Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 19 stycznia 2015

Kołobrzeg: pierwsze wrażenia

Od trzech dni jestem w Kołobrzegu. Mam ferie, mam urlop, więc pomyślałam, że mogę wam trochę zrelacjonować, co i jak u mnie, rozpoczynając tym samym nową kategorię na blogu - podróże. Relacjonuję tym chętniej, bo dawno nie pisałam. Powód jest bardzo głupi - zapomniałam, że mam bloga. Autentycznie. Możecie się śmiać, ja też się śmieję. Aha, obiecałam wam post o Igrzyskach. Będzie. Wifi tu jest słabe, ale postaram się dodać go pojutrze. Na jutro mam zaplanowany inny post. Do poczytania też wróci w tym tygodniu.
No więc Kołobrzeg. W sumie nie paliłam się do tego wyjazdu, bo za tydzień czeka mnie o wiele lepszy, upragniony i wyczekany, ale tylko trzydniowy. Niestety. Też was czeka relacja, możecie się bać. Oczywiście, to nie jest blog podróżniczy, więc książki, książki, książki. Od jutra. Dzisiaj tylko morze. 
Morze zimą jest cudowne. Widziałam je latem, oczywiście, widziałam wczesną wiosną i późną jesienią, ale nigdy zimą - aż do teraz. Nie wiem, co takiego mnie w nim urzekło, ale jest piękne i bardzo przyjemnie spaceruje się po plaży, kiedy nie masz wokół tysięcy spoconych ludzi, nagich dzieci i krzyczących sprzedawców. Całkiem inna atmosfera, dlatego wolę jeździć nas morze poza sezonem. Polecam. Chyba że lubisz tętniące życiem miasta i nocne życie - wtedy to nie dla ciebie, bo prawda jest taka, że... o dwudziestej wszyscy się chowają i wszystko jest zabijane dechami. Wczoraj trochę to mną wstrząsnęło, ale żadna budka, knajpa, kawiarnia - nic, wszystko było zamknięte. Za to deptak przed wymarciem, ale kiedy jest już ciemno - cudo. Na każdym zakręcie uliczni grajkowie i niesamowity klimat. Jestem głupia, bo nie zrobiłam zdjęć. Nie myślałam wtedy o tym. Ups.
Zatrzymałam się w sanatorium, jak większość turystów o tej porze roku. Przeżyłam drugi szok, bo okazało się, że jedzenie jest dobre. Nie znośne, nie jadalne, ale dobre. Naprawdę.
Codziennie mam kilkunastominutowe naświetlanie kolan, w trakcie którego mogę patrzeć w sufit. Jutro chyba przemycę telefon i napiszę ten post, ale nie o tym chciałam pisać.
W poszukiwaniu ryby idealnej prawdopodobnie najem jej się tutaj za całe życie. Najlepszą smażoną rybę do tej pory zjadłam w Międzywodziu, a pieczoną - w Międzyzdrojach. Zastanwiam się, czy Kołobrzeg wpisze się do czołówki. Pierwsza odwiedzona knajpa niestety zaliczyłą wtopę - ryba była duża (nazywają to małą, ale ja nie zjadłam nawet połowy), ale niedoprawiona. Zdarza się, nie poddaję się. Dzisiaj znów ruszam na łowy, ale żeby wam tu nie spamić - zaglądajcie na mój fanpejdż. Od teraz jest to centrum dowodzenia, a nie tylko miejsce na linki do tekstów. Jeśli jeszcze tego nie robisz - poświęć trzy sekundy i zalajkuj. Obiecuję, żadnych fotek schabowych!
Mam nadzieję zapolować dzisiaj też na gorącą czekoladę - jedną kawiarenkę mam na oku od pierwszego dnia. Myślę, że dzisiaj tam wpadnę i powiem wam, czy było warto.
Tyle u mnie, jutro już bardziej w temacie bloga.
A wy? Macie już ferie? Wyjechaliście czy dopiero planujecie? Dajcie znać!



2 komentarze:

  1. "Zapomniałam, że mam bloga" - padłam! :D
    Nigdy nie byłam w Kołobrzegu i chyba nie prędko będę. A chciałabym, jak cholera. Bo n i e lubię tętniących życiem miast (choć w pewnym stopniu są fascynujące) i to chyba przez to.

    OdpowiedzUsuń
  2. Meh, nie obrażając tego postu, to styl ci się mocno wyrobił :V.
    Koniecznie muszę pojechać nad morze poza sezonem :3.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).