Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 4 marca 2015

Potrzebuję mobilizacji, czyli rzucam sama sobie wyzwanie

CO (to skrót). Wybrałam, bo wygląda jak jakiś wielki proces twórczy, a tak naprawdę pisane w szkole przez kilka dni.
Nie piszę. Już od dawna. Nie wiem, coś się we mnie zablokowało i nie umiem, nie robię tego, chociaż chcę. Ostatnio staram się zacząć od nowa, idzie mi średnio, więc rzuciłam sobie sama rękawicę. I ją podniosłam. Chyba teraz będę ją nosić. Dzisiaj krótko o tym, rozwijajcie.
W skrócie chodzi o to, żeby pisać co tydzień (na razie) co najmniej jedną stronę w Wordzie z moimi standardowymi ustawieniami (Times, 11, interlinia 1,15 i margines znormalizowany - wiem, że to się nijak ma do maszynopisu, ale tak mi jest najwygodniej. Maszynopisem piszę tylko wtedy, kiedy mi to potrzebne i na razie się sprawdza). Może w przyszłości podniosę wymagania. W tym tygodniu już wyrobiłam normę (nawet jej dwukrotność) i czuję, że to jest świetne. Tekst na stronę to pół godzinki roboty, więc myślę, że uda mi się wygospodarować czas na to.
Ma mi to pomóc z regularnością (bo jak ogarniasz, że przez rok napisałaś trzy rozdziały, to ci więdną włosy) i wrócić na dawny tor.

Nie bardzo odpowiada mi wizja "pisz codziennie", a "pisz stronę dziennie" to już w ogóle ponad moje siły. Ale chcę zrobić to. Według mnie z niedzielnego pisania jeszcze nikt nie wyżył. Jeśli chcesz być kimś w tym fachu, pisanie musi być twoim życiem, musisz w to sobie zagnieździć. Ja już byłam bardzo tego bliska, ale sama to wyrwałam z korzeniami. Żałuję. Cholernie. Pisanie powinno być moim życiem, jego stylem, ale nie jest, bo wszystko spaprałam. To mój sposób na powrót do tego.

Od września 2013 zmagam się też z okropnym kryzysem twórczym, który najpierw pojawił się, bo tak, a ostatecznie przerodził się w blokadę psychiczną. Ostatnio odkryłam jej przyczynę. Mam za dużo pomysłów, na serio. Nie wiem, za który się zabrać, a to oznacza... że wszystkie są niedoskonałe. Pomyślcie o tym: jeśli wszystkie wydają się okej i mam problem, który spisać, to żaden się nie wybija, żaden nie jest doskonały, żaden nie kręci mnie na tyle, żeby po prostu usiąść i to napisać, bo jest takie zaczepiste. Nie. One po prostu siedzą mi w głowie i maltretują moje myśli, mówiąc napisz mnie, napisz. Jest taki jeden fanfik do Igrzysk... szkoda, że nie na moje umiejętności.

Aktualnie mam trzy aktywne projekty (jeden reaktywowałam, kto zgadnie jaki, ma cukierka) i jeśli żadnego z nich nie skończę do 01.01.2016, to jestem porażką i można mnie ugrillować. Jest to (pisanie, nie grill) na mojej liście Tylko Jeden Rok, którą zgapiłam od Kominka, razem z paroma innymi rzeczami.

Od teraz co tydzień, w niedzielę wieczorem, będą się pojawiać podsumowania mojego pisarskiego tygodnia: czy napisałam tę stronę, jakieś ciekawe fragmenty, porady, przemyślenia. Taki luźny tekścik, głównie dla mnie, ale postaram się poprzemycać jakieś fajne rzeczy.

