Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 1 stycznia 2015

5 książek, które mnie zawiodły w 2014 roku

Oto i jest, pierwszy post na nowym blogu! Trochę się stresuję, ciężko było wybrać temat, ale w końcu zdecydowałam się na ten. Przedstawię więc pięć książek, które mnie zawiodły i które przeczytałam w 2014 roku (mogły zostać wydane szybciej, nie wnikam) i dodam krótką notkę, dlaczego tak sądzę. Kolejność nie ma znaczenia.


1. Rywalki Kiery Cass



Właściwie nie wiem, czego się spodziewałam po tej książce, ale sporo osób ją chwaliło, a na tylnej okładce jest opinia Kiersten White, która bardzo mnie zachęciła (mimo że nie wiem, kim jest ta kobieta). Chodzi o "Mieszanka baśni i reality show, czarująca, wciągająca i należycie romantyczna".

Nastawiłam się chyba właśnie na to "reality show", ale cóż. Przez całą książkę są bodajże dwa występy w telewizji i to tyle. Jeśli chodzi o "baśń", to wystarczy wspomnieć, że były już cztery wojny światowe, a ludzie podzieleni są na kasty, co brzmi bardzo bajkowo. Został jeszcze romantyzm. To książka z dylematem "którego wybrać?" i niesamowicie wnerwiającą bohaterką. To nie mogło się udać (spoiler: Ami zwyzywała swojego przyszłego kochasia na pierwszym spotkaniu - gratulacje).


2. Dotyk Julii Tahereh Mafi

Kolejna książka, którą wszyscy chwalili, a ja miałam ochotę ją zamknąć i wyrzucić przez okno. Większość tej książki to uczuciowe ekstazy Julii, mimo że na głowie ma sporo większych problemów. To był niezły pomysł, dobrze wykreowany, ciekawy świat, ale - jak zazwyczaj - beznadziejna bohaterka. Nie było to w sumie powiedziane wprost, ale występuje w tej książce zalążek dylematu "którego wybrać?". No i jest oczywiście chodzący ideał, który zakochał się nie w kim innym, a w naszej bohaterce. Dodam, że mieli wspólną przeszłość, a on jest w niej zakochany od dzieciństwa. Chyba już to gdzieś czytałam...

Poza tym przez całą lekturę miałam przed oczami Rogue z X-menów. Praktycznie ta sama sytuacja.

3. Hopeless Colleen Hoover

Naczytałam się sporo komentarzy, jakoby ta książka miała przewyższać Gwiazd naszych wina pod każdym względem. I wiecie co? Jak dla mnie: gówno prawda. Książka okazała się być (przynajmniej dla mnie) niesamowicie przewidywalna, po pierwszej retrospekcji już wiedziałam praktycznie o wszystkim. Nie wyłapałam też momentu, w którym wszystkie fanki "płakały jak bóbr", bo mnie nic kompletnie nie wzruszyło. Nadziałam się też na kilka absurdów, ale nie mogę się nimi podzielić bez spoilerowania, więc tego nie zrobię. Powiem tak: scena pod prysznicem to mój numer jeden na liście totalnie beznadziejnych scen pseudoromantycznych. O, to chyba właśnie ta scena miała mnie wzruszyć, tak mnie olśniło.

4. Papierowe miasta Johna Greena

Wiele osób nazywa go mistrzem. Ja bym się do tego nie posunęła. Moim zdaniem Gwiazd naszych wina było genialne, Szukając Alaski bardzo dobre, a reszta wydanych w Polsce książek - przeciętna (nie liczę W śnieżną noc, bo nie czytałam, a poza tym to tylko jedno opowiadanie). Przeciętne są też Papierowe miasta, które wiele osób bardzo zachwala. Według mnie absolutnie nic się nie dzieje przez prawie czterysta stron, a zakończenie trochę mnie przerosło, bo w sumie do końca nie wiem, jak się skończyło, ale to chyba tylko mój odosobniony przypadek. Było parę świetnych momentów, ale całość wypada biednie.

