Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



niedziela, 8 lutego 2015

Londyn: fandomowe miejsca, które warto (przeważnie) odwiedzić

Nie mam pojęcia, co to jest, ale fajnie wygląda.
Choć od mojego powrotu z Londynu minęło już sporo czasu, nadal jeszcze czuję resztki klimatu tego miasta na swojej skórze. I powiem wam jedno: Londyn jest nafaszerowany fantastycznymi (lub nie) miejscami, które każdy nerd czy inny fandomowiec powinien (lub nie) odwiedzić. Przedstawię wam kilka.

 King's Cross



Każdy, kto ma więcej niż powierzchowne pojęcie o Harry'ym Potterze, wie, co to King's Cross. To jest stacja kolejowa, na której znajdował się peron 9 i 3/4. Sprawna, działająca, ludzi tłum. Całkiem spora ta stacja, swoją drogą. I bardzo ładna, podoba mi się połączenie cegieł i szkła, a przynajmniej tak to wyglądało.



Ale do rzeczy. Dlaczego Potterheads powinni tutaj wpaść? Poza możliwością zrobienia sobie fotki na tle ściany, jest jeszcze jedna rzecz: sklep.


Oblegają go tłumy i jest naprawdę fajnym sklepem. Znajdziecie w nim masę replik i gadżetów, a także swetry, krawaty, szaliki i koszulki oraz czekoladowe żaby (w foliowym, nie tekturowym opakowaniu) i bardzo malutkie paczuszki Fasolek (też w takich nieciekawych opakowaniach). Aktualnie w sprzedaży są nawet autografy. Nie mam zdjęć ze środka, ale urządzony jest bardzo klimatycznie, choć jest mały. To wszystko składa się na namiastkę sklepu przy Warner Bros. Tylko taką ze wstępem wolnym i z centrum można dojść na piechotę. Dobra alternatywa, jeśli ma się szczupły budżet i zależy komuś szczególnie na zakupach, nie na samym zwiedzaniu.



Niedaleko sklepu jest ściana i można zrobić sobie z nią zdjęcie. Oczywiście za opłatą. Ja się nie skusiłam.
Gdzieś w pobliżu (nie jestem pewna, ale możliwe, że nawet widać go tu w tle na zdjęciu) jest też sklep z książkami, gazetami itp. i można znaleźć tam kilka ciekawych rzeczy z HP, Doctora Who itp. Niezbyt duży i ja nic tam nie kupiłam, ale może ktoś się nie będzie mógł powstrzymać...

To nie jedyne potterowskie miejsce w Londynie. Świetną relację możecie znaleźć tutaj (kilkajta), a ja od siebie dodam, że poza King's Cross absolutnym must see dla każdego czarodzieja powinny być: Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter (serio, kto wymyślał tę nazwę?), o którym wspominałam wyżej i widziałam dwa lata temu - wybieram się ponownie przy następnej okazji i z większym budżetem - a także Hamleys, który tak mnie pochłonął, że zapomniałam robić zdjęcia (sklep dla dzieci, do którego pod żadnym pozorem nie można wpuszczać dzieci, bo to jak skakanie po ich sercach), a jest tam też strefa Harry'ego (i innych dzieł, jak LoTR czy GoT) oraz Harrods (na zdjęciu), gdzie należy szybko przemknąć przez luksusowy parter, schodami pożarowymi udać się na górę, przejść do końca piętra, próbując wtopić się w tłum i robiąc snobistyczne miny, i relaksować się działem z zabawkami, który wygląda w miarę normalnie i da się oddychać, no i - oczywiście - znajdziemy tam kilka ciekawych półek z panem Potterem. Na zakończenie wycieczki po Harrodsie niedaleko Toys Kingdom są schody prowadzące niemal prosto do wyjścia, co skraca konieczność dłuższego robienia snobistycznych min.

Waterstone's



Wygląda jak lepszy, angielski Empik i nie byłam w mniejszym niż dwa piętra, a do kilku wpadłam. To księgarnia. Jeśli nie kręcą was książki po angielsku, to jak najbardziej możecie sobie pominąć, bo prawie nic innego tam nie ma. Jest tego pełno, więc podczas spaceru na pewno na jakiś traficie. No i możecie tam znaleźć dużo różnych dodatków, uzupełnień czy czegoś w tym stylu do takich serii, jak LoTR czy Star Wars, a których po prostu nie ma (i nie będzie, bo za ładnie wydane) w Polsce.
Warto wspomnieć o tym, co zostało wyeksponowane na półce z science-fiction. A niech was rozpiera duma narodowa (zdjęcie robione ukrytą kamerą, więc wiecie, no ale podobno kompozycja centralna jest nudna, więc proszę nie mieć pretensji):


Forbidden Planet


Poszłam do tego sklepu i w ogóle wiedziałam o jego istnieniu dzięki temu postowi (klikajta znów!), gdzie możecie sobie pooglądać fotki ze środka, bo ja ich znowu nie robiłam. Tym razem z innego powodu. Może trafiłam na gorszy dzień czy coś, ale po prostu nie było czemu robić zdjęć. Asortyment był biedny, niektóre półki świeciły pustkami i ogólnie strasznie się zawiodłam. Za to w piwniczce, gdzie są filmy, książki, komiksy itd, znowu odżyłam. Super, po prostu super. Było tam wszystko. Od twardego fantasy, przez science fiction i wszelakie komiksy po mangę. Aha, no i mieli kilka tomików Shaman Kinga. Duży plus za to ode mnie, haha.


