więc pół niedzieli dojazd do szpitala, 2h grania w karty. czytania jej gazety i opowiadania o szkole (ULUBIONY TEMAT), a następnie powrót do domu.
    - Dlaczego dostałaś 1?
    - Nie miałam czasu na naukę
    - A czemuż to?
    - Mam się zwierzać z mojego weekendu?
    - Założę się, że leżałaś do góry brzuchem i zbijałaś boki.
    //OCZYWIŚCIE, PEWNIE XDXDXD//
    - Nie, proszę pani. Byłam zajęta.
    - I nie mogłaś znaleźć 5 minut na naukę tych słówek? Karolinka mogła się nauczyć.
    // TAK, ALE KAROLINKA NIE MA CHOREJ BABCI I LENIWEJ MATKI//

    Jak ja czasem ich nienawidzę ;;
    a no i oczywiście ich nie interesuje to, że mam w tygodniu korepetycje czy inne zajęcia dodatkowe.
    NO JA NIE MOGĘ XDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).