Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 12 lutego 2015

5 etapów pisania opka na blogasku

Kto nigdy nie miał blogaska z opkiem, ten nie wie, co to życie. Życie przez łzy. I pot. I krew. I hejterów. Na ciężkiej drodze do sławy trzeba przejść przez wiele i całe rzesze ludzi odpadły po drodze, nigdy nie docierając do końca. Ucz się na ich błędach i poznaj już dziś, co cię czeka. I to bez wysyłania smsów!

Etap pierwszy. Zapał

No okej, masz już tego swojego blogaska, piszesz trzy rozdziały dziennie, rozpiera cię energia i ciekawe pomysły. Masz świetny adres, znalazłaś w szbaloniarni cudowny szablon, dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłaś, a twoja historia jest fantastyczna - zaraz zleci się masa czytelników! Linki do katalogów i na fejsbuku już porozsyłane, teraz tylko czekać.
Ciesz się tą radością, póki możesz. To najszczęśliwsza i najkrótsza faza. Już niedługo poleje się krew.

Etap drugi. Ślepy optymizm

Masz blogaska już od kilku dni, tygodni, miesięcy, razem z każdym rozdziałem dodajesz kilka słów od siebie na zachętę, ale... komentarzy brak. Niemożliwe, prawda? Przecież jesteś miła, co robisz nie tak? Przecież twoje rozdziały nie są długie jak paragony czy inne świstki, tylko normalnej długości, łatwo przyswajalnej. W końcu nikt nie lubi czytać długich tekstów (czytał ktoś z was kiedyś paragon? No właśnie). No halo, odwiedziło cię już tysiąc osób! Na pewno wszyscy przeczytali rozdział! Ale jesteś wściekła, prawda? Dlaczego nikt nie komentuje?! Pokrzycz na nich pod rozdziałami albo wstaw sobie button "czytam = komentuję". To wszystkich przekona, że warto dzielić się wrażeniami o twoim tekście. Potem będą przecież mówić "Komentowałem blogaska tej, co ostatnio Nobla dostała".

Etap trzeci. Zaprzeczenie

Każdy przeżywa go inaczej. To niemożliwe, że nikt nie czyta twojego opka. Przecież masz taką super fabułę, inną niż wszyscy i ładną zakładkę z bohaterami i w ogóle... Co teraz zrobisz? Masz trzy wyjścia.
Pierwsze: szantaż. "Pod notką ma być dziesięć komentarzy albo nowy rozdział się nie pojawi!!!!!!". To wygodne wyjście. Jeśli ktoś to faktycznie czyta, coś się pojawi. Jeśli nie, to możesz założyć fikcyjne konto i sama sobie te komentarze nabić. Nikt się nie zorientuje! Albo w takiej sytuacji najlepiej usuń ten post. I tak nikt tego nie czyta.
Drugie: usuń blogaska. Wymaż ten okres z pamięci. A po miesiącu załóż drugiego i zacznijmy zabawę od nowa!
Trzecie: ustaw opcję pisania komentarzy jako anonim i jedziem z tym koksem! Znajomi będą widzieć, jak bardzo rozchwytywane jest twoje dzieło, a ludzie chętniej komentują to, co już zostało skomentowane przez piętnastu anonimów... prawda?

Etap czwarty. Hejt

Skoro cię hejtują, to znaczy, że już dużo osiągnęłaś! Prawda? W końcu nikt nie hejtuje czegoś, czego nikt nie zna!
Albo mają rację.
I jesteś słaba.
I twój blog jest słaby.
Ale nie załamuj się! ONI SIĘ PO PROSTU NIE ZNAJĄ. HEJTERÓW TRZEBA IGNOROWAĆ.

Że co proszę? Nie umiesz przyjmować konstruktywnej krytyki? PRZECIEŻ PO PROSTU ZWALCZASZ HEJT.

Etap piąty. Władza nad światem

Jeśli udało ci się przeżyć hejt i nie zostać przy tym emo albo niedoszłym samobójcą, to jesteś zwycięzcą. Legenda głosi, że komuś się to udało. I że przestali go hejtować. I osiągnął władzę nad światem.
Znaczy internetem.
No, nad blogaskami.
A właściwie tylko swoim.
No też nie do końca.
Tak czy siak - PANOWAŁ. A ty? Nad czym panujesz? No właśnie.


Pochwalcie się, ile etapów udało wam się przejść!

PS: Pamiętajcie o odróżnianiu opowiadania od opka i bloga od blogaska ;)



8 komentarzy:

  1. KIEDYŚ JAK BYŁAM MAŁA PRZECZYTAŁAM PARAGON!!! hahha ale nie o to chodzi. Zgadzam się z tym postem. Sama mam bloga i czasami dostaję hejty, ale zawsze są uzasadnione, więc tak naprawdę nie można tego hejtami nazwać.. no, ale chodzi o to, że kiedy już dostaję taki komentarz próbuję się poprawić. Dodać akcję, zmniejszyć akcję itp... ale znam takie osoby, które usuwają przez taki komentarz bloga ;-; no cóż... a ja chyba przeszłam już przez wszystkie etapy xd To jest trudne pytanie :p Bardzo podoba mi się ten post. W ogóle blog!