5. Krew Olimpu Ricka Riordana

Tej książce należy się trofeum wielkiego przegranego. To zakończenie jednej z moich ulubionych serii, a rozczarowało mnie jak żadne inne. Przez wszystkie poprzednie tomy autor buduje napięcie, gada o poświęceniu i tak dalej, a ostatecznie otrzymujemy pięciominutowy pojedynek z głównym antagonistą. Trudnej chyba było pokonać jakieś bazyliszki czy inne potworki.
Poza tym z siedmiu głównych bohaterów tylko troje ma jakąś większą rolę, a dwoje starych i znanych z poprzednich serii, przeze mnie uwielbianych, zostało zamienionych w cioty i wypowiedziało może z dziesięć kwestii. Razem. 
Mam nadzieję, że to wszystko nie jest nadaremno i po serii o bogach nordyckich (co da autorowi bogów greckich, rzymskich, egipskich i nordyckich - a to wszystko w jakiś sposób powiązane) doczekamy się jakiegoś wielkiego crossovera i wojny bogów. Jakby co, ja to pierwsza mówię!

Na koniec dodam, ze wszystkie te książki mają jedną wspólną zaletę: bardzo szybko się je czyta. Więc jeśli potrzebujecie czegoś na rozluźnienie, do samolotu czy pociągu, to jak najbardziej mogą się nadać. A wcześniejsze tomy Olimpijskich Herosów są naprawdę świetne, nie ma co się zniechęcać.
I to tyle. Dajcie znać, jakie książki was rozczarowały i pamiętajcie, że to tylko moja opinia, mocno subiektywna i osobista, nie musicie się z nią zgadzać.



17 komentarzy:

  1. Nie zgadzam, się co do Rywalek (jedyne romansidło, nie licząc Zielonego, które przeczytałam w 2014!) - mi się akurat podobało, ale może dlatego, że lekko się czyta i nie zawiodło mnie zakończenie (nie, zero aluzji do Krwi Olimpu). Papierowe Miasta osobiście uwielbiam, w przeciwieństwie do Szukając Alaski. Cóż, każdy ma inne zdanie.
    *Czeka na hejty, po czym uświadamia sobie, że nie jest w Pewnej Grupie*
    Tak, Krew Olimpu to zdecydowane dno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja czytam zdecydowanie za wiele romansideł, to pewnie wpływa na moją ocenę xD. Musze je odstawić, bo serio mam ich dość ._. Ja Rywalki przeczytałam w niecałe 10 godzin, to chyba mój rekord xD.
      Alaska jest zdecydowanie zbyt wulgarna, a Papierowe są okej, po prostu spodziewałam się więcej.
      *Pewna Grupa jest bardzo wymowna*
      Na KO szkoda słów xD.

      Usuń
    2. Muszę się zgodzić, Krew Olimpu beznadzieja w porównaniu do poprzednich części, poza sceną pogodzenia Ateny i Posejdona <3 Co do reszty nie mam zdania

      Usuń
    3. A ja się nie zgodzę, że książki Johna Greena to romansidła, owszem jest tam wątek romantyczny, ale nie jest to główny wątek. Uważam, że Zielony pisze ksiażki, bardziej o życiu i są one trochę trudne do pojęcia, dlatego najłatwiej wcisnąć je do "romansów". Rozumiem, że nie każdy potrafi to ogarnąć, dlatego się nie kłócę, czy coś, ale jeśli ktoś tak uważa, to radzę jeszcze raz przeczytać książkę, najlepiej za rok, albo dwa, może wtedy zrozumie. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja osobiście kocham Rywalki, Dotyk Julii, a zwłaszcza HOPELESS!! I nie scena pod prysznicem to raczej nie ta scena (przynajmniej dla mnie). Zgadzam się z tym, że Ami była bardzo wkurzającą bohaterką, ale nie co do Julii :) Chyba jako jedyna ją polubiłam. Bardzo ją polubiłam :) Ale to chyba kwestia gustu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak najbardziej kwestia gustu ;). Moje zdanie chyba jest nieco... kontrowersyjne xD. W Julii chyba bardziej bolał mnie fakt, że to wygląda na "zainspirowane" Rogue, a na forach i grupach większość osób wychwala, że to takie oryginalne. Julia przynajmniej podejmuje logiczne decyzje i rozumiem ją, ale okrojenie troszeczkę jej miłosnych ekstaz wiele by jej nie skrzywdziło, bo nadal byłaby widoczne, że to wiele dla niej znaczy i tak dalej, a nie zajmowałoby większości książki.

