Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 2 stycznia 2015

3 książki, które zmieniły moje życie

Są takie książki, które coś w nas zmieniają. Coś uświadamiają, coś poruszają i nagle jesteśmy innymi ludźmi. Są też książki, które pośrednio coś zmieniają w naszym życiu - na przykład, aktualnego małżonka poznało się na zlocie fanów tej książki. Dziś chcę wam przedstawić listę (znowu; bardzo lubię robić listy!) trzech książek, a raczej dwóch (trzech) serii i jednej książki, które zmieniły moje życie - pośrednio lub bezpośrednio. Nie są to książki, które najbardziej lubię. Nie są to może książki wybitne albo kultowe. To po prostu książki, które wiele mi dały.

1. Harry Potter J. K. Rowling



Jak Harry wpłynął na moje życie? Hmm, to ciężkie pytanie, bo on po prostu... jest jego częścią. Od zawsze. Gdy była dzieckiem, tata i brat czytali mi tę książkę na głos, gdy byłam trochę większym dzieckiem, oglądałam filmy (bałam się Bazyliszka, brr), a gdy seria już się kończyła - wreszcie przeczytałam ją sama. Do tej pory udało mi się to trzynaście razy. Wiem, że te książki nie są doskonałe, że sporo im brakuje, zdania są za długie i mają kilka błędów. Ale to dzięki nim teraz czytam i piszę. Mój pierwszy blog był w końcu o Jamesie i Lily! Prawdopodobnie gdyby brat nie zaszczepił we mnie uwielbienia do Harry'ego, byłabym dziś całkowicie innym człowiekiem.

2. Percy Jackson i bogowie olimpijscy oraz Olimpijscy Herosi Ricka Riordana




Powiedzmy sobie szczerze - te książki to nie arcydzieła, choć niesamowicie wciągają. Na pewno wpłynęły na moje życie, choć jedynie pośrednio. Dzięki nim poznałam masę cudownych ludzi, w tym jedną z moich obecnych najlepszych przyjaciółek, widziałam masę cudownych inicjatyw i sama podjęłam kilka z nich - w tym Herosową grupę wsparcia dla niedowartościowanych pisarzy, która cieszy się dość sporą popularnością. Mimo że fandom i grupa na Facebooku, do której dołączyłam, idą na dno i generalnie wszystko się tam psuje i coraz bliżej im do Potterheads, to właśnie oni wyciągnęli mnie z wielkiego dołka i teraz wszystko idzie ku lepszemu.

3. Chata Williama Paula Younga



To książka o Bogu. Dostałam ją na urodziny i wiedząc, że jest właśnie o Nim, nie planowałam zbyt szybko się za nią zabierać. W końcu jednak się tego podjęłam i... ona jest cudowna. Na początku się dłuży, tak, ale dała mi tak do myślenia, jak żadna inna. Jest niesamowicie głęboka i uczy w bardzo przyjemny sposób. To nie jest moralizatorska kaszka. To nie jest suche wychwalanie Boga. To jest książka mądra i pouczająca nawet dla niewierzących. Największy wpływ wywarł na mnie fragment o wybaczaniu. Staram się nauczyć wybaczać. Wcześniej nawet o tym nie myślałam.
No i płakałam jak bóbr. Na żadnej innej książce tak nie płakałam. I to w autobusie pełnym ludzi!


Dajcie znać, czy książki jakoś wpłynęły na wasze życie!