    OdpowiedzUsuń
  2. Post zapiera dech w piersi.. Dosłownie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po paru latach pisania zupełnie inaczej do tego teraz podchodzę ;)
    Muszę powiedzieć, że z pierwszym opkiem (ff HP dokładniej) miałam strasznie dużo szczęścia. Kiedy zakładałam bloga, byłam adminką chyba na 4 fp o HP. Poszło gładko - zdobyłam czytelników reklamując się chamsko. Czasem miałam jeden komentarz, czasem 4 i to było dla mnie dużo. Raz chyba dostałam od kogoś coś pomiędzy hejtu a radą (bo po chamsku, ale doradził, więc w sumie nie wiem jak to do końca nazwać) ale zignorowałam to - mam 13 lat, ja tu piszę, moje teksty są idealne!
    Mhm, jasne.
    Tak więc w sumie z pierwszym opkiem, miałam tylko etap czwarty. Przestałam pisać, bo wymyśliłam lepsze opowiadanie, z innego fandomu. Dalej czasem mam ochotę porzucić coś, bo własnie przyszedł mi do głowy lepszy pomysł, ale jakoś z tym walczę ;_: Jeszcze.
    Drugie opowiadanie poszło mniej więcej tak samo, może miałam trochę mniej czytelników, w tym jeden został moją betą - wtedy pierwszy raz doszłam do wniosku, że jednak moje teksty nie są takie idealne, jak myślałam. Dzięki becie nie było hejtu, nie było łez, rozczarowań - ktoś czytał, fajnie, dawał znać prawie co rozdział, mi to wystarczyło. No, czasami było mi trochę smutno, że jednak nie skomentowali tego rozdziału, ale za to następny już tak. Czyli mimo wszystko jest chyba ok.
    Przełomowym momentem w życiu było przeniesienie się z pisaniem na forum z Dr House'a. Według mnie najciekawszy i najbardziej zmienny, co do mojego podejścia i pisania etap. Wrzuciłam opowiadanie, czekając z niecierpliwością na zasłodzone komentarza jak na blogu (przypominam, że dotąd dostałam tylko jeden "prawiehejt", mimo wszystko). Co dostałam? Nic. A potem, coś, co uznałam za coś gorszego niż nic. Długą wypowiedź, wytykającą mi wszystkie błędy, w każdej linijce. Ale to nie był hejt. To był ktoś, kto chciał mi pomóc - zaproponował mi betowanie, ale takie na porządnie, nie jak tamto poprzednie, gdzie ja wysyłałam tekst z błędami, a dostawałam poprawiony, nawet nie wiedziałam dokładnie gdzie - nie chciało mi się szukać i porównywać z tamtym poprzednim. Tu betowanie polegało na tym, że beta wysyłała mi mój tekst, z jej "zaznaczeniem długopisem" błędów, a ja miałam je poprawić SAMA, oczywiście z jej radami, ale to ja je poprawiałam.
    Na początku, po dostaniu wiadomości z propozycją i pierwszymi "zbetowaniami" miałam ochotę usunąć konto, wyrzucić ten tekst, spalić wszystkie notatki i w ogóle nie wiadomo co (co te gimnazjum robi z ludźmi). Nie mogłam znieść tego, że ktoś mi wypominał błędy i to tego miał w tym rację!
    Jednak, na szczęście, z każdym sprawdzonym przez nią rozdziałem coraz mniej podchodziłam do tego, jak na zamach na własne życie. Miała rację, doświadczenie (gdzieś z 7 lat starsza) ja robiłam to co mi radziła i moje teksty zmieniły się nie do poznania. Czytelników miałam mało, ale stałych. Zawsze komentowali, wyśmiewali zachowanie postaci, lub chcieli mnie zabić za to, że ktoś zrobił tak a nie inaczej - bardzo świetna atmosfera. Poza tym początkowym załamaniem, to był mój najlepszy etap pisania chyba dotąd. Nigdy nie miałam tak dobrego kontaktu z czytelnikami. Niestety odeszli - najpierw studentka przestała się w ogóle pojawiać, a za nią cała reszta. Na jakiś miesiąc ja też zniknęłam, bo nie miałam warunków do pisania (szlaban) i tak jakoś samo się posypało.
    Mam nadzieję, że się nie obrazisz, jak wstawię 2 komentarze? :c Bardzo się rozpisałam, a szkoda mi tego tekstu, a przekroczyłam jakiś limit i muszę podzielić tekst na 2.. No nic - najwyżej usuniesz ten spam xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Cd. moich litań. To nie tak, że lubię spamować czy opowiadać o sobie - jak się rozpiszę, to mi potem szkoda usuwać część tekstu :c Jeśli Cię to uraziło, rozdrażniło, czy coś, przepraszam. Mogę nawet sama usunąć, jeśli będzie Ci to przeszkadzało.
    Teraz po tym wszystkim piszę od roku na wattpadzie, a 2 miesiące temu założyłam nowego bloga. Jak na wattpadzie strasznie mi zależało na czytelnikach i się wkurzałam, że nikt nie komentuje, teraz mnie to kompletnie nie rusza. Chyba raz tylko się reklamowałam, a parę ludzi i tak przyszło, tak samych z siebie. Niektórzy szybciej, niektórzy później. Wiem że ktoś czyta, nawet z 3 miesiące po wstawienie rozdziału. Z blogiem inna sprawa - założyłam go dla siebie. Chciałam wstawić więcej zdjęć do opowiadania, pobawić się trochę, po paru latach w bloggera i tyle. Mam w sumie jeden komentarz od kogoś, kto przyszedł z własnej woli i chciał po prostu skomentować (reszta to 2 nominacje, w które się nie bawię, bo czytam za mało blogów, żeby nominować 10 blogów z czystym sumieniem i 1 to przez akcję - przeczytaj danego ci bloga i skomentuj, a ktoś zrobi u ciebie to samo). I mi to w zupełności wystarcza. Piszę dla siebie - może kiedyś będę chciała coś więcej, spróbować to gdzieś wysłać, ale na razie mi to wystarcza. Czerpię przyjemność z samego pisania i mi to odpowiada. Może przez to nie mam zbyt dużej liczby czytelników, ale nie mam też hejtów (liczyłam! W sumie, na wszystkie opowiadania dostałam z 3 hejty). Jak komuś się zachce - jego sprawa, może mu coś odpowiem, może nie, nie sądzę, aby miało mnie to zbytnio obchodzić (chyba że coś robię źle, to inna sprawa).