      Usuń
  3. Zgodzę się co do "Papierowych Miast". Uwielbiam Johna Greena, ale z tą książką strasznie się męczyłam. Choć zakończenia spodziewałam się innego i tak "Miasta" nie sprostały moim oczekiwaniom, tym bardziej, że wiele osób w moim towarzystwie bardzo sobie tą książkę chwaliło.
    Reszta książek z twojego zestawienia jest w moich "do przeczytania" na ten rok, więc nie mogę się wypowiedzieć.
    Teraz męczę "Intruza", którego zaczęłam w październiku zeszłego roku i cóż, nie zapowiada się kolorowo, męczy mnie ta książka.
    Mam nadzieję, że "Rywalki" nie okażą się tak złe, jak napisałaś, bo pokładam w nich spore nadzieje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam w ten weekend "Rywalki" i poczułam silną potrzebę wrócenia tutaj i wypowiedzenia się.
      Mimo tyle negatywnych opinii książkę przeczytałam, bo zachwalała ją sobie moja kuzynka. Z opinią twoją zgodzić się nie mogę, a najbardziej z tym, że mało w tym reality show.
      Samych występów jako takich faktycznie były może ze dwa, ale nie można zapomnieć o tym, że po pałacu co trochę kręcili się kamerzyści nagrywając wszystko co się tam akurat działo. Więc reality show jak dla mnie nie zabrakło.
      Czy było baśniowo? Poniekąd. Oczywiście nie możemy baśniowym nazwać życia Piątek i niżej, ale akcja rozgrywała się w zamku. Piękne suknie, straże, obiady z rodziną królewską, spacery po ogrodach, tajemne przejścia. Jeśli to nie kojarzy Ci się z baśnią, to nie wiem co.
      Co do bohaterki - jest niesamowicie denerwująca, ale myślę, że to w pewien sposób przyciąga. Do tego to, że zwyzywała Maxona przy pierwszym spotkaniu wyszło jak najbardziej na plus. Nie było w tej rozmowie sztuczności tylko przez wzgląd na to, że to książę.
      Po przeczytaniu twojej opinii bałam się, że "Rywalki" faktycznie okażą się klapą, ale w końcu przeczytałam dwie części pod rząd i zdecydowanie nie żałuję.

