Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 21 stycznia 2015

Nie jestem żadnym trybutem!

Lubię fandomy. Serio. Mają swoje wady (temat na osobny post), ale je lubię. Lubię egzystować w społeczności, z którą łączy mnie wspólna miłość do danego dzieła. Są jednak książki, filmy, z których fandomami nie chcę mieć nic wspólnego,  mimo że same wytwory kocham. Mowa między innymi o fandomach Harry'ego Pottera, Gwiezdnych wojen i właśnie Igrzysk śmierci, o których fandomie będzie dzisiejszy post.
W dwóch pierwszych przypadkach nie podoba mi się atmosfera, zachowania fanów. Jeśli chodzi o Igrzyska, nie podoba mi się... nazwa. Po prostu. Nie jestem w stanie nazywać siebie trybutem. To przecież nie jest nic pozytywnego. Trochę jakby Potterheads zamiast mówić, że są czarodziejami, mówili, że są szlamami albo charłakami. Rozumiem, że w Igrzyskach jest trochę problem z doborem nazwy. Ale tu nie o to chodzi. Ta nazwa nie jest taka tylko dlatego że tak się już przyjęło. Ona jest używana przez ludzi, którzy lajkują strony typu "Mamo, jadę na Głodowe Igrzyska" albo "Wygrałam Głodowe Igrzyska. Problem?" ze względu na nazwę. Oni nie widzą nic w tym złego. Ba! Widziałam w internecie wypowiedzi osób, które mówiły, że wolałyby iść na Igrzyska niż do, na przykład, Hogwartu. Albo że udział w nich jest tej osoby największym marzeniem. Nie wiem, co musi być nie tak z osobą, która widzi zabawę w zabijających się nawzajem dzieciach. Nie chcę być identyfikowana z takimi ludźmi, wyrażać, że jestem z nimi w jakiejś wspólnocie, bo dla mnie to po prostu nienormalne. Poza tym chyba nie da się bardziej wyrazić, że nie rozumie się, o czym są Igrzyska. Fani, zamiast uważać całą tę ideę za chorą, szerzą pogląd, że to super zabawa. Nie, nie chcę mieć z nimi nic wspólnego.
Początkowo myślałam, że ta nazwa to może jakiś rodzaj solidarności z poległymi trybutami i w sumie nawet mi się podoba ta wizja, a potem zobaczyłam te wszystkie komentarze i szczęka mi opadła. Co jest nie tak z tym światem? Od kiedy rzeź bezbronnych dzieciaków równa się dobrej zabawie?



8 komentarzy:

  1. pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy, kiedy czytałam ten wpis: DOKŁADNIE! XD
    i nawet nie wiem, co by tu jeszcze napisać...
    całkowicie się z tobą zgadzam ;) XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Uh... Jestem w tym fandomie i tak jak każdy inni, trybuci/ igrzyskomanaicy też się kłócą. O nazwę na przykład. Ja o to razej nie dbam, ale używam trybuta, lepiej brzmi. I kto jak to interpretuje, dla mnie to solidarność z poległymi postaciami. W każdej społeczności trafią się jacyś idioci. Przeżyłysmy herosów, to i z tym damy radę ;)
    P.S. Świetna foteczka ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, absolutnie się zgadzam. Oczywiście to świetnie, że jest fandom, w końcu ,,Igrzyska śmierci" to naprawdę bardzo dobra książka! Szkoda tylko, że przybiera czasem takie formy... jak można przedstawiać tytułowe igrzyska jako coś atrakcyjnego, fajnego? W końcu celem autorki było raczej pokazanie okrucieństwa tego społeczeństwa i zabijania dla rozrywki tłumów, niczym w starożytnym Rzymie, a także ukazanie, jak ludzi bawią takie rzeczy (okazuje się, że też tych w realnym świecie...). Jeśli używanie zwrotu ,,trybut" służy ku utożsamieniu się z tymi biednymi dzieciakami- super. Jeśli przybiera formę tego, że ,,trybuci" sądzą, iż Głodowe Igrzyska to coś fajnego i deklarują, że chętnie wzięliby udział- gorzej... chociaż nie dotyczy to wszystkich. No i nazwa na członka fandomu ,,trybut" brzmi dobrze, więc samo używanie go nie jest niczym złym. Jeśli dochodzi do tego jednak błędna interpretacja igrzysk (w końcu była to rzeź ku uciesze obywateli)... rzeczywiście jest to niezbyt w porządku.
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    takizwyczajnyblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie powala organizowanie Igrzysk na facebook'u na niektórych fanpejdżach. Jak to pierwszy raz zobaczyłam, to myślałam, że mi się przywidziało. W pełni się z Tobą zgadzam. Moim zdaniem, połowa osób w ogóle nie zrozumiała tej książki. Albo zrozumieli i są psychiczni, też możliwe... W każdym razie, ja też nie jestem Trybutką, chociaż uwielbiam Igrzyska!

    OdpowiedzUsuń
  5. No... a gdyby tak zamiast Trybutów były Kosogłosy? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem w tym fandomie (nie udzielam się, ale jestem w kilku grupach) i teraz, jak to czytam, to myślę sobie, że nigdy nie podeszłam do tego w ten sposób. Po prostu jakoś nie analizowałam nazwy. Trybuci, bo trybuci, przecież Katniss jest trybutem. Ale masz rację, to nie jest do końca normalne.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).