Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 20 stycznia 2015

Kołobrzeg: jakie książki zabrałam na ferie?

Nie wyjeżdżam bez książki. Co prawda mam i czytnik, i smartfona, na którym można czytać, ale i tak preferuję papier. I dobrze mi z tym. Na tydzień zabieram zazwyczaj jakieś trzy książki, bo przecież nie wyjeżdżam, żeby leżeć i czytać. No chyba że po to wyjeżdżam. Wtedy biorę więcej. 
Do Kołobrzegu też zabrałam trzy książki i postanowiłam, że wam je przedstawię, bo nigdy nie wybieram książek losowo.

Bloger i social media Tomka Tomczyka


Zawsze wybieram jedną nową książkę, do której aż się palę. Wiem, że jeśli jej nie przeczytam, to nie przeczytam przed nią żadnej innej. Zazwyczaj połowę mam za sobą już podczas podróży. 
Dlatego wzięłam Blogera. To odświeżone wydanie wersji z 2012 roku (które też przeczytałam - wcześniej) i polecam wszystkim blogerom, którzy podchodzą do tego poważnie albo planują podejść, a także tym, którzy zastanawiają się, jak to działa bardziej od kuchni.
Już ją skończyłam.

Dawca Louis Lowry



Druga książka, jaką biorę, jest z tych, które mi zalegają albo wiem, że będą zalegać, jeśli jej nie przeczytam przy najbliższej okazji. Dawca należy do tych drugich.
Dodatkowo ma mały format, co też często biorę pod uwagę, bo czasem ważne jest, aby książki były małe, ale nie tym razem.
Też skończyłam.


Zgoda na szczęście Anny Ficner-Ogonowskiej



To jedna z książek, z którymi trochę się męczę, ale muszę przeczytać albo chcę mieć ją już z głowy. Zgodę muszę skończyć, bo obiecałam pożyczyć babci, która wciągnęła się w serię. Ja przyznam, że męczy mnie już polonistyczny styl i flegmatyczna bohaterka.
Dodatkowo, zostawiam ją sobie na koniec pobytu i/lub drogę powrotną. Zmuszona nudą na pewno skończę ją szybciej niż w normalnych warunkach. 
Zgoda należy też do mojego stosiku zaczęłam i nie mogę skończyć. Trzymam te książki na stoliku koło łóżka. Na tę chwilę jest ich siedem, to chyba rekord.
Jestem w połowie.

W uproszczeniu zabieram po prostu książki, które chcę przeczytać lub z jakiegoś powodu chcę je mieć jak najszybciej z głowy. A wy?
Poza tematem: polecicie jakieś wesołe książki, ale jednak reprezentujące jakiś poziom?



4 komentarze:

  1. Trzy kategorie, na które zawsze dzielą się posiadan już książki :")

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zwykle zabieram książki, które znam, lubię i szanuję, czyli takie, które już czytałam i mi się spodobały. :D
    Jeśli chodzi o stosik "zaczęłam i nie mogę skończyć" to znajduje się tam tylko jedna książka - "Czerwona piramida". Tak,wiem, jestem bez serca! Książka leży na półce od jakiś trzech miesięcy i chyba zrobię jak Ty i wezmę ją nad jezioro. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wesoła książka reprezentująca jakiś poziom, bardzo proszę: Smażone Zielone Pomidory Fannie Flagg :). Jest specyficzna, ostrzegam.
    JESTEM POTWOREM, ALE ŚMIESZY MNIE TEN POST, SERIO PODZIWIAM JAK CI SIĘ WYROBIŁ STYL PISANIA <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czego się śmiejesz, to normalne XD.
      I weź, bo zaraz do kasacji poleci 5 razy więcej postów, a nie planowałam aż tylu :<

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).