      Usuń
  4. O ,,Rywalkach" słyszałam dużo opinii negatywnych, więc nie sięgnęłam. Trójkąciki już mi się przejadły, zdecydowanie;) Acz nie ukrywam, że ciągnęło mnie do tej książki początkowo- księżniczki, opowieść trochę baśniowa, romantyczna, a jednocześnie nam bliska, bo oparta na tych sztucznych reality show... ale niestety. Poczytałam opinie, a także fragmenty tej powieści i doszłam do wniosku, że chyba sobie odpuszczę. Chociaż gdybym potrzebowała czegoś wyjątkowo lekkiego, to mogłabym sięgnąć:)
    Bardzo lubię Johna Greena i czytałam na razie ,,Gwiazd naszych wina", ,,Szukając Alaski" oraz jego opowiadanie w ,,W śnieżną noc". O ,,Papierowych miastach" także słyszałam wiele negatywnych opinii, więc myślę, że się wstrzymam z lekturą;)
    Och, ,,Krew Olimpu". Nie uważam tej książki za totalną przegraną, ponieważ wszystkie jej liczne wady zrekompensowały mi rozdziały Nica i Reyny (moim zdaniem świetne!), a także sporo humoru, który jak zwykle dominuje w powieściach Riordana, którego notabene uwielbiam. Szkoda tylko, że to beznadziejne zakończenie serii. Jakby autor poleciał z nim do końca sprintem, bo nie miał pomysłu. UWAGA, TU ZACZYNAJĄ SIĘ SPOILERY! Pokonanie czarnego charakteru zajęło rzeczywiście strasznie mało czasu i było proste niczym bułka z masłem. Jedno wielkie: CO? Jak to? Pięć tomów niebezpieczeństw, walki o życie, gadania o straszliwym zagrożeniu, a tu takie coś... zakończenie przesadnie cukierkowe, banalne i zwyczajnie słabe! Moim zdaniem... zabrzmi to strasznie, ale moim zdaniem ktoś powinien umrzeć. Nie byłoby to wszystko takie przesłodzone. Autor zachował przy życiu nawet mniej istotne postacie, żeby był happy end. Cieszę się, że Leo nie zginął, bo to mój ulubiony bohater i zakończenie z Kalipso było naprawdę dobre, ale ktoś w zamian mógłby oddać życie... w końcu to wojna! (rzekomo). Ech, niestety, niestety. Rick moim zdaniem niezbyt się postarał w finale tej serii. A szkoda. Miejmy nadzieję, że kolejne książki będą o wiele lepsze:) TU SIĘ KOŃCZĄ SPOILERY.
    Co do pozostałych książek, nie mam zdania, bo ich nie czytałam:)
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  5. "Rywalki" też mnie zawiodły. W sumie to nie wiem, czego oczekiwałam od tej książki...
    I oczywiście "Krew Olimpu". Tyle czekania, a tu takie coś? -.-
    "Papierowe Miasta" były okay, ale bez rewelacji :/ Według mnie najlepszą książką Johna Greena jest "Gwiazd Naszych Wina" (jaki rym XD) A Szukając Alaski zdecydowanie zbyt wulgarne...
    "Dotyku Julii" i "Hopeless" nie czytałam i raczej nie zamierzam XDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Dotyk julii to bardzo fajna seria ;). Jeśli podoba Ci się świat to czytaj dalej. Julia jako bohaterka jest wręcz stworzona do tego aby ewoluować. A trzeci tom jest absolutnie genialny i naprawdę warto do niego dojść ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam to skończyć jak najbardziej ^^. Pod wpływem impulsu i zbyt wielu pieniędzy do wydania kupiłam nawet nowelki w promocji, więc nie mogę tego tak rzucić :D. Co nie zmienia faktu, że muszę odpocząć od tej książki i że spodziewałam się czegoś więcej :).

      Usuń
  7. koooootlet
    Rywalki są super, jak ja cie nie rozumiem :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgodzę się do "Rywalek" i "Krwi Olimpu". Reszty (oprócz "Papierowych miast") nie czytałam. Właśnie, "Papierowe miasta" - jak dla mnie świetna książka, naprawdę, zresztą jedna z moich ulubionych.
    P.S. Zaczynam czytać wszystkie posty na Twoim blogu od początku, więc nie zdziw się, jeżeli przybędzie Ci kilka(naście) nowych komentarz. xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgodzę się do "Rywalek" i "Krwi Olimpu". Reszty (oprócz "Papierowych miast") nie czytałam. Właśnie, "Papierowe miasta" - jak dla mnie świetna książka, naprawdę, zresztą jedna z moich ulubionych.
    P.S. Zaczynam czytać wszystkie posty na Twoim blogu od początku, więc nie zdziw się, jeżeli przybędzie Ci kilka(naście) nowych komentarz. xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg, znalazłam wreszcie pierwszy post <3
    Jeśli mam się wypowiedzieć, to naprawdę chciałbym Ci polecić następne części Dotyku Julii. Chociaż może pojawiać się "ten trójkąt miłosny", to uważam że trzecia część była mistrzostwem. Cała moja opinia o tej książce została zaburzona i musiałam zacząć myśleć innym torem, naczytałam się pięknych opisów i świetnie pokazanych emocji, więc naprawdę polecam.
    Pewnie i tak tego nie przeczytasz, albo możesz inaczej odebrać trzecią część, ale osobiście naprawdę (!) mi się podobała i polecam przeczytać, chociaż żeby mieć spokój xD
    Krew Olimpu - dokładnie tak samo uważam.
    Błagam.
    Niech już wrócą postacie z PJiBO, tęsknię ;-;
    - Ja

    OdpowiedzUsuń
  11. Ohoho, to zaczynamy od początku :D. Czytałam tylko Papierowe Miasta(nie mam zdania, zbywam tą książkę wzruszeniem ramion) oraz Krew Olimpu, i powiem tak-autor przez wcześniejsze tomy dmuchał wielki balon, czekałam na finałowe przebicie z wielkim hukiem
    a balon się rozpompował i sflaczał.
    Tyle w temacie!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).