Chciałabym was zachęcić, żebyście się do mnie przyłączyli. Piszcie stronę tygodniowo (albo więcej), według własnych ustawień i spełniajcie marzenia. To nie jest tak, że masz czas. Nie masz. Być może jutro rano wstaniesz i meteoryt rąbnie w ziemię albo jakiś ninja pomyli cię z kimś ważnym i padniesz trupem, zanim zdążysz powiedzieć wydaj mnie pośmiertnie. Więc tak, śpiesz się. Szybko. Teraz. Już. Nie ma, że nie masz czasu. Ja też nie. Czasem trzeba się poświęcić. Teraz nie ma czasu, a czy będzie za miesiąc, rok, pięć lat, piętnaście? Nie. Jeśli chcesz, żeby był, to musisz spiąć tyłek i zabrać się za to teraz.
Piszmy przynajmniej stronę tygodniowo. Jeśli chcesz, możesz wysłać swój tekst lub fragment na kei.kyoyama@gmail.com, a ja opublikuję go pod nazwiskiem/pseudonimem, który mi podasz, w niedzielnym podsumowaniu, jeśli będzie ciekawy. Zrobimy sobie kronikę #stronanatydzień. Jak akcja społeczna. Nawet oficjalny hasztag!
Ja mam postanowienie: jeśli nie uda mi się wytrwać, to znaczy, że jestem słaba i w ogóle nie zasługuję na miano osoby piszącej. Nie, jeśli piszę z taką częstotliwością. Chcę podejść do tego poważnie.
A ty? Jak często piszesz?
Rzucam ci rękawicę.
Podniesiesz?



12 komentarzy:

  1. Ja osobiście też postawiłam przed sobą wyzwanie, żeby wstawiać rozdział na mojego bloga raz na tydzień. To już trzeci tydzień, odkąd wprowadziłam to ustanowienie w życie i jak na razie jest dobrze.

    Życzę ci powodzenia i wytrwałości! Czekam na wpis w niedziele;)

    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie z kolei zaraz minie rok bez rozdziału na blogu :(. Najwyższa pora to zmienić!
      Dzięki :D. Tobie też życzę wytrwałości ^^.

      Usuń
  2. Czegoś takiego mi brakowało, motywacji. Z ogromną radością podnoszę rękawicę i wierzę, że podołam temu wyzwaniu.

    Powodzenia w trwaniu, w owym postanowieniu. Życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niemiernie, że udało mi się ciebie zmotywować i że podnosisz moją rękawicę :D. Dbaj o nią! I koniecznie prześlij mi swoje dzieło ;).

      Dzięki i również życzę wytrwałości i powodzenia :).

      Usuń
  3. Od dwóch miesięcy zbieram się na to, żeby skończyć swoje opowiadanie. Może twój pomysł to odpowiedź na mój brak weny twórczej. Dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Może prześlesz mi, co tam naskrobiesz ;)?

      Usuń
  4. Ja właśnie mam mały (czytaj: duży) problem z weną. Od jakichś 3 miesięcy nic nie wstawiłam na bloga. ;_;
    Z tym wyzwaniem to naprawdę niezły pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. zagrajmy w pewną grę. Napisze słowo a ty zgadniesz kim jestem:
    snikers

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadłam za pierwszym podejściem, gdyby to kogoś ciekawiło xD

      Usuń
  6. Życzę powodzenia :D Pamiętam, jak na początku liceum postanowiłam sobie pisać przynajmniej 500 słów dziennie. Dałam radę przez miesiąc, teraz to aż głupio mi, że nie daję rady. Nawet w weekendy nie piszę, bo przysypiam ze zmęczenia (liceum, dojazdy, multum sprawdzianów). Ale wczoraj w końcu wzięłam się w garść i udało się - ponad tysiąc słów napisałam, dokończyłam rozdział, który piszę od listopada (no, powiedzmy, w międzyczasie jeszcze pisałam z 6 innych opowiadań) - sukces! :D
    Jeszcze raz życzę powodzenia i wytrwałości - może obu nam się uda :)
    Chętnie wysłałabym jakąś próbkę pisanych na półprzytomnie "bazgrołów", ale byłyby to kolejne rozdziały opowiadania :/
    Jeszcze raz trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obawiam się, że nie podniosę.
    Mam jakąś blokadę, milion pozaczynanych opowiadań, a za nic nie mogę się zabrać i porządnie dokończyć. A pisać na siłę nie chcę i nie będę. Co innego jakieś pseudorecenzje lub coś w ten deseń - nie ma problemu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeden rysunek tygodniowo, jak najbardziej podnoszę rękawicę B) Dzięki za motywację!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).