    Uff, nie miałam się tak rozpisać xD Na początku chciałam tylko sprawdzić, czy miałam z którymś opowiadaniem te etapy i chyba jednak nie. Na jednych mam dużo czytelników, na innych jednego. Do póki ktoś czyta, jest ok :) Jak to powiedział Dumbledore: "[...] że naprawdę opuszczę szkołę tylko wtedy, kiedy już nikt w całym Hogwarcie nie pozostanie mi wierny". Wiem, że raczej nie to dokładnie mu chodziło, ale parafrazując te słowa, ja się właśnie tak czuję :)

    Uff, ale spam, no nic, podzieliłam się wspomnieniami, którego nikogo nie interesują xDD Może jak uzbieram większą liczbę czytelników, kiedyś skopiuję to całe litanie stąd ;)

    Ps. Masz świetnego bloga :) Trafiłam na niego, przez udostępnienie na grupie Disney Freaks Poland postu o filmie "Kopciuszek" i jakoś dotarłam tutaj :) Bardzo mnie zaciekawiło parę twoich postów, naprawdę wydaje mi się bardzo fajnym (polonistka mnie zabije xD) blogiem :)

    PPS. Ja czytam paragony xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego miałyby mnie obrażać takie super, ciekawe i długie komentarze XD?
      Miło się takie czyta, więc luzik, nie jestem jakimś komentarzowym dyktatorem - dotąd usunęłam jeden na tym blogu.
      Ja zaczęłam pisać blogaski, kiedy miałam raptem 10 (!!!) lat, więc przechodziłam mniej więcej do trzeciego etapu, tak raz za razem, a potem zaczynałam od nowa coś innego i było mi fajnie. Ale wiadomo, że nie u wszystkich etapy się sprawdzą, bo każdy pisze inaczej i ludzie inaczej to odbierają :). Stąd używam określeń "blogasek" i "opko", aby podkreślić tę specyficzną grupę autorów.


      Dziękuję za miłe słowa i mam nadzieję, że jeszcze cię na tym moim blogu zobaczę ;).

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, nie mam doświadczenia, tak ja wy - niedawno utworzyłam pierwszego bloga, którego piszę dla siebie. Mam nadzieje, że tak szybko się nie poddam xD Jestem tak dziwnym człowiekiem, że chyba nie przechodzę etapów.. Tylko się cieszyć ! :D Chociaż, trochę boję się etapu czwartego... Po co komu notka codziennie ? Niektórzy nie nadążą z czytaniem xD Ja np. czytałam fajnego bloga, wszystko było ok i nagle autorka zaczęła wrzucać co drugi dzień wieeeeelgaśny rozdział... Tssa...
    To by było na tyle, nie mam zbyt dużo do powiedzenia w tym temacie,
    Pozdrawiam Storm :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Te Twoje sarkastyczne posty są najlepsze! :D Zawsze poprawiają mi humor. ;) Mam w klasie dziewczynę, która tak właśnie robi - trzy posty na dzień, pisze w nich o niczym... Tyle, że nie pisze opowiadania. Tylko bezsensowne posty. Kiedyś też pisałam bloga z opowiadaniem, ale po jakimś czasie wydał mi się tak denny, że założyłam nowego, o innej tematyce. Nie z opkiem, a z "postami tematycznymi". I raczej jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).