6 komentarzy:

  1. Na moje życie bardzo wpłynęła seria Harry'ego Pottera. Wydaje mi się, że stałam się bardziej rozrywkowa i jeszcze częściej pobudzam swoją wyobraźnię (nawet wtedy, gdy nie jest to zbytnio wskazane). Uwielbiam tę serię. W każdej części znalazła się taka rzecz, która zmusiła mnie do wzruszenia. Jestem bardzo wrażliwą osobą i podatną na każde najmniejsze nawet wzruszenie. Lubię to, że książki doprowadzają mnie do płaczu, a ten z kolei zmusza mnie do refleksji. Niektóre sceny w książkach wpływają na moje życiowe wybory, zmiany. Cieszę się, że mamy takich pomocników. Ja raczej czytam więcej książek psychologicznych od fantastyki, ale to tylko dlatego, że mam takie zainteresowana i lubię w tym grzebać, najgłębiej jak się da. A oto trzy książki, które zmieniły moje życie:
    - "Przebudzenie" - Anthony de Mello; inne podejście do człowieka i świata; mocno pobudzająca.
    - "Ania z Zielonego Wzgórza" - L.M. Montgomery; na niej się wychowałam, to dzięki niej pokochałam pisanie i czytanie, bardzo wiele zawdzięczam tej serii. Ona obudziła we mnie moją dziecięcą, ogromną wrażliwość artystyczną.
    - "Zostań, jeśli kochasz" - Gayle Forman; bardzo wzruszająca historia, która pomogła mi docenić wszystko, czym się otaczam i wszystko, co mam.

    Pozdrawiam,
    Milena

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki, które wpłynęły na moje życie? Sądzę, że wiele powieści coś we mnie ruszyło, ale jest dwadzieścia książek, które zmieniły coś konkretnego. Dwadzieścia książek, w czterech seriach - "Harry Potter", "Igrzyska Śmierci", "Percy Jackson i Bogowie Olimpijcy" oraz "Olimpijscy Herosi". Po kolei...
    - Harry'ego zaczęłam czytać w wieku ośmiu lat. Wtedy pokochałam przygody młodego czarodzieja i ta miłość trwa dalej. Dzięki niemu zaczęłam czytać FF i podemowałam pierwsze, nieco żałosne próby pisania opowiadań (dwunastoletnie seksobomby, sekretne przejścia otwierane przy pomocy nutelli, okres w basenie).
    - Dzięki Igrzyskom poznałam ludzi, którzy niejednokrotnie mi pomogli, świetnie bawiłam się na Igrzyskach Stronkowych czy na różnych czatach.
    - Przygody Percy'ego w pewien sposób pomogły mi się otworzyć. Pojechałam na Obóz Herosów i poznałam wiele bardzo pozytywnych osób z którymi utrzymuje kontakt, chodzę na zloty w moim mieście, snuje plany pojechania na Ogólnopolski Zlot.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kamienie na szaniec. Absolutnie, na pewno i w 100%. Dzięki nim zainteresowałam się historią, wstąpiłam do harcerstwa i zasadniczo zupełnie zmieniłam swoje życie. Obiecałam sobie, że umierając będę mogła powiedzieć sobie jak Alek, że "Wielka to była Gra".

    OdpowiedzUsuń
  4. Dwie pierwsze pozycje z listy są dla mnie bardzo ważne, szczególnie ta druga. Pewnie będę na Bitwie, byłam na Zjeździe. Ten fandom dał mi przyjaciół, i to całkiem spore grono. To prawda, że się stacza (o ile już tego nie zrobił), ale znaczy dla mnie wiele.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, jest tyle książek, które mi pomogły i otworzyły na świat, i siebie...
    Na pewno będzie to Harry. Nie będę się nad tym rozwodzić, ale zawsze był i będzie dla mnie ważny.
    Percy i wszystkie te dodatki - to też, nie wspominając już o Fandomie.
    No i "Love, Rosie" (znana też jako "Na końcu tęczy"). Przeczytana stosunkowo niedawno w mojej karierze czytacza (2015 rok), zmieniła wiele. Pokazała, że życie może się dłużyć i równocześnie przemijać zbyt szybko, ale na koniec może być za późno, jeśli nie weźmiemy się za siebie i to, co kochamy wcześniej. Naprawdę polecam 💕 Płakałam w kilku miejscach i... No, POLECAM CAŁYM SERDUSZKIEM.
    /Endżi

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).