The Sherlock Holmes Museum



Uwielbiam Sherlocka w tej tradycyjnej wersji, książkowej. Zapoznałam się też z wersją filmową z moim ulubionym Robertem, a teraz zabieram się za serialową adaptację. To muzeum w sumie ciężko nazwać tradycyjnym muzeum, bo ma zaledwie kilka tradycyjnych eksponatów. Generalnie jest to dom urządzony na wzór domu Sherlocka (ma nawet łazienkę i malucieńki stryszek) i mnie naprawdę się podobało, ponieważ poza takimi nic nieznaczącymi rzeczami, jak łóżko (swoją drogą, w tym domu jest tylko jedno, co oni, razem spali?), znalazło się miejsce dla mnóstwa szczegółów, które mnie najbardziej urzekły. Mówię o takich rzeczach, jak stare gazety, wieszak na kapelusze (z kapeluszami), szkocka na stole (ogólnie gotowa zastawa) i ubranie zawieszone nad łóżkiem i gotowe do ubrania. No i ogień w kominku. I plakietki na drzwiach (jak "Pokój doktora Watsona"). Można by wymieniać długo, a zdjęć mam rzeszę, no ale nie będę zanudzać. Najlepiej udać się samemu, jeśli macie okazję - tym bardziej, że wstęp nie jest taki drogi!
Ciekawym dodatkiem była też księga z listami do Sherlocka.


Oprócz tych wszystkich drobnostek, którymi nie mogłam się nacieszyć, w pokoju pani Hudson na półkach i w gablotach można znaleźć masę różnych rekwizytów znanych nam z opowiadań o Sherlocku. Każda rzecz opatrzona odpowiednią plakietką i cytatem. Jest nawet gablota z samymi nożami.
Zastanawia mnie tylko, czemu pani Hudson trzymała w pokoju popiersie Sherlocka i zestaw noży, no ale dobra.
W muzeum jest też kilka pokoi, w których stoją figury postaci, niektóre odgrywają sceny, i można sobie strzelić selfie na tle morderstwa albo z Moriartym. Wiecie, "takie tam z trupem".


Focia w czapce zawsze na czasie. Ale uwaga, cała rzesza turystów bierze tę fajkę w usta. Fuj. Tym razem fotka tematyczna jest nieodpłatna.
Na parterze znajduje się sklep. Ceny są straszne, ale na pocztówkę można się skusić.
Obok wejścia do muzeum są drzwi z numerem 221B. Jeśli nikt przy nich nie stoi, to znaczy, że jesteś cholernym szczęściarzem i musisz biec, żeby zrobić sobie fotkę.

Disney Store



To sklep. Ale jego wnętrze jest cudowne. Nie dodam zdjęć, bo chyba napiszę o nim osobną notkę, ale warto tam wejść tylko dla samych zdjęć. No i ceny nie są wcale takie straszne. Jest taniej niż na ich stronie i kilkukrotnie taniej niż licencjonowane zabawki w Polsce. Choć wciąż nie są to tanie rzeczy.


No i na dzisiaj to tyle. Czy któreś z tych miejsc szczególnie was zainteresowało? Pamiętajcie jeszcze, że wycieczka do Londynu bez odwiedzenia Primarku nie jest pełnoprawną wycieczką! No i można tam znaleźć dużo fandomowych ubrań, przynajmniej teraz. Chyba weszła jakaś kolekcja z HP, w każdym razie nie mogę się zmieścić w szafie.
Pamiętajcie, że jeśli się podobało, możecie skomentować, zaobserwować albo zalajkować. To wiele dla mnie znaczy.

PS: Musiałam się tym z wami podzielić. Genialne.




5 komentarzy:

  1. Też byłam niedawno w Londynie! Niestety, była to wycieczka zorganizowana i większości wymienionych w poście miejsc nie zobaczyłam, ale!
    Waterstones zaliczyłam ('Will Grayson Will Gayson' w oryginale kupione), sklep Alicji w Krainie Czarów zobaczony, zdjęcia z woskowymi figurami zrobione. W sumie kilka fanomowych rzeczy można było znaleźć w... sieciówce z ciuchami. W Primarku była kupa fandomowych koszulek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie celowo byłam w takich miejscach, gdzie z wycieczką nie pójdę, bo na takowej już byłam i jeszcze będę w kwietniu ;). Mam tylko nadzieję na ponowne odwiedzenie Disney Store (w końcu jeden leży obok Oxford Street), żeby kupić sobie dosyć dużego, pluszowego Stitcha. Nie zmieściłby mi się do bagażu podręcznego, a innego nie miałam, i musiałam zrezygnować z zakupu :/.
      Ja zakupiłam GNW, więc żółwik, haha ^^.
      Sklep Alicji :c? Teraz się o tym dowiaduję xD? Gdzie?
      Tak, ja sama obkupiłam się w Primarku xD.

      Usuń
    2. Sklep Alicji był w Oxfordzie... :/

      Usuń
  2. Byłam w Londynie dokładnie rok temu i nie widziałam ani jednego wyżej wymienionego miejsca.
    Idę się zabić. .-.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w Londynie w październiku i zaliczyłam "tylko" muzeum Harry'ego Pottera ze zbyt długą nazwą i muzeum Sherlocka Holmesa. To pierwsze zdecydowanie polecam. To drugie zresztą też.
    Do Forbidden Planet miałam iść, ale przez to że kilka dni byłam chora grafik napiął się do granic możliwości i nie miałam szans tam zajrzeć. Teraz pluję sobie w brodę, że nie zaszłam też do Disney Store. Będę musiała to nadrobić w wakacje. Sądzę, że wizyt w Londynie (a także całej Anglii) nigdy za dużo